Latanie nie może być dziełem przypadku

Wszyscy przewoźnicy świata, którzy utrzymują łączność przy pomocy samolotów, głowią się nad tym, jak obniżyć koszty i poprawić, jakość usług wraz z bezpieczeństwem swoich klientów. Ostatnie lata nikogo nie rozpieszczają. Ilość pasażerów podróżujących za pośrednictwem przeróżnych linii lotniczych rośnie, w iście astronomicznym tempie. Od czasu do czasu zdarza się, że coś w tym systemie zazgrzyta, zwykle w każdym z takich przypadków scenariusz jest skrajnie niebezpieczny.

Czy podróżowanie samolotami jest bezpieczne? Z pewnością tak, jednak w razie awarii, pasażerowie są bez najmniejszych szans.

Bez wątpienia współczesne samoloty są nieprawdopodobnie obciążone nadmierną eksploatacją. Pomimo wielu kontroli awarie będą się mnożyć, w ogólnym bilansie zysków i strat, poszczególni przewoźnicy muszą zarabiać za wszelką cenę, a to zawsze niesie za sobą pierwiastek wzmożonego ryzyka. Nie ma tutaj wyjątków, każde konsorcjum boryka się z tym samym problemem. Oczywiście, zastosowano pewne procedury i obwarowania w locie, których celem jest nie tylko podwyższenie standardu usług, ale i bezpieczeństwa, jednak w lotnictwie wypadki będą się zdarzać, to nieuniknione.

O ile stan flot pasażerskich, znajdujących się w rękach wielkich firm zdaje się być kontrolowany, tak sprawa diametralnie odmiennie wygląda wśród osób prywatnych, które są w posiadaniu swoich samolotów, które traktują jak ekspresową taksówkę. Coraz większym problemem jest to, co dzieje się w Polsce.

Zamożniejsi kupują samoloty z tzw. drugiej ręki, mechanizm jest podobny jak w przypadku kupna używanego samochodu. O ile kupno awionetki nie nastręcza jakiś specjalnych problemów, tak bardziej skomplikowanym procesem jest zdobycie licencji pilota. Jednak, od czego jest inwencja twórcza naszych rodaków? Szybko odkryto, że zarówno proces rejestracji prywatnej maszyny, jak i szkolenie, wraz z uzyskaniem uprawnień jest i łatwiejsze i tańsze u naszych południowych sąsiadów. Trudno jednoznacznie ustalić, czy rzekome uproszczenie procedur przedkłada się na eksploatację maszyn i ich pasażerów. Jednak bez wątpienia zastanawiają, zwłaszcza ostatnio, lawinowo narastające liczby zdarzeń lotniczych, często kończące się wypadkami.

A może standardem jest złe obliczenie trasy i ilości paliwa, która potrzebna jest do jej pokonania, stąd lądowiskami stają się korony drzew i piloci w bardzo zaawansowanym wieku? Raczej nie, jednak to, co dzieje się w Polsce, zwłaszcza ostatnio powinno zastanawiać wszystkich tych, którzy odpowiadają za ruch powietrzny w Naszym kraju. Nigdy wcześniej komisje do badania wypadków lotniczych nie miały tyle do zrobienia, co obecnie. Prawie w każdym przypadku ustalenia są jednoznaczne: błąd pilota i jego brawura, lub awarie sprzętowe.

Współcześni „kierowcy” awionetek nie potrafią zrozumieć jednej prostej zasady…, samolot, to nie samochód, nie można nim zjechać na pobocze, a tym bardziej go naprawić. W każdym przypadku, procedura nakazuje jedyny rozsądny nakaz – lądowanie.

Pomińmy szczegóły dotyczące procedur lotów, łącznie z awaryjnymi, nie zastąpi ich w żadnym razie zdrowy rozsądek i wyobraźnia. Lotnictwo to wspaniały sport, ale nie ma w nim miejsca na błędy, zwłaszcza w pilotażu.

A to dopiero początek boomu lotniczego w Polsce, za chwilę do sprzedaży trafią względnie tanie wiatrakowce dwumiejscowe, lub wręcz mini konstrukcje, prawie żywcem ściągnięte z filmów z Jamesem Bondem, co wtedy?

Kto zapewni nam bezpieczeństwo z uwzględnieniem przelotów nad miastami? Czy prywatne lotnictwo nie jest w Polsce przedwczesne? Jeżeli nie, to może warto zmienić przepisy na takie, które wykluczą „cwaniactwa” pokrewne z tymi znanymi nam z czasów, kiedy zachłysnęliśmy się niedostępnymi przez kilkadziesiąt lat, markami samochodów. Droga wybaczy wiele, lot w przestworzach nie może być dziełem przypadku. A może… właśnie dlatego od czasu do czasu znane sieci sklepów, oferują do sprzedaży nakrycia ochronne głowy – kaski?

Mariusz R.Fryckowski

Fot. http://www.lz.pl

RSS
Follow by Email
Facebook