Polska bezgotówkowa czyli…, chcą skoczyć nam do gardeł!

Wielki lans w telewizji obrotu bezgotówkowego, namawianie do rozstania się, najlepiej na zawsze, z drukowanym banknotem i pokazywanie pozytywnych aspektów rezygnacji z „żywej gotówki” to właśnie nowa medialna narracja jaka istnieje w środkach masowego przekazu od wielu dni.

Łatwiej, bezpieczniej, szybciej, nowocześniej, a także nieodwracalnie, koniecznie czy przesądzająco! Takie właśnie przymiotniki padają gdy media i banki mówią nam o obrocie bezgotówkowym. Narracja podnosząca pozytywne aspekty płacenia plastikiem przeplata się z narracją o nieodwracalności linczu gotówki i wyniesienia zero jedynkowej nieokreśloności obrotu bezgotówkowego.

Nawet jedno słowo nie pada odnośnie ryzyka wyzbycia się pieniędzy i skutku społecznego oraz politycznego takiej decyzji. Nie pada bowiem paść nie może, kto bowiem chciałby ostrzegać przed burzą skoro burza waląca piorunami leży w jego interesie.Według macherów pragnących taką zmianę przeprowadzić czyli rządów i( a może przede wszystkim) banków społeczeństwo tak uzależniło się od kart płatniczych, a jednocześnie tak bardzo nie zdaje sobie sprawy z implikacji związanych z ich używaniem, że nawet gdyby narracja krytyczna istniała i miała się dobrze nigdy nie przebiłaby się przez ludzkie uzależnienie od „plastikowego pieniądza”.

Ludzie nie widzą implikacji. Dla nich karta kredytowa to jedynie rzecz ułatwiająca kupowanie towarów i usług. Gotówka staje się passe, a kasjerki w dużych marketach coraz częściej zżymają się, że nie mają drobnych aby wydać resztę. Ludzie płacą kartami, zwykłymi i zbliżeniowymi, płacą telefonami komórkowymi, a mnie patrzącemu na nich z boku wydaje się, że o krok jesteśmy tylko od tego aby elektroniczny pieniądz zmienił swój nośnik, a sama procedura opłaty stała się tak szybka i banalna jak wytarcie nosa czy przygładzenie tłustawych włosów. Męczy mnie myśl, że specjalnie dąży się do zamiany tego, co zawsze było dla człowieka ważne czyli kupowania i sprzedawania w banał. Jeśli coś przestaje być dla ciebie ważne, przestajesz się tym przejmować, a późniejszych reperkusji nie wiążesz już w sposób przyczynowo-skutkowy z „banałem” zakupu.

W Apokalipsie św Jana jest mowa o znaku bestii bez którego ani sprzedawać ani kupować nie można, znaku umieszczonego na prawej ręce albo na czole. Myślałem o tym i zastanowiło mnie dla czego ów znak przymierza z bestią miał być umieszczony w tak widocznych miejscach ciała. Najpierw pomyślałem o kulcie. Akolici kultu są dumni ze swojej wiary i eksponują owe trzy szóstki w widocznych miejscach na chwałę diabelskiej trójcy. Potem jednak olśniło mnie i pomyślałem, że owe znamię, to wcale nie znak kultu tylko pragmatyczności. W końcu transakcję, interes, czy zaklepanie jakiejś umowy zawsze przybijało się prawą ręką. Przychodzi do płacenia w markecie wystawiasz prawą rękę z chipem pod skaner i bach, transakcja zawarta. A co z czołem? No cóż, jeśli masz obie ręce zajęte dźwiganiem zakupów podchodzisz w markecie do skanera na wysokości czoła i buu blaszka w czółko wypłacona, chip prześwietlony, opłata za chleb, masło i red bulla uiszczona. To tak pół żartem, pół serio, a może do kroćset całkiem serio…?

Wracając do bezgotówkowego obrotu, to gdy go zaakceptujesz nigdy nie będziesz miał przy sobie pieniędzy, będziesz miał tylko elektroniczną obietnicę ich wypłacenia. Wystarczy, że jakiś ważny serwer padnie, to może wcale ich nie stracisz ale w promieniu pięciu kilometrów nie będziesz mógł ich użyć. Jeśli jednak zhakują twój bank, to albo staniesz się żebrakiem albo krezusem, krezusem rzecz jasna przez chwilę, bo przecież żaden Janusz czy Grażyna krezusami prawa być nie mają. Ktoś powie, że zwykli ludzie nie mają się czego bać, rzecz jasna ten ktoś będzie miał rację, ale spójrzcie na to inaczej, jeśli mielibyście potężne narzędzie nacisku, magiczna rękawiczkę mogącą poruszać każdą ludzką kukiełką, nie wykorzystalibyście jej?

Jeśli za jego pomocą będzie można wymuszać stosowne poglądy i postawy, a być może nawet wybory moralne, to czy nie będzie to pokusa nie do odparcia? Jeśli staniesz się nieprawomyślny, ot tak na pstryknięcie palcami jakiegoś agenta specjalnego zniknie twoje konto, twoje przychody, a potem jakiś seryjny samobójca z łatwością wyeliminuje ciebie, jako człowieka, który nie istniał.

Okazuje się, ze system kart płatniczych stał się czymś tak oczywistym jak wszelkie generalne zasady istnienia społeczeństwa, jak ślub, jak szkoła, w której uczą się twoje i moje dzieci, jak praca, jak seks małżeński i poza małżeński, jak rzeczy oczywiste, istniejące od zawsze, jak dom gdzie mieszkasz i stare drzewo, pod którym rozpalasz grilla. Osiemdziesiąt procent ludzi nie wyobraża sobie życia bez karty kredytowej, tak jak nie wyobraża sobie życia bez przekonania, że nie jest złym człowiekiem.

Rozliczenia bezgotówkowe to chyba najlepsza rzecz jaka wyszła korporacjom i bankom oraz będącym na ich smyczy politykom. Wmówienie masom, że nie mogą się obyć bez tego bez czego obywały się przez 99,9999999 procent czasu trwania cywilizacji to prawdziwy majstersztyk. Wmówienie im dodatkowo, że taki właśnie przejaw stosunku do własnych finansów to rzecz oczywista, właściwa i nowoczesna to kolejne arcydzieło prania mózgów, zaś wpojenie przekonania, że to jedyna droga, którą może iść społeczeństwo, to mistrzostwo świata, przy którym mundialowy puchar jawi się jako zabaweczka dla przedszkolaków.

Polska bezgotówkowa, to niewidzialne ale bardzo solidne kajdany, jakie chce społeczeństwu narzucić rząd i banki. Przeraża mnie jedno, że ten rząd to ludzie Prawa i Sprawiedliwości wkomponowujący się jak brakujący puzzel w świat globalnego banksterstwa i zniewolenia ludzi.


Harley Porter