Powiat samobójców? – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

Powiat samobójców?

Powiat  tucholski, tak lubiany i hołubiony przez próżną władzę, tkwi w stagnacji i beznadziei. Ta przekłada się na życie mieszkańców. Są biedni i tkwią w szarej codzienności, a ta łączy się wyłącznie z jednym – brakiem perspektyw. Mieszkańcy młodsi nie godzą się na to i emigrują, ci którzy opiekują się rodzicami poddają się biernemu nurtowi, ale tylko do czasu. Starsi mieszkańcy zobojętnieli na wszystko. Ci, którzy mają zabezpieczenie finansowe, doczekają swoich dni  pielęgnując ogródki i spotykając się z innymi. Jest jednak grupa, u której narasta frustracja. Nikt się nią nie interesuje, ci ludzi pozostawieni są samym sobie.

Przed takim scenariuszem już dawno ostrzegałem, ponowiłem temat pięć lat temu, niestety, trafił w próżnię, jako temat „niewygodny”, teraz zbieramy tego owoce.

Mamy obecnie plagę samobójstw, podobna sytuacja zdarzyła się w naszych opłotkach – powiecie człuchowskim i to zupełnie nie tak dawno.

W 2004 roku, przez wspomniany powiat, przelała się fala samobójstw. W ciągu trzech tygodni odebrało sobie życie aż pięć osób! O, ile w Tucholi sytuacja nie budzi zainteresowania ze strony specjalistów, tak w powiecie człuchowskim nad sytuacją głowili się policjanci i psychologowie. Wreszcie doprowadzono do sformułowania wniosków, ustalono, że główną przyczyną tragedii są depresja,  „życiowe rozliczenia” oraz… bieda.

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, dokonał analizy standaryzowanego współczynnika umieralności w latach 2009-2011 z powodu samobójstw. Oczywiście, rozważano sytuację nie w  powiatach, a w województwach.  Na tle całego kraju tylko jedno z nich – lubuskie charakteryzowało się wyjątkowo niekorzystną sytuacją. Dokonano drobiazgowej analizy i wkroczono wreszcie do mniejszych jednostek, właśnie powiatów. Jakie były wnioski?  Przerażające, 6 spośród 14 powiatów lubuskiego, znalazło się w pierwszej 50-tce pod względem wielkości tego współczynnika! Uściślając dane jeszcze bardziej określono , że  powiat sulęciński jest na pierwszym miejscu w kraju (najwyższy współczynnik samobójstw) wśród 380 powiatów w Polsce, a powiat żagański na miejscu 4.

Teraz wszystko się zmieni

Określmy wreszcie profil samobójcy. Z bieżących danych wynika, że klasycznym samobójcą najczęściej jest dojrzały mężczyzna. Niewiarygodne, ale prawdziwe!

Wg Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego klasyczny samobójca, to dojrzały mężczyzna, który nie może się pogodzić ze stratą pracy, pozycji, czasami pieniędzy albo partnerki.

Największą grupę samobójców stanowią bezrobotni, drugą grupą są rolnicy.

Mężczyźni, którzy odbierają sobie życie, są w średniej grupie wieku 35-55 lat, ale nie tylko oni.  Także młodzi, 30-letni, gdy nie potrafią „stanąć na własnych nogach” i odnaleźć się na rynku pracy lub weszli w spiralę zadłużeń.

Prób samobójczych na ogół jest 10 razy więcej, niż rzeczywistych samobójstw, ale to przeważnie wołanie o pomoc. Poza tym są też osoby zmagające się z nagłym osamotnieniem,  związanym ze śmiercią współmałżonka albo rozwodem.

Takie osoby najczęściej odbierają sobie życie w pierwszym roku osamotnienia. To dotyczy też kobiet, ale zdecydowanie częściej mężczyzn. Faktem jest, że samobójstw praktycznie nie popełniają matki, których dzieci są jeszcze małe.

