O DNIU SAMORZĄDOWCA, RODO I POCAŁUNKU ŚMIERCI OD PREZYDENTA – FELIETON AUTORSKI – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

O DNIU SAMORZĄDOWCA, RODO I POCAŁUNKU ŚMIERCI OD PREZYDENTA – FELIETON AUTORSKI

Coś niedobrego wisi w powietrzu i wcale nie mam na myśli zbliżających się, skrajnych zmian pogodowych, które są nieuniknione.

Dzisiaj miały miejsce dwa wiekopomne wydarzenia, pierwsze, dotyczące wprowadzenia RODO, drugie, wydawałoby się bardziej przyjemne – zaproszenie lokalnych samorządowców do Warszawy z okazji ich dnia.

Nasi samorządowcy znani są z tego, że w kwestii informacji publicznej, już dawno zeszli do podziemia i oficjalnie informują nas wyłącznie wtedy, kiedy mają na to ochotę i kiedy tematyka tych wieści służy im. To typowe działania pod publiczkę, chociaż tym razem mamy wyjątek, ponieważ zapowiedź wizyty samorządowców powiatu u prezydenta była wcześniej zapowiedziana w cotygodniowej informacji kolportowanej do lokalnych redakcji, wprost ze starostwa.

Nie wpadajmy jednak w zachwyt, bo jedna jaskółka wiosny nie czyni, a ta i tak ma temperaturową obstrukcję.

Z okazji Dnia Samorządu Terytorialnego, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, jeden z najgorszych w dziejach Polski, nadał odznaczenia państwowe osobom zasłużonym dla rozwoju samorządu terytorialnego oraz w działalności na rzecz społeczności lokalnej. Oczywiście, na liście nagrodzonych „naszych”  nie było. Korzystając z dobrodziejstw teorii spiskowej dziejów, być może ma to związek z poglądami politycznymi, być może z przynależnością do partii politycznych, ale zachowano pozory i zaproszono wszystkich, wrednych też.

Pan Prezydent wygłosił, jak zawsze, „przyjacielską mowę do ludu”, która w niektórych fragmentach zabrzmiała złowrogo. Swoisty pocałunek śmierci ujawnił się wypowiedzi Głowy Państwa we fragmencie, kiedy jasno mówił o tym , że samorządami rządzi rząd, a samorządowcy mają wykonywać rozkazy i krytycznie polemizować, ale zawsze w pokojowej nucie. Dwie klauzule wzajemnie się wykluczające. To typowe dla prezydenta Dudy, którego prawie nikt nie rozumie, ale podobno popiera go ponad połowa Polaków (CBOS za pośrednictwem TVP-1), a nawet ci, którzy dostrzegli działania antypolskie w kwestii przemilczenia słynnej ustawy dotyczącej zwrotu Żydom tzw. mienia bezspadkowego. Historia bez precedensu, lub zwyczajna próba szlamowania Narodu na podstawie bandyckiego prawa uchwalonego przez rzekomych sojuszników wprost z USA.

Nie ma wątpliwości, że samorządy lokalne są na celowniku „dobrej zmiany”, a ta zrobi wszystko, aby wysiudać z foteli wszystkich zasiedziałych, z wyjątkiem swoich. I już telewizja „publiczna” odkrywa lokalne wałki i przekręty, jasno wskazując, że samorządy nierządem stoją, dodatkowo wysyła sygnał, że zbrojne w pałę ramię rządu, zlustruje wszystkich i w ocenie będzie bezlitosne, walić po nerach każdego, kto nie będzie pasował do nowych struktur.

Troszeczkę te plany zmieniło unijne, lewackie prawo o ochronie danych osobowych obywateli, które właśnie weszło w życie pod nazwą, RODO.

Większej ściemy nie było od lat, dane osobowe obywateli wyciekły już pięćdziesiąt lat temu, a obecnie ten stan się tylko pogłębia jeszcze bardziej od chwili, gdy do powszechnego użycia weszły karty płatnicze i sieć zagranicznych marketów i widmo Polski bezgotówkowej, czyli,kiedy prawdziwy pieniądz zastąpi wirtualny z chipowaniem (jak psy)  obywateli włącznie. Oczywiście, przeciętny obywatel nie ma o tym najmniejszego pojęcia, że jest śledzony od chwili, kiedy wyjdzie z mieszkania, choć i w nim nie jest bezpieczny, odkąd zmienił na nowoczesny, swój lampowy ruski telewizor. A jeszcze nie tak dawno na śmietnikach można było odszukać dokumenty z wrażliwymi informacjami i jakoś nikomu z winnych tych sytuacji nic się nie stało. Było, minęło i… koniec.

Czym jest RODO? Dla przeciętnego zjadacza grillowanej kiełbasy z „Biedronki”, która jest tylko taką z nazwy – nic. A w rzeczywistości? To bardzo niebezpieczne narzędzie, które w pozycji przegranego ustawia np. dziennikarzy niezależnych, wolnych strzelców i fotografów. To ta część mediów, nad którą do dzisiaj nie wiedziano, jak zapanować, ale to nie wszystko, ponieważ nawet w biurach, działania RODO, mogą nieść śmiertelnie niebezpieczne skutki dla tych, którzy łamią to idiotyczne prawo, a które polski rząd bezkrytycznie przyjął, ale tak naprawdę kompletnie nie wie, o co w nim chodzi. Siłą rzeczy, sądy ponownie będą miały pełne ręce roboty z interpretacją szalonych pomysłów komuno-unii, kto by się jednak tym przejmował, wszak reforma sądownictwa juz jest za nami i pod tym względem mamy taki raj, że pół świata chce nas za to wysłać na Marsa.

Przykłady? Proszę bardzo…

RODO nie mówi firmom wprost, jakie dokumenty, procedury bezpieczeństwa i polityki trzeba wdrożyć. Jednak nakłada na podmioty obowiązek zachowania szczególnej ostrożności, tak by podczas przetwarza danych osobowych nie doszło do nieprawidłowości. W jaki sposób spółki to zrobią? Same zadecydują, jaką metodą i środkami to uczynią.

Za naruszenie przepisów odpowiadać będzie dyrektor firmy, instytucji, szkoły czy urzędu. Kary są wysokie i dochodzą nawet do 20 mln euro lub 4 proc. światowych rocznych obrotów firmy. Te są przeznaczone dla tych, którzy z premedytacją łamią prawo.

Kary 20 mln euro to kary maksymalne. Dotyczą małych przedsiębiorstw i dużych korporacji, które żyją z przetwarzania danych. Podobno takie kwoty nie będą dotyczyły małych biznesów typu warsztat samochodowy.

Przejdźmy jednak do kancelistów, którym dekapitacja (ucięcie łba)  finansowa grozi za:

  1. Świętowanie urodzin współpracowników

Data urodzenia pracownika stanowi część danych osobowych. Zgodnie z RODO świętowanie urodzin pracownika może się odbywać wyłącznie za jego zgodą. Sprawdź, czy masz pozwolenie wszystkich pracowników na udostępnianie wspólnego kalendarza urodzin w biurze.

  1. Wysyłanie firmowych kartek świątecznych

Jeżeli firma planuje wysłać kartki świąteczne do swoich klientów – należy szczególnie uważać. Jeśli wysyłka zakłada wykorzystanie czyjegoś prywatnego adresu domowego, jest to przetwarzanie danych osobowych. Chcąc wysłać życzenia świąteczne, trzeba uzyskać zgody osób, do których adresowane są kartki.

  1. Udostępnianie zdjęć dzieci współpracowników

Warto zastanowić się dwa razy przed udostępnieniem zdjęcia dziecka współpracownika. RODO umożliwia przetwarzanie danych osobowych osób, które ukończyły 16. rok życia. W projekcie polskiej nowelizacji ustawy o ochronie danych obniżono ten wiek do 13 lat.

  1. Specjalne posiłki w czasie firmowych imprez

W firmach coraz częściej można spotkać osoby z alergiami pokarmowymi, stosujące różne diety uwarunkowane potrzebami zdrowotnymi lub religijnymi. Informacje o takich dietach też mogą być traktowane, jako dane osobowe. Zamawiając specjalne posiłki w firmie cateringowej lub restauracji należy się upewnić, że posiadamy odpowiednie zgody zainteresowanych osób.

  1. Przekazywanie CV kandydata do opinii współpracowników

Prowadzący proces rekrutacyjny, którzy starają się zasięgnąć opinii współpracowników na temat danego kandydata, muszą pamiętać, że dane w CV to także dane osobowe. Aby porozmawiać o konkretnej kandydaturze z kimś innym, lepiej dokonać prostej anonimizacji: usunąć imię i nazwisko, adres, numer telefonu i wszelkie inne informacje umożliwiające identyfikację.

  1. Domyślnie zaznaczone pole zgody na przesyłanie materiałów marketingowych

Zgodnie z RODO wstępnie zaznaczone pola zgód marketingowych lub domyślne zgody (brak zaznaczenia, że klient nie zgadza się na przesyłanie informacji), nie będą już zgodne z prawem. Zgodnie z RODO prośba o wyrażenie zgody na komunikację musi być zrozumiała i napisana prostym językiem.

  1. Mówienie o polityce w biurze

Opinie polityczne są częścią specjalnej kategorii danych osobowych – tzw. wrażliwych danych osobowych. Organizacje, w tym przedsiębiorstwa, nie mogą rejestrować ani przetwarzać tego rodzaju informacji.

  1. Telefon w czasie choroby

Informacje o stanie zdrowia są danymi szczególnie chronionymi przez RODO. Osoba, której chory zgłosił nieobecność uzasadnioną stanem zdrowia, nie powinna rozprzestrzeniać tej informacji wśród innych współpracowników, chyba, że chory pracownik wyraził zgodę na jej udostępnienie.

Głupota bywa przerażająca, a tej w wśród unijnych dygnitarzy mamy w nadmiarze.

Jednak RODO to nie tylko ograniczenia w biurach z wymienionych powodów, to sprawa znacznie poważniejsza, bo wiąże się z wyborami samorządowymi, które najwyraźniej chyba w tym roku się nie odbędą, najszybciej na wiosnę przyszłego i to ze znakiem zapytania.

Tak przynajmniej wypowiada się o nich wysoki urzędnik z PKW, który wskazuje na liczne niedociągnięcia w wyniku, których wybory nie mogą odbyć się jesienią. Oczywiście nie przeszkadza to lokalnym samorządowcom w wyścigu good newsów, publikowanych z zawziętością w portalach samarządowych. Jak ogłupiać wyborców, to z klasą, muszą w końcu uwierzyć w prawdy oczywiste, a jeżeli tak się nie stanie, zadbają o to uliczni heroldowie, jedynie słusznych.

I tak, Prawo i Sprawiedliwość ma poważny problem ze swoim sztandarowym pomysłem, zainstalowania kamer telewizyjnych w lokalach wyborczych, według władz centralnych, każdy Polak to oszust i kombinator, któremu trzeba patrzeć na ręce. Przez RODO sprawa się rypła i przepis staje się martwym, ponieważ kamery stanowią zagrożenie dla obywatela.

Idąc tym torem, podobnie może być z monitoringiem miast, na który wydano taczki pieniędzy, monitoringiem w szkołach, bez którego młodzież będzie „ćpać” i tłuc się po kątach. Tylko patrzeć, a kamery redakcji będą mogły rejestrować wyłącznie plecy biorących udział w spotkaniach publicznych. Polsko – unijna paranoja, staje się faktem.

Nasz nieszczęśliwy kraj podobno opływa w dostatki, jak twierdzi sam Pan Prezydent Duda, nasze Państwo „daje” i mamy się z tego cieszyć, według nas rozdaje to, co i tak jest nasze, ponieważ rząd nie ma swoich pieniędzy, a wystarczy, aby obniżył podatki, wtedy polityka rozdawnictwa z projektów socjalnych takich, czy siakich, byłaby niepotrzebna. No, tak, zapomniałem o tym, że robotę straciłyby tysiące urzędasów, którzy przyznają wspomniane zasiłki. Zaraz, jak brzmiał w tej kwestii jeden z postulatów wyborczych PiS-u? Ograniczenie biurokracji – dobry dowcip…

Jaki jest efekt tych zabiegów? Ceny benzyny i oleju napędowego właśnie się zrównały, sięgają pięciu złotych i dwudziestu groszy za litr.

Dziękujemy Wam za to Politycy i Samorządowcy w dniu Waszego święta, bo punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia?

To łatwo można odstrzelić każdemu, nawet wbrew prawu, co nie stanowi problemu w państwie, które nie szanuje nawet konstytucji, napisanej przez ruskiego, wiecznie pijanego, obleśnego aparatczyka, zataczającego się na grobami bohaterów.


Mariusz R.Fryckowski