Radny z repertuarem lepszym od Monty Pythona

Kto nie bywa na sesjach rady Miejskiej w Tucholi, ten sam sobie szkodzi. Dla redaktorów to nuda, a dla człowieka z zewnątrz, to lepsza rozrywka, niż absurdalny, a przez to wspaniały humor, który od lat podziwiać możemy w archiwalnych nagraniach słynnej grupy z Brytanii – Monty Python.

Przy potoku zupełnie słusznych uwag, nasz ulubiony radny miejski, pan Andrzej Jerosławski potrafi wysmarować taki monolog, że wspomniana grupa może się spakować do miski i hop do szafy.

Podczas ostatniej sesji znowu błysnął intelektem, ale tym razem rasowego samorządowca z klasą. Jak wiemy, pan radny ma marzenia, ważnym, a może nawet najważniejszym jest to, by zastąpić na stanowisku obecnego Burmistrza Tucholi. Większość z nas nazywa go po imieniu, