Mieszkańcy nie oczekują zmian w swoim środowisku! W takim razie przepraszamy Burmistrza Tucholi

Podjęcie tego tematu jest ryzykowne dla każdej redakcji, oczywiście nie dla nas, nawet za cenę spadku tzw, wejść naszych wiernych Czytelników i Widzów. Jednak, albo „mówimy jak jest”, nawet wtedy, gdy to się komuś nie podoba, albo zmieniamy się w internetowego „Pudla”. Po ponad siedmiu latach naszej działalności na lokalnym rynku mediów, podejmiemy i to wyzwanie.

Zacznijmy jednak od samego początku.

Czas jakiś temu, podczas jednej z ostatnich sesji rady Miejskiej w Tucholi, padły jakże znamienne słowa Pana Burmistrza, który stwierdził, że bezrobocie w naszej gminie się skończyło. Rzeczywiście, były takie przesłanki i z tym stwierdzaniem wstępnie można się zgodzić, ale postanowiliśmy zapytać zarówno pracodawców, jak i mieszkańców o tę sprawę.

Przygotowaliśmy anonimową ankietę i zadaliśmy dwa pytania:

Pierwszą ankietą zainteresowało się ponad 4500 osób, jednak na udział w niej zdecydowało się zaledwie 68 osób. Po oddaniu głosu 40% pracodawców stwierdziło, że potrzebuje rąk do pracy, pozostali stwierdzili, że nie. Świadczyć to może, że mamy do czynienia z potencjalnym nasyceniem rynku. To ewenement, ale musimy wziąć ponownie pod uwagę, że głos oddała ledwie garstka osób. Wniosek, te statystyki nie są miarodajne, ale można je rozważać na wiele sposobów.

W kwestii satysfakcji z wykonywanej pracy, staraliśmy się uświadomić lokalne władze w tym, że lokalny rynek pracy, to nie tylko siła robocza, to również ludzie z kwalifikacjami, jak również ci dobrze i bardzo dobrze wykształceni, którzy nie mogą znaleźć na lokalnym rynku godnego zajęcia. Godnego, to nic innego, jak dobrze płatnego. Tutaj zainteresowanych było ponad 5000 osób i z tej grupy zdecydowało się oddać głos zaledwie 130 osób. Wniosek wynika z grafiki, 76% osób nie jest zadowolonych ze swojego obecnego zajęcia. Oczywiście, przyczyn ponownie może być wiele, ale liczby mrożą.

Może właśnie w tych wynikach doszukiwać się należy fali wyjazdów za granicę w poszukiwaniu lepszych zarobków. Swego czasu, Pan Burmistrz stwierdził, że osoby, które ubyły z miasta zastąpią napływowi mieszkańcy z okolicznych np. wsi. To prawda, ale, czy akurat te osoby będą miały porównywalne wykształcenie z tymi osobami, które wyjechały? To rzecz jasna może działać i w drugą stronę, przecież wieś nie oznacza, że ktoś jest mniej wykształcony, czy w jakiś sposób „gorszy”. Umówmy się, spekulujemy, ale w pewnych granicach przyzwoitości.

No dobrze, a jak sprawa wygląda z rozrywkami w naszym miasteczku? I tutaj, kilka dni temu wyemitowaliśmy pewien materiał filmowy w którym dostało się panu Burmistrzowi za brak basenu i wypowiedź o tym, że taki znajduje się w pobliskim Fojutowie, a przecież mieszkańcy od lat twierdzą, że chcą mieć swój basen, tutaj w Tucholi.

Przypomnijmy go.

Oprócz filmu pojawił się jeszcze tekst: Kawa z TOKiS-em. Burmistrz Tucholi szokuje w TVP3 Bydgoszcz. Jak na TOKiS-a tekst dość łagodny, ale właśnie, czy prawdziwy? Słowa padły, my się z nimi nie zgadzamy, bo mieszkańcy chcą mieć basen i koniec, głosów było wiele i to zdecydowanych.

Jednak na wszelki wypadek postanowiliśmy sprawdzić te prawdy objawione w kolejnej ankiecie:

O, właśnie, zainteresowanych sprawą było ponad 11 000 osób, ale udział w ankiecie wzięło zaledwie 467 osób i jeszcze z tego 87% było za powstaniem basenu, reszta przeciwna.

No, to jak to jest? Mieszkańcy chcą mieć ten basen, czy nie? Z tych statystyk wynika, że wolą obiekt w Fojutowie, lub w pobliskich Chojnicach, czyli Pan Burmistrz przed kamerami TYP3 Bydgoszcz powiedział prawdę, a my się myliliśmy!  Liczby nie kłamią! W takim razie:  SZANOWNY PANIE BURMISTRZU, TO PAN MIAŁ RACJĘ, A MY SIĘ POMYLILIŚMY – PRZEPRASZAMY!!!

I konkluzja: tucholanie i być może mieszkańcy powiatu., którzy są naszymi Czytelnikami i Widzami, nie chcą takiego obiektu, koniec, kropka.

To może wypali z kinem?

Sprawdźmy:

 

Nie ma nawet o czym mówić, wniosek jest jeden – NIE CHCEMY KINA! I ponownie Pan Burmistrz miał rację, że przewidując przyszłość, zdecydował się stworzyć namiastkę kina w Tucholskim Ośrodku Kultury.

No, to może zadowolimy chociaż lokalną młodzież?

Sprawdźmy:

Nie traćmy cennego czasu – NIE!

Co się dzieje? Czyżbyśmy wychodzili z założenia, że po całym tygodniu pracy, najlepszą rozrywką jest wyjazd z domu do innego miasta lub kiełbasa z grilla, drink i telewizor?

Wsłuchując się w głosy tucholskich ulic, mrocznym przedmiotem pożądania są tak modne galerie i supermarkety. Tucholanie chcą „LIDLA”, chcą drugiej „Biedronki”, chcą kupować, kupować, kupować. Przerażające! Żadnych wyższych potrzeb z wyjątkiem toalety?

  • Biblioteka – nie
  • Imprezy kulturalne organizowane przez powiat i miasto – nie
  • Imprezy masowe – ewentualnie, jak dają darmową zupę i ciastko, wtedy – tak

I tak w nieskończoność: „a, bo w tej Tucholi to się nic nie dzieje”, „a, bo to miasto emerytów i rencistów”, „a, bo władza jest skorumpowana i Tucholą trzęsie układ towarzysko – partyjno – rodzinny”.

Kolejny raz, przerażające, skoro tak twierdzisz, to powiedz no bratku / siostruniu, a wzięłaś/ wziąłeś udział w  wyborach? Oddałeś głos, zaprotestowałeś? „E, nie, bo mi się nie chciało”, „e, bo nie ma na kogo, to niech lepiej zostaną ci, co są”, skoro tak, to nie mów nic, lub niczego i znoś swój los w milczeniu, wybrałeś kiełbasę z grilla, masz rozrywkę na swoim poziomie, przez kolejne cztery lata – smacznego!

Tuchola jest jak wiele innych miast, piękna, dumna, z przepiękną historią, miała swoje wzloty i upadki, ale nigdy nie miała mieszkańców, tak bardzo pogrążonych w marazmie, czyja to wina? Wybranej demokratycznie władzy, czy Twoja? A co Ty zrobiłaś / zrobiłeś dla miasta, lokalnej społeczności? Właśnie…

Demokracja, to rządy większości nad mniejszością, najgłupszy system, jaki mógł wymyślić homo sapiens, ale skoro lepszego nie ma…


Mariusz R.Fryckowski