Polska amerykańskim dywersantem w Europie Wschodniej?

To już się stało! „Gigantyczne” wsparcie naszych sojuszników zza Wielkiej Wody, wydaje się potwierdzać ten… mit. Salwy śmiechu budzić powinny transporty wojskowe płynące być może z USA, a wśród nich sprzęt, który wycofano chyba z pustyni, bo ten rodzaj kamuflażu, który mają na sobie, gwarantuje skuteczne wstrzeliwanie się weń, przez każdego wrażego najeźdźcę, niewidomego też.

Warto też uświadomić tych, którzy wierzą w to, że w razie agresji złowrogiego czekisty na Polskę, Amerykanie nas nie obronią, raczej dokonają manewru zaplanowanego odwrotu, zwłaszcza, że słuchają oni nie naszych, a swoich dowódców. Możemy jedynie liczyć na to, że być może pozostanie po nich wielotonowy szmelc, którym będziemy mogli ewentualnie zaorać pole pod uprawę roślin GMO lub w ostateczności przerobić na dużego grilla.

Jesteśmy pod kuratelą Amerykanów i warto ten fakt zapamiętać, jeżeli tak, to sporo do powiedzenia w tej materii ma „naród wybrany”, który czuje się u nas, jak u siebie. Może stąd tak wiele ich próśb o to, by stać się Polakiem na czas nieokreślony?  Gewałt!

Jedno jest pewne, niepotrzebnie podniecamy się gniewnymi pomrukami ze strony robaczywej Brukselki i muzułmańskich Niemiec, w odpowiedniej chwili główny hamulcowy, prezydent Trump, postawi do pionu cały ten niby – salon tak skutecznie, że Frau Merkel opadną NRD-owskie „gatki w kwiatki”.

USA doskonale orientują się w tym, że Niemcom średnio raz na około sto lat odbija kokosowa palma tak skutecznie, że kończy się to zwykle układem z Rosją, gdzie ta staje się skutecznym operatorem w walce z każdym wrogiem. Później jest już wyłącznie gorzej – krew i zgliszcza, jak to u dzikich plemion.

Trump nie ma wyboru i zareaguje, nikt nie chce, aby Hitler w burce wstał z grobu i dokonał kolejnego blitzkriegu.

Na szczęście są Polacy i ich głupawy rząd.

Sposób jest prosty, wmanipulować ich poprzez zaszczepienie tubylcom ducha wolności, patriotyzmu i dawkę przekonania, że żyją w ciągłym zagrożeniu, reszta dokona się sama, co już się dzieje. Polacy mają prawicowy rząd, który właśnie cofa nas do czasów sanacji. Zapominają jednak o tym, że to krok ku przeszłości, właściwie to forpoczta socjalizmu o którym marzy chyba każdy urodzony po 1964 roku życia i ten…,który pamięta CPN. Nawiasem mówiąc markę tę już wkrótce przywróci Orlen.

 

Pomimo tego, że miłomściwie panujący nam obecnie PiS dwoi i się troi w przygotowaniu korzystnego gruntu, pod przejęcie samorządów w całym kraju, nowej ordynacji wyborczej ciągle nie ma, a to klucz do całkowitego poddania się wpływom „Przyjaciół”.

Ci ostatni muszą mieć zapewne spory ubaw patrząc, jak wszelkie koszty zachowania tzw. wolności pokrywa dywersant ze środkowej Europy i to w dodatku uparty równie mocno, co „słynny” Naczelnik, haniebnej postury,   dążący do absolutnej doskonałości, niczym Boni-Parte. Utrata brata bliźniaka mocno nim wstrząsnęła, takiego piętna nie udźwignie ani On, a tym bardziej jego kot, z całym dobrodziejstwem politycznego inwentarza, znaczy z ludźmi, których dla zaspokojenia obecnych potrzeb Prezesa wydłubano z wosku & Company .

A inwentarz, jak to inwentarz, musi się zbiesić, pamiętajmy jednak o tym, że żyjący Kaczyński mistrzem intrygi politycznej jest, i to bezapelacyjnie. Niestety, kiedy wydaje się Mu, że i On i Jego ugrupowanie jest nie do ruszenia, przewraca się o swoje krótkie nóżki i wylatuje z Salonu wraz ze swoim stadem. Kto wie, może ze strachu PiS tak często zleca sondaże popularności, ku uciesze znanych firm?

Stado ma to do siebie, że od czasu do czasu dwa samce alfa walczą o wpływy i… samice. Niestety, tych w Sejmie nie ma w nadmiarze, a ich uroda wewnętrzna przypomina imigranta ekonomicznego gwałcącego samochód.

Amerykanie sondują polską rzeczywistość polityczną i tylko kompletny laik nie przygotuje sobie planu „B” wiedząc, że z wiodącym ugrupowaniem można ewentualnie porozmawiać na temat ciąży, krzyża i działań słupskiego  prezydenta, pana Biedronia, który choć nie jest z PiS-u,  tak naprawdę jest kompletnie bezużyteczny, chyba że wypromują go do godności Prezydenta Polski!

W takich przypadkach potrzebna jest formacja służb specjalnych, które muszą wystrugać z banana kogoś, kto wykona brudną robotę. Do tego idealnie nadają się służby specjalne. Jednak i tutaj mamy ciężką sytuację, oficjalnie istnieją, ale robią wszystko, co jest im na rękę, głównie piją i rozbijają cudze samochody. Jednak dawnych bezpieczniaków stać na wiele, może stąd epokowy cud – Nowoczesna, która pod dowódcą niedouczonej pacynki, dokonała cudu wyborczego, zanim lider partii otworzył swój aparat gębowy.

 

Skuteczność tego zabiegu musiała zaskoczyć Amerykanów na tyle, że uwierzyli, że inwestowanie w europejskiego dywersanta ma sens. Plan „B” jest gotowy,  takie cuda, tylko w Polsce. Ta jednak pozostaje krnąbrna i uparta w sprawie tzw. muzułmańskich sztuk ubogacania kochających inaczej i zwyczajnych lewaków, których prawa strona polskiej sceny politycznej i co najgorsze społecznej, ma zdaje się ochotę powiesić na suchej gałęzi, czemu Fundacja Batorego i przystawki z ich szefem, starym grandziarzem ją finansującym na czele, mówią nie.

Krnąbrność krnąbrnością, ale skuteczność nieistniejących służb musiała już drzewiej zachwycić „Biały Dom”, na tyle, że ten nawet nie pisnął, tyko od razu i to pod stołem, w pudle, przekazał niezłą sumkę (więzienie CIA – Stare Kiejkuty i lotnisko w Szymanach).

Uświadomić sobie należy, że ten sort sprzeda Matkę i Ojca za grosz, ups, centa.

Najlepsze jednak zachować należy na koniec, ponieważ okazuje się, że naczelny dywersant Europy nie potrafi negocjować z Amerykanami w sprawie uzbrojenia i praktycznie godzi się na to, aby modernizację przeprowadzić za własne pieniądze!  To farsa, ponieważ Trump  już dawno powinien przesłać darmo sprzęt wojskowy, problem w tym, że po stronie polskiej nikt nie chce negocjować, bo…,a nóż Amerykany się obrażą i zabiorą swoje zabawki, zostawiając nas na pożarcie  Putinowi?

 

To kolejny kit, który sprytny ruski czekista wpoił Zachodowi ( bo musiał), jako prawdę oczywistą. Kolos na plastelinowych nogach ciągnie ostatkiem sił, ale baśń o ewentualnej agresji wobec zachodniego świata pozostał. Ćwiczenia wojskowe na gigantyczną skalę robią wrażenie równie wielkie, co propaganda, ale są drogie jak prowadzenie regularnej wojny (Syria). W rzeczywistości Putin nie ma wyjścia, choć nie chce, musi dalej kontynuować swoją politykę i być prezydentem, bo inaczej zejdzie z tego świata, np.po zjedzeniu nieświeżego kotleta lub na ciężkie zatrucie ołowiem. Ruscy i niemieccy oligarchowie, obecnie zastraszeni, rozzuchwalą się, bo walczą o życie i byt, pod ciężkim naciskiem USA. Zamordyzm w stalinowskiej postaci tym razem działa w dwie strony, a pieniądze kończą się i jeszcze te nałożone przez złych imperialistów sankcje, za zajęcie Krymu i spektakularne pogryzienie zbuntowanych republik: Gruzji i Ukrainy.

Słabość Rosji ukazuje prosty przykład, gdzie seria telefonów informujących o podłożeniu bomb, przez być może terrorystów, praktycznie paraliżuje Kreml.

Nie zdziwiłbym się, gdyby to była celowa robota dywersanta, za namową USA, a to zaledwie początek tej zabawy!


Mariusz R.Fryckowski