Przepraszam, a dlaczego w Tucholi nie zorganizowano „Marszu dla Życia i Rodziny”?(felieton)

Przed ostatnimi wyborami, kiedy rządzili krwiożerczy i rozpasani „skaczącymi u Sowy płazami” liberałowie, w pierwszym szeregu, jak jeden mąż, zameldowali się obrońcy świętych wartości. Piękna idea, stanąć po stronie oczywistości, pod sztandarami prawych i sprawiedliwych w cieniu krzyża i kościelnych pieśni.

Mnóstwo osób podziela podobne wartości, jednak wraz z nadejściem zmian, dawne zrywy trafił szlag. Zabrakło inicjatora, zabrakło chętnych, a może Ziemia zaczęła się kręcić w drugą stronę? Gdzież to podziali się dawni „zbuntowani”, którzy zaliczali się do tzw. opozycji? No, tak, uspokoili sumienia jałmużną na każde dziecko z wyjątkiem pierwszego. Tuchola świadkiem hipokryzji zmieniaczy nazw ulic i stenotypistów spotkań rządzących, obecnie opozycjonistów? Tylko czekać, aż  niefrasobliwym i zafrasowanym, czyli wszystkim… pozakładają teczki.

Historia kołem się toczy, ale to ostatnio stało się jakieś takie graniaste, a chwilami nawet kwadratowe, po chwilowej radości, nadeszło rozczarowanie. Wierni i bierni ciągle wierzą, ci patrzący odrobinę dalej…, łapią się za głowę.

Afery gonią afery, komisje śledcze dostają obstrukcji, zły czekista ze Wschodu chce nas najechać, Unia wysłać na Pluton, a zły muzułmanin chce nas wyciąć w pień. Podsycane w nieskończoność poczucie zagrożenia robi swoje, choć obawy nie są bezpodstawne, ale w ten, czy w inny sposób, ucierpią z pewnością:  życie ( za sprawą głupich przepisów zaglądającym do wszystkich legalnych i „nielegalnych” alkow) i rodzina, której kurek z darmową kasą wyschnie prędzej, czy później, a sztuczne podtrzymywanie przeświadczenia, o prawach nabytych wysadzi w powietrze kolejna zakłamana władza.

Biorąc to wszystko pod uwagę,  dawny „Marsz…” zastąpi chyba pochód, wpierw „historyczny”, chwilę później… pierwszomajowy.

NIECH SIĘ ŚWIĘCI…„, ale co? Hipokryzja?


(mrf.)