Prezydent RP, wraz ze swoją armią, będzie zalesiał nasze Bory…?

Przedwyborczych cudów ciąg dalszy. Tym razem informacja dociera do nas z kręgów na wysokim szczeblu, jest delikatnie mówiąc… zaskakująca.

TOKiS – PRESS miał wielokrotną okazję tworzenia materiałów filmowych, gdzie główną rolę pełnili politycy różnych opcji, ale zawsze znanych z rozkładówek. Dotychczas byli do pewnego stopnia przewidywalni, tym razem media odnalazły maleńki strumyczek informacyjny, który trafił prosto do nas. Informacja nie jest oficjalna, ale wszystkie symptomy wskazują na to, że się sprawdzi.

W porze egzaminów w tucholskich szkołach ( o ile w ogóle się odbędą – strajk ZNP) do naszych Borów dotrze konwój specjalny w którym pojawi się około pół tysiąca żołnierzy z Wojsk Obrony Terytorialnej – słynni „terytorialsi”. Na ich czele prawdopodobnie pojawi się nie kto inny, a głowa państwa. Cel będzie szczytny, bo przedwyborczy – domyślnie – zalesianie terenów ponawałnicowych. Nie wiemy, czy głównym „fortem Trump” stanie się Tuchola, czy jej okolice, ale zdarzyć się może wszystko.

Jedno jest pewne, będziemy mieli do czynienia z gigantycznym przedsięwzięciem PR-owym, którego zapewne głównym celem będzie ocieplenie wizerunku formacji rządzącej, której notowania wśród społeczeństwa lecą na „łeb i szyję”, pomimo udanej próby jego przekupstwa programami z serii „+” finansowanymi naszymi pieniędzmi.

Skomplikowane logistycznie przedsięwzięcie, o ile do niego dojdzie, będzie musiało być perfekcyjnie przygotowane, bo inaczej cel spali na panewce. Nasz region przeżył kataklizm, ludzie do dzisiaj nie mogą pojąć, dlaczego w chwili próby, gros sił skierowano w inne, niż nasze, miejsce. Kiedy połączymy to wszystko z licznymi pokazówkami i tajnymi odwiedzinami w tamtych dniach, rysuje nam się bardzo ciekawy obrazek, który można odnieść do kataklizmu ostatecznego – ewentualnych skutków działań wojennych.

Politycy nie chcą tego dopuszczać do siebie, ale my już wiemy, że w trudnym czasie liczyć możemy wyłącznie na siebie i… samorządy.

Kto skorzysta na ewentualnych odwiedzinach Numeru 1 wraz z „orszakiem”? Może tylko… lasy, zanim zostaną oddane w obce ręce w ramach słynnego act 447 Just i jeżeli będzie to możliwe, z pewnością zapytamy o to Pana Prezydenta, biorąc pod uwagę konteksty tej sprawy, które narastały przez ostatnie ponad dwa lata, bez wiedzy społeczeństwa.

Na szczęście bańka pękła…


(red.)