Zaburzenia psychiczne

 

Z danych, które Komisja Europejska opublikowała w ubiegłym roku wynika, że na różnego rodzaju zaburzenia psychiczne cierpieć może nawet 23 procenty Polaków. To wskaźniki podobne do tych w Wielkiej Brytanii czy Portugalii, jednak wyższe niż w Holandii (tam zaburzenia ma 18 proc.).

Kiedyś z własnej ręki ginęło w naszym kraju cztery do pięciu tysięcy osób rocznie. Teraz – ponad sześć tysięcy. To, co Polskę zdecydowanie wyróżnia spośród innych krajów, to wyjątkowo wysoki wskaźnik samobójstw mężczyzn. Opieką psychiatryczną objęta jest zaledwie jedna czwarta potrzebujących. Nie mamy programu zapobiegania samobójstwom, brakuje poradni zdrowia psychicznego.

W Polsce jest 6 psychiatrów na 100 tysięcy mieszkańców, podczas gdy na Węgrzech – 9, w Czechach czy Niemczech – 12, w Finlandii czy we Francji – 22.

Transformacja ustrojowa spowodowała m.in., że stosunki międzyludzkie stają się coraz bardziej skomplikowane, a funkcjonowanie zawodowe i rodzinne uwarunkowane jest wzrastającą nieustannie różnorodnością wzajemnie powiązanych czynników i zdarzeń. Ta złożoność stosunków społecznych powoduje, że wiele osób nie ma się do kogo zwrócić
o pomoc i wsparcie w sytuacji dla siebie psychologicznie trudnej.

Długotrwałe sytuacje stresowe i trudności adaptacyjne mogą prowadzić do zachowań samobójczych u niektórych bardziej wrażliwych osób i w konsekwencji, jeżeli w porę nie uzyskają pomocy, nawet do samobójstwa dokonanego tj. ze skutkiem śmiertelnym.

W wielu przypadkach możliwe byłoby zapobiegnięcie tragedii, dlatego zasadne jest mówienie o potrzebie profilaktyki samobójstw. Ma ona polegać nie na skłanianiu człowieka do bezkrytycznej akceptacji rzeczywistości, lecz na dążeniu do zmiany jego spojrzenia na świat albo do przekazania mu umiejętności budowania życia w zupełnie nowy sposób.

Niestety, bez pomocy z zewnątrz desperat jest bez szans. Co więc oferuje się mieszkańcowi powiatu tucholskiego, który znalazł się na życiowym rozdrożu? Kolejki w przychodniach i obojętność władz, które nawet nie mają pojęcia o zagrożeniach właśnie tego typu. Marnotrawi się środki na walkę z nałogami, które warunkują idiotyczne umowy w powiązaniu z dyrektywami unijnymi, a nikt nie bierze pod uwagę uwarunkowań indywidualnych całych narodów, które po latach realnego socjalizmu, rzucone zostały na głębię samo decydowania.

Kto w tym oceanie się odnalazł? Głównie cwaniacy i ludzie, których zatrudnili, oczywiście „po znajomości”. Dokładnie tak samo jest w naszym powiecie. O wszystkim decyduje… układ. Bez niego nie będziesz miał pracy, jeżeli masz rodzinę, będzie głodować.

Sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje i staje się niezrozumiałą, kiedy samobójcami okazują się być ludzie ze świecznika. Co nimi kieruje? Może ambicja? Zraz, ale jaki mają w tym interes…, lepiej przecież się okaleczyć, aby coś udowodnić. A jeżeli zginą przez przypadek? Cóż, wtedy mamy do czynienia z „ironią losu” i tragedią ich rodzin.

Najtrudniejszą  jednak jest próba scharakteryzowania motywów działania przez osoby,  które osiągnęły życiowy sukces i teraz mogą w zasadzie odcinać od niego kolejne kupony. Żadna próba zdefiniowania powodów samobójstw wśród nich nie przynosi wyjaśnienia. To grupa nie mieszcząca się w żadnych ramach i obawiam się, że właśnie z tym problemem będziemy się teraz borykali.

Wniosek jest jeden, kolejne tragedie są przed nami.

 ________________________

Mariusz R.Fryckowski