„Nie lękajcie się…”, czyli o marszu, którego nie było (felieton autorski)

404592_284602088317806_734371599_nKluczowego dnia wszystkie duże stacje telewizyjne, radiowe i wydania internetowe wielkich dzienników prześcigały się w sensacyjnych doniesieniach z Warszawy i Krakowa. O ile w drugim przypadku było spokojnie, tak w pierwszym znowu podpalono stolicę.

 

 ***

„Spalono Tęczę na Placu Zbawiciela. Nareszcie!!! To jest plac Zbawiciela, a nie plac zboczeńców” – napisał tym razem w  Facebooku Wojciech Cejrowski. Dodał, że „każdy Polak ma konstytucyjne prawo nie lubić Ruskich”. W ten sposób znany dziennikarz i podróżnik skomentował  wydarzenia, które miały miejsce w trakcie organizowanego przez narodowców Marszu Niepodległości.

 ***

– Polska powinna uczyć się niepodległości od Rosji. Rację miał jeden z internautów, który napisał, że Rosja jest ostrzejsza ws. podpalonej budki, niż my w kwestii wraku Tupolewa – powiedział w rozmowie z Piotrem Kraśką w TVP Artur Zawisza.  Po tym, jak lider narodowców stwierdził, że na złe stosunki z Moskwą wpływ miały zabory, Katyń i Smoleńsk, w studiu doszło do kłótni polityka z dziennikarzem. – Redaktor publicznej telewizji tego nie rozumie? Nie uczyli pana o tym w szkole? – dopytywał Zawisza.

 ***

Zdaniem Donalda Tuska, niewielkie straty, mała ilość ofiar i wcześniejsze zakończenie zamieszek – to świadectwo profesjonalizmu służb porządkowych. Ponadto premier podkreśla, że samorządy będą mogły zakazać demonstracji, trzeba tylko doprecyzować przepisy. Pozwolą one nie dopuścić do manifestacji w momencie, gdy istnieje obawa o zdrowie i życie obywateli – podało Radio Dla Ciebie.

A jak ten radosny dzień minął w Tucholi?

Zbliża się trzynasta, to właśnie o tej godzinie, tuż po uroczystej mszy w pobliskim kościele zaplanowano dalszy, plenerowy ciąg uroczystości, związanych z Narodowym Dniem Niepodległości. Z tego powodu w pobliżu kościoła p.w Bożego Ciała ustawiono wielki, policyjny furgon, którym zapewne postępując zgodnie z instrukcją, zadysponował miejscowy komendant POLICJI. Na wszelki wypadek w obsadzie daremnie było szukać policyjnych rekrutów. Uznano, że służbę pełnić będą ci bardziej doświadczeni.

Cóż, przejście spod kościoła do figury Świętej Małgorzaty zajmuje jakieś cztery sekundy, jednak na wszelki wypadek dobrze jest mieć pewność, że gdyby ktoś na wzór warszawski wyskoczył z koktajlem Mołotowa, natychmiast trafi za kratki. Policja od zawsze obawia się publicznych wieców, bo a nóż…

Z krótkiego odcinka, pomiędzy dwoma najważniejszymi tego popołudnia miejscami, nie usunięto pojazdów z okolicznych parkingów, pewnikiem policjanci nie obawiają się zamachów bombowych, bo i kto mógłby podłożyć w Tucholi bombę domowej roboty, już prędzej … świnię.

Uroczystości powoli przenoszą się pod pomnik Świętej, jest uroczyście, poczty sztandarowe wreszcie wiedzą jak postępować, z maszerowaniem też nie jest najgorzej. Niepokoi tylko fakt, że przeciętna wieku uczestników,  to jakieś czterdzieści lat i więcej. Młodzieży jak na lekarstwo. Co się stało? Czyżby kryzys patriotyzmu? No tak, teraźniejszość niesie ciekawsze zajęcia w tak długi weekend, niż wsłuchiwanie się w przemowy, czy „odśpiewanie” hymnu. Niestety, z tym ostatnim nie jest najlepiej, trzeba poćwiczyć w wolnej chwili.

Okolicznościowe przemówienie, które przygotowała na tę okazję pani starosta jest świetne, no, może z wyjątkiem wtrętu, który pierwsza dama powiatu często powtarza, podczas składania życzeń – „… wszystkim bez wyjątku”. Cóż to? Czyżby przy innych okazjach bywały właśnie jakieś wyjątki? Nie ukrywajmy tego, kadencja pani starosty nie jest łatwa i co zrozumiale, bywają chwile, kiedy zapewne marzy się o tym, aby na wzór „Samych swoich” mieć pod ręką granat, może nawet karabin z felernym zamkiem.

O ile w trakcie przemowy bardzo interesującym było odniesienie się do filozofii Cycerona, tak cytowanie Jeziorańskiego w pewnym  momencie, zabrzmiało jak zgrzyt klucza w zardzewiałym zamku. Ogólnie jednak wypadło wszystko nieźle, gdyby nie drobiazg – uszkodzony mikrofon, który zepsuł wstęp przemówienia – czerwona kartka dla operatora dźwięku i brawa dla odporności pani starosty w obliczu złośliwości przedmiotów martwych.

U stóp Małgorzaty rosła sterta kwiatów, dowód na to, że starsi, ups, przepraszam, bardziej dojrzali mieszkańcy miasta, pamiętają o tym, że właśnie tego dnia losy Polski odmieniły się po latach zaborów i niewoli.

I tylko jedno pytanie wwierca się w myśl jak stary świder do drewna, dlaczego ten najkrótszy Marsz Niepodległości świata, każdego roku wędruje do stóp Świętej? Znowu coś zgrzytnęło, niektórzy z urzędników zapytanych o to odpowiadają dość wymijająco. „Małgorzata jest również symbolem wolności” – mówią.

No tak, to kwestia zdolności manualnych w rzucaniu… chlebem, jak głoszą legendarne prawdy. Jednak dostosowując się do współczesności, choć dzisiaj odległej, składany hołd należy się ludziom, którzy poświęcili to, co najdroższe – własne życie i to za Ojczyznę.

Z tej prostej prawdy wynika jedno, Marsz Niepodległości powinien po wyjściu ze świątyni  udać się do miejsc – symboli. Najbliższym na trasie hipotetycznego przemarszu jest słynne mauzoleum przy ulicy Świeckiej, gdzie jak głosi wielki napis, poświęcono je Najlepszym Synom Ojczyzny. Niestety, z wyjątkiem kilkunastu zniczy i wiązanek, to miejsce świeciło pustkami, no, może z wyjątkiem TOKiS-a, który zabawił w tym miejscu nieco dłużej.

Drugim miejscem – symbolem jest pięknie odnowiony pomnik pomordowanych w Rudzkim Moście. Oczywiście to daleko i trudno wymagać od maszerujących, aby podjęli tak wielki wysiłek. Ale i tam pojawiły się wiązanki i znicze od… urzędników. Posłowie i mieszkańcy, z wyjątkiem rodzin zamordowanych, jakoś… zapomnieli. Odwiedziliśmy i to miejsce.

Dlaczego ponownie wybrano wariant najkrótszy? Czy to ułatwienie dla policjantów, którzy musieliby zaangażować większe siły, czy też pospolite lenistwo organizatorów, którzy uprościli sobie do granic możliwości całą sprawę?

Zostawmy te pytania bez odpowiedzi tym, którzy żyją, zabitym przez okupanta w egzekucjach, jest to już raczej obojętne.

Godzinę przed rozpoczęciem uroczystości w Tucholi, TOKiS – PRESS odwiedził Żalno – uroczą wioskę. Organizatorzy tamtejszej manifestacji prócz tego, że złożyli hołd swoim bohaterom w obecności prowadzącego uroczystość miejscowego proboszcza, to jeszcze w  Marszu Niepodległości udali się do swojej świątyni, aby wpierw obejrzeć sztukę przygotowaną przez młodzież, a potem wziąć udział w uroczystej mszy. Wszystko dokładnie odwrotnie, niż u nas w otoczeniu wielu mieszkańców.

 

Piękne doświadczenie, które utrwaliliśmy kamerą.

Prawda, jakie to proste?  Wystarczy tylko pomyśleć!

________________________________

Mariusz R.Fryckowski