O wpływie głośnej klimatyzacji na decyzje radnych i o nich relacji, podczas wyrażania (dez)aprobaty dla działań Zarządu Powiatu

Pomieszczenie, w którym zwykle odbywają się sesje powiatowe jest z gatunku tych ”trudnych”, gdzie publiczność i reporterzy skazani są na ograniczenie swobód wszelakich podczas pracy do wymaganego minimum. Kiedy wiadomo już, że sesja należy do gatunku „nudnych” i oczywistym będzie, że czeka nas moc „pyskówek”, miejsca jest jakby więcej, a może to tylko odczucia subiektywne piszącego?

Sprawę zdecydowanie ułatwia klimatyzacja, która jest przydatna podczas upałów. Włączono ją podczas piątkowej sesji. Nie ma co ukrywać, dawała wytchnienie, chociaż hałasowała tak skutecznie, że mikrofony naszych kamer dzialały tak, jakbyśmy relacje przekazywali z wnętrza ziemi, przez otwór wielkości dziurki od klucza.

Co więcej, osoba, która dzierżyła w swoich dłoniach pilota od urządzenia, mogła sobie pozwolić na manipulację tłumem (nami) w bardzo prosty sposób – doprowadzając to, przy czym  spędzamy tak wiele czasu (kamery) do wrzenia. To wielka próba charakteru i gruczołów potowych, to jak broń masowego rażenia, przy pomocy której można kogoś wyprosić z sali, lub… ugotować do tego stopnia, że nie odróżni powiatu od UMiG. Genialne, i ta pełnia władzy zaklęta w tak mikrym kawałku chińskiego plastiku.

Wystarczy, chwilowo odsuńmy żarty na bok, ponieważ podczas piątkowej, ostatniej przed wakacjami sesji, wbrew oczekiwaniom, wcale nie było nudno, a to za sprawą tego, że spotkanie miało wielką (jak na prowincjonalne standardy) rangę – udzielenie absolutorium.

Od początku jasne było to, że opozycja rozwinie skrzydła i zawalczy o cokolwiek. To oczywiście informacja diablo niesprawiedliwa, ale uderzymy się w piersi i powiedzmy… czy długi, który zafundowały nam ostatnie ekipy powiatowe są sprawiedliwe? To nie one będą go spłacać, a my, chociaż hojnie ich za swoją krótkowzroczność i brak mechanizmów obronnych wynagradzamy. Powinno być zgoła inaczej, oczywistością jest przerwanie agonii, wprowadzenie zarządu komisarycznego i wysłanie wszystkich winnych do innego układu, najlepiej planetarnego.

Jednak zdarzył się cud, powiat otrzymał kolejną pożyczkę, przy wręczaniu której zafundowano nam niezły pokaz zadowolenia w postaci zwołanej konferencji prasowej. TOKiS w tym oczywiście nie uczestniczył, chociaż informacje na ten temat odebraliśmy, jako jedni z pierwszych. To już przeszłość, a jak kształtuje się nam rzeczywistość? Dość malowniczo, jakby zapewne określił to przeciętny esteta.

Dokumentem wiążącym, który jak mantra i wyrocznia w jednym będzie zawsze raport RIO i bynajmniej nie ma to niczego wspolnego ze słynnym filmowym obrazem pt. „RIO BRAVO”, a szkoda, kwestie pojedynków wiele by wyjaśniły i to raz na zawsze. A tak? Znowu mieliśmy powtórkę z rozrywki pt. budżet został wykonany w 103 procentach. Zadłużenie sięgnęło zenitu, czyli…62,1 %. W tym kredyty stanowiły około 17 mln zł., obligacje 9,7 mln zł. a wykup długów aż 9 mln zł. Zadłużenie przekroczyło ustawowe 60 % budżetu, czyli pozornie przystawiono powiatowi do głowy niezłego colta.

Pomimo wszystko budżet jednak dopięto, zrealizowano, a RIO popadło w zachwyt dając swoją aprobatę. Niestety, innego zdania była część radnych opozycyjnych, którzy mieli inny pomysł, włączając do niego przypowieść o Białej – maleńkiej wiosce, w której istnieje obiekt będący mrocznym przedmiotem pożądania harcerzy. Niestety, nowy plan naprawczy powiatu jest bezwzględny i zmusza wspomnianą organizację do wniesienia kosmicznej wpłaty, aby owo cudo stalo się ich własnością. Jest wątpliwe czy harcerze pozyskają z dnia na dzień prawie trzy ( a jak dociekają radni włączając w to i inne kwoty) – pięć milionów złotych. Niezły argument, aby choć odrobinę pognębić władze powiatu.

I w tej kwestii nie obyło się bez pyskówek. Po licznych przemowach i uzasadnieniach racji instytucji takich i siakich doszło do głosowania nad absolutorium. Wynik łatwo było można przewidzieć, ponieważ radni opozycyjni nawet tego nie ukrywali i ustami swojej przewodniczącej jasno to zakomunikowali, wzbudzając tym samym potok słów ze strony skonfundowanej pani Starosty. I nie ma się czemu dziwić, że jej wystąpienie przepełnione było goryczą, choć wyglądała tego dnia… uroczo. Zostawmy jednak te kwestie „Pudelkowi”, a skupmy się na ciągu dalszym.

Nieuchronnie zbliżał się czas głosowania, jeszcze kilka krasomówczych popisów byłego starosty, kilka złośliwych pomruków z naszej strony i już można głosować.

 

W głosowaniu nad absolutorium 9 radnych głosowało za, przeciwko było 4,a 2 wstrzymało się od głosu, ba, pojawił się nawet mocno spóźniony radny, który czas jakiś temu dokładnie nie wiedział, czy oddał swój głos w ważnym głosowaniu, czy też nie, szczerze mówiąc zastanawiam się nad tym czy dotarł przed, czy już po głosowaniu o absolutorium. Niestety, wyłączona klimatyzacja spowodowała, że prawie straciłem przytomność.  Szczerze mówiąc te formalności takimi tylko pozostaną i nie rozwiąże naszych problemów papierek taki, czy siaki. Popatrzymy na sprawę krytycznie, mamy do tego prawo – powiat tonie w potwornych długach i aby je spłacić potrzeba już nie tylko programów naprawczych i cierpliwości, a chyba pokoleń.

Niezły pasztet otrzymają w spuściźnie nowe władze, które już wkrótce będziemy wybierać. To może już dzisiaj warto przypomnieć stary przebój pana Wojciecha Młynarskiego i tak na wszelki wypadek i ku przestrodze nowicjuszy, którzy marzą o władzy… odtworzyć?

Mariusz R.Fryckowski

Galeria jak zawsze dostępna jest w naszym profilu facebooka. (Ilość zdjęć – 90) – https://www.facebook.com/witryna.press