Na naszych oczach energetycy dokonują prawdziwych cudów

Bez wody żyć nie można, bez jedzenia wytrzymamy najwyżej dwa tygodnie, a ile znieść może współczesny człowiek bez prądu? Na to pytanie już sobie odpowiedzieliśmy. Czy ktokolwiek z nas widział kataklizm w którym tysiąc słupów przesyłowych, zostało dosłownie zmielonych na wióry? Czy ktoś z nas widział, jak wyglądają super-wytrzymałe słupy wysokiego napięcia, które zamieniają się w jednej chwili z kratownicy w kulę złomu? Jak to naprawić, jak uzdatnić, wiedząc, że na prąd czekają tysiące ludzi?

Zadanie, które mają wykonać energetycy przypomina prace Herkulesa, ale i on poddałby się, wobec ogromu zniszczeń, z którymi zmierzyć się musi zwyczajny człowiek uzbrojony w nowoczesny sprzęt. Taki właśnie pracuje przy odbudowie linii. Teraz dopiero doceniamy odwagę i kunszt specjalistów, którzy walczą z materią od wielu dni. Kiedyś muszą odpocząć, gościnne progi właśnie  otworzył dla nich tucholski ZAZ, gdzie cisi bohaterowie mają chwilę wytchnienia, dach nad głową i dobre jedzenie. Jutro o świcie znowu wyjadą i będą pracowali aż do zmierzchu i tak aż do chwili, kiedy w najdalszym domostwie pojawi się wreszcie upragniony prąd.

Zachowajmy spokój, bądźmy cierpliwi, ci ludzie o nikim nie zapomną, to już wyłącznie kwestia czasu. Przyglądaliśmy się pracy energetyków z ENEI, są świetni, ale są tylko… ludźmi i czują presję. Podniesiony ku górze kciuk – wyraz uznania dla ich pracy, powoduje, że na ich zmęczonych twarzach przez chwilę gości uśmiech.

Doceniamy ich wysiłki.


Mariusz R.Fryckowski