PUP-y na Marsie, czyli… rzecz o bezużytecznej armii urzędniczej, która powinna kopać rowy melioracyjne

Stworzenie Powiatowych Urzędów Pracy – to bez wątpienia najgłupszy sposób walki z bezrobociem, ot, taka pozostałość po pseudo – solidarnościowych rządach poprzedników. Nikomu nie pomogą, generują gigantyczne koszty, sprawiają wrażenie zapracowanych, przerzucają i tworzą tony papierowych śmieci, dając w efekcie…

 

…no właśnie, zajrzyjmy do witryny PUP-u w Tucholi. Ciekawe ile ofert pracy odnajdziemy w niej w niedzielny wieczór. Strona poprawnie wykonana, zapewne kosztowała sporo pieniędzy, których oczywiście nie wzięto z sufitu. Kilka kliknięć i już są, aż pięć? Żenujące. Przejrzyjmy je.

Sprzedawca* Tuchola Umowa o pracę na czas określony 1600.00 PLN od 2013-02-14 do 2013-08-31 1 więcej

Technik leśnik*

Wtelno Umowa na okres próbny 1600.00 PLN od 2013-02-12 do 2013-03-15 1 więcej
Operator obrabiarek sterowanych numerycznie Tuchola Umowa o pracę na czas określony 1600.00 PLN od 2013-02-11 do 2013-02-24 1 więcej
Pracownik biurowy ze znajomością j. angielskiego Tuchola Umowa na okres próbny 1600.00 PLN od 2013-02-05 do 2013-03-04 1 więcej
Stolarz* Tuchola Umowa o pracę na czas określony 1600.00 PLN od 2013-01-31 do 2013-02-27 2 więcej

Jak szybko zauważamy ofert jest garstka, brak innych propozycji, być może oferty zamieszczone w firmowej witrynie są już nieaktualne. I co dalej? Czy doradcy zawodowi ruszyli swoje biurokratyczne części poniżej pleców i zarabiają na swoje pensje, szukając dla bezradnych, sfrustrowanych, leniwych, niedouczonych, źle wykształconych od lat bezrobotnych jakichkolwiek zajęć? A co z tymi, którzy mają staranne wykształcenie i chcą zostać w Tucholi? To jasne jak słońce, są bez szans. Tuchola słynie z tego, że pracę można otrzymać wyłącznie dzięki: znajomościom, ciotkom, pociotkom i układom towarzyskim, reszta musi radzić sobie sama, albo korzystać z możliwości, którymi PUP-y mydlą oczy swoim zwierzchnikom i nie klientom, a „obrzydliwym petentom”, tworząc kursy lub rzekome możliwości, związane ze zmianą zawodu względnie z podjęciem działalności gospodarczej.

Działalność gospodarcza? Popatrzmy na to, co oferuje nam tucholska „PUP-a”, ups, przepraszam PUP. I owszem, coś się znajdzie…

Witryna radośnie informuje potencjalnego samobójcę, który nieopatrznie zapragnął niezależności i chce stać się z dnia na dzień przedsiębiorcą, o tym że:

Własna firma sposobem na bezrobocie

Przypominamy, że jeszcze przez miesiąc PUP prowadzi nabór uczestników projektu pn. „Przedsiębiorczość szansą na rozwój regionu kujawsko- pomorskiego”.

Uczestnicy projektu wezmą udział w szkoleniu ABC przedsiębiorczości oraz będą mogli ubiegać się o dotację na założenie własnej firmy.

Powiatowy Urząd Pracy w Tucholi uczestniczy w realizacji projektu “Przedsiębiorczość szansą na rozwój regionu kujawsko-pomorskiego”.

Głównym celem projektu jest stworzenie w latach 2012 – 2014 warunków do podjęcia działalności gospodarczej dla 2500 osób bezrobotnych zarejestrowanych w powiatowych urzędach pracy znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji na rynku pracy.

W ramach projektu oprócz m.in. szkoleń związanych z zarządzaniem przedsiębiorstwem udzielane będą dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej.

W powiecie tucholskim w bieżącym roku ze wsparcia oferowanego w projekcie skorzystać będą mogły 54 osoby bezrobotne.

Jesteś osobą bezrobotną? Masz pomysł na własną firmę? Skontaktuj się z nami i weź udział w projekcie

Już wkrótce rozpocznie się nabór do projektu!

 ___________________________________

Przeglądamy regulamin i łapiemy się za głowy, przeciętny bezrobotny, po przeczytaniu warunków dostanie wpierw zawału, potem eksploduje mu głowa, a nawet wtedy, gdy przebrnie przez gąszcz obwarowań i uzyska jakąkolwiek dotację… państwo zniszczy go podatkami, zanim przedsięwzięcie przyniesie mu wymierne zyski. Efekt? Zadłuży się, straci zainwestowane pieniądze, czas, zdrowie, a żyranci będą płacili za mrzonki o tym, że po dwutygodniowym kursie można stać się Rockefellerem. To bez wątpienia jest sytuacja patologiczna, podobnie jak patologią jest utrzymywanie armii urzędników PUP-ów, którzy bardziej pożyteczni byliby przy kopaniu rowów melioracyjnych na zalanych łąkach i polach.

 

Sytuacja ta została zinterpretowana w innym tekście pt.

 

„Powiatowe Urzędy Pracy były, są i będą… bezużyteczne, zlikwidujmy je i to natychmiast”!

 

Przypomnijmy go ku przestrodze dla urzędniczych, skostniałych niedowiarków i przekonaniu bezrobotnych, że PUP-y są do zastąpienia, czymś znacznie skuteczniejszym.

 

Komu służą Urzędy Pracy? Bezrobotnym? O święta naiwności, każdemu dajmy milion za myśl, że właśnie tak jest. UP służą głównie…urzędnikom, których zadanie w tej układance jest bardziej, niż jasne…

Z najnowszych danych GUS-u wynika, że kolejki po etat są coraz dłuższe. W październiku  na jedną ofertę zatrudnienia zgłoszoną do urzędów pracy przypadło w kraju przeciętnie 58 bezrobotnych.
Bywa też gorzej. W niektórych regionach na jedną ofertę pracy przypadało ponad stu  bezrobotnych. Najgorzej jest w województwie podlaskim, gdzie na jedną ofertę zatrudnienia przypada prawie 250 osób bez zajęcia.

Jedna z ekonomistek PKO BP upatruje się przyczyny takiego stanu rzeczy w tym, że do pośredniaków trafia tylko około 30 proc. wszystkich propozycji zatrudnienia, jakie pojawiają się na rynku. Winą obarcza system i biurokrację.

 

Pomińmy GUS, który do chwili obecnej, bez naszej wiedzy, szafuje (rzekomo bezpłatnie) w majestacie prawa, naszymi danymi, o ile byliśmy tak naiwni, że zdecydowaliśmy się osobiście poprowadzić jakąś działalność gospodarczą. Ręczę słowem, że nawet po upływie ćwierci wieku w dalszym ciągu dochodzić będą do państwa propozycje, przeróżnych szalbierskich firm doradczych.

 

Urzędy Pracy, symbol dzikiego, polskiego kapitalizmu, osobliwie, niemożności poszczególnych rządów, których nieudolność przybrała rozmiary kataklizmu. Dają pracę armii ludzi z przeróżnym wykształceniem lub nawet bez niego. To taka swoista zabawa z zatrudnianiem ludzi z najbliższego kręgu towarzyskiego, którzy dzięki znajomościom, nie musza specjalnie przejmować się jutrem. Pośredniaki mają idealną sytuację, posługują się odwiecznym schematem – przepisy nadchodzą „ z góry”, a nieudacznicy, którzy nie potrafią sobie „załatwić” (nawet za pieniądze) pracy, musza się dostosować do nich, albo… wylatują z hukiem, na chwałę rządu, który od tej chwili, nie musi się przejmować marginesem, który dla niego nie jest już obywatelem (przynajmniej do wyborów), a pospolitym śmieciem, bez jakichkolwiek praw.

 

Czasy Kuronia odeszły do lamusa, ale nawet wtedy trzeba było „zasłużyć” na (po)zasiłek, który pozwalał na jednorazowe wprowadzenie się w stan całkowitego upojenia alkoholowego. „Przepiękny widok” i to w sąsiedztwie pośredniaka.

 

Komu służą Urzędy Pracy? Bezrobotnym? O święta naiwności, każdemu dajmy milion za myśl, że właśnie tak jest. UP służą głównie…urzędnikom, których zadanie w tej układance jest bardziej, niż jasne. Wyhodowaliśmy sobie kolejną armię „pieczątkowców”, których działania skupiają się na utrudnianiu życia ludziom, którzy nie nadążyli za zmianami w złodziejskim podatkowo kraju. Czy ci urzędnicy ponoszą winę? Nie, oni są jak żołnierze, wykonują wyłącznie polecenia (rozkazy) z wyjątkowo zagmatwanej „góry”.

 

Jak wyjść z impasu, który przybrał formą i wykładnią wzorzec ZUS-owski? To bardzo proste, wystarczy w trybie natychmiastowym dokonać likwidacji bezużytecznej instytucji, a w jej miejsce wprowadzić agencje zatrudniające i pośredniczące w poszukiwaniach pracy. Agencje zatrudniałyby maksymalnie trzy osoby, a ich wynagrodzenie byłoby adekwatne do ilości osób, które otrzymałyby pracę. Pośrednik nie byłby tym z nadania, a kimś, który aktywnie i w imieniu bezrobotnego, starałby się nawiązać kontakt z potencjalnymi pracodawcami. Oczywiście, potrzebna jest modyfikacja prawa, a to iście chiński mur, który należałoby skruszyć jakimś taranem. Oczywiście stałyby się nim agencje, które wywierałyby aktywny wpływ na polityków lokalnych.

 

Media kłamliwie uświadamiają zarówno bezrobotnych, jak i armię urzędników w tym, że skala bezrobocia waha się w granicach niespełna nieco ponad dwóch milionów. To oczywista bzdura, to właśnie PUP-y skutecznie odstraszyły ze swoich szeregów bezrobotnych, którzy od wielu lat pozostają bez pracy, a ci z widocznej bezsilności, wobec armii bezdusznych urzędasów, zrezygnowali ze statusu, który wręcz uwłacza ich godności sposobem traktowania. W efekcie mamy prawie 7, 5 mln ludzi, pozostających bez pracy. Gdybyśmy do tego ogromu ludzi dołączyli tych, którzy za chlebem opuścili swój kraj i wegetując na zmywaku pod każdą szerokością geograficzną, utrzymują swoich najbliższych, pozostawionych w „ojczyźnie”(pisownia zamierzona), mielibyśmy wskaźnik rzędu 10 milionów! Fantastyka? Niestety, nie. Grecy przy nas, okazują się niewinnym skinieniem na europejską rzeczywistość.

 

Rząd bardzo chce zlikwidować „szarą strefę”, umowy „śmieciowe” i inne polskie wynalazki, zastanawiam się nad tym, czy to tylko głupota, czy działanie na szkodę Narodu. Skoro przeciętnego pracodawcy nie stać na zatrudnienie pracownika w sposób całkowicie legalny ( biorę pod uwagę wszelkie prawa, należne zatrudnionemu), to jak wypracować produkt krajowy brutto? Winny jest kryzys? Bzdura, ten wywołany został sztucznie w zastępstwie ewentualnego konfliktu zbrojnego, który niechybnie nastąpi, najlepiej w Europie. Pytanie tylko, gdzie go wywołać? Europa Wschodnia z racji położenia, świetnie się do tego nadaje. Tylko konflikt tego rodzaju, może przynieść światowej gospodarce… sztuczne odprężenie i wygenerować techniczny postęp.

 

Żyjemy w kalce lat trzydziestych ubiegłego wieku, to właśnie w podobnej sytuacji rodziły się ruchy radykalne, to właśnie wtedy do władzy dochodził – Hitler!

 

Dzisiejsi bezrobotni już w najbliższej przyszłości będą okupować węzły ciepłownicze, a ilość żebraków przewyższy przechodniów. O taką Polskę walczyliśmy? Nie, taki slogan dobrze brzmi w TVN-ie w ustach Niesiołowskiego, my, swoim obywatelskim nieposłuszeństwem i naiwnością, spowodowaliśmy tylko to, że na naszych plecach wywindowali się na szczyty władzy ludzie, którzy od dwudziestu pięciu lat powinni gnić w… więzieniach za korupcję, szpiegostwo i działania na szkodę Polaków.

 

Paradoksalnie hydra, której sztandary pożegnaliśmy wraz z Rakowskim, właśnie powraca chroniąc „tłuszczę” czerwonym parasolem.

 

I znowu wystrychną nas na dutków? Tak i to na nasze, własne życzenie!

 

____________________________________

 

Jednak to nie wszystko, ponieważ rząd w swojej bezdennej głupocie próbuje czegoś bardziej oryginalnego, ściślej, represji wobec bezrobotnych, znanych z czasów „zaplutej” komuny.

Poznajmy idiotyczne szczegóły projektu.

Ministerstwo Pracy chce zmusić do pracy osoby długotrwale bezrobotne, którzy latami żyją z pomocy społecznej.

Będą one musiały obowiązkowo poddać się programowi przywracającemu ich na rynek pracy. Jeśli tego nie zrobią, zostaną skreślone z rejestru na dziewięć miesięcy.

Zgodnie z nowymi założeniami osoby oddalone od rynku pracy będą miały obowiązek pracować nad swoim powrotem na rynek pracy przez 20 godzin w tygodniu. Połowa z tego czasu to prace społecznie użyteczne wykonywane na rzecz gminy. Kolejne 10 godzin to zajęcia z trenerem, który zadba o ich motywację do pracy oraz nauczy poruszania się po rynku.

Taki program będzie trwał dwa miesiące. Po ich upływie doradcy zawodowi zdecydują o dalszym losie objętej programem osoby. Mogą wysłać ją na szkolenia, do prac interwencyjnych, przekazać do agencji pracy lub wysłać na leczenie.

Nowe rozwiązania mają wejść w życie w 2014 r. Przez pierwszy rok program będzie dobrowolny, od 2015 r. – już obowiązkowy.

Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w piątek dziennikarzom, że nie uważa za przymus tego, że komuś da się szansę na powrót do pracy. Według niego proponowany program wiąże się ze zmianami w funkcjonowaniu urzędów pracy, które mają stać się bardziej efektywne, oraz współpracą między tymi instytucjami a ośrodkami pomocy społecznej.

– To jest zmiana o charakterze zasadniczym, chodzi o profilowanie osób bezrobotnych, bardziej efektywne wykorzystanie pieniędzy na staże, szkolenia, rozpoczynanie własnej działalności gospodarczej czy subsydiowane miejsca pracy – to wszystko wymaga integracji – ocenił minister.

Według niego urzędy pracy mają stać się – na wzór brytyjski czy niemiecki – centrami aktywizacji, łączącymi w sobie współprace z bezrobotnymi jak i przedsiębiorcami.

Szef resortu pracy uczestniczył w piątek w krakowskiej konferencji dotyczącej aktywności osób starszych. Poinformował, że w ramach przeprowadzonej w ubiegłym roku pierwszej edycji Rządowego Programu Aktywności Społecznej Osób Starszych w całym kraju rozdysponowano 20 mln zł na dofinansowanie przedsięwzięć związanych z działalnością edukacyjną dla tej grupy osób, takich jak m.in. uniwersytety trzeciego wieku. W rozpoczynającej się, drugiej edycji programu przeznaczono na ten cel 40 mln zł.

– Chcemy też nakreślić wieloletnią politykę państwa na lata 2014-2020, żeby środki z Europejskiego Funduszu Społecznego wykorzystać też dla seniorów, którzy kończą aktywność zawodową. Widzę ogromny potencjał wśród dojrzałej grupy Polaków, którzy chcą działać na rzecz swojej społeczności lokalnej – zaznaczył minister.

Spróbujmy ten chybiony pomysł przenieść na grunt tucholski, to kpina z obywateli, których pozostawiono samym sobie w czasie przemian i wprowadzenia bandyckiego kapitalizmu. Efekt? Ukryte bezrobocie w powiecie tucholskim przybrało rozmiary kataklizmu. Powszechna bieda i głód są codziennym dodatkiem do życia tysięcy ludzi. A co na to władze? Nic, właśnie rozdały sobie pokaźną kwotę w ramach „nagród” za całokształt.

Zdaje się, że producenci taczek wkrótce zarobią krocie. Chociaż oni.

Mariusz R.Fryckowski

1 thought on “PUP-y na Marsie, czyli… rzecz o bezużytecznej armii urzędniczej, która powinna kopać rowy melioracyjne

  1. Pani Agnieszka. Brawo! W końcu ktoś przejrzał tucholskie oferty pracy. Od kilku tygodni ta lista się nie zmienia. A jeśli chodzi o te staże, to – pracownik za darmochę na 3-6 miesięcy, do parzenia kawy i biegania od biura do biura, żeby pokserować, albo jeszcze lepiej – robić z siebie „głupka”-nikomu nie ujmując. Odwiedziłam nasz tucholski PUP w piątek i bez wątpienia nie było to przyjemne starcie z urzędnikami, którzy pracę mają a z ciebie sobie robią ….. . Mój dziennik zapełnia się na bieżąco wpisami. Pozdrawiam:)

    https://www.facebook.com/witryna.press

Comments are closed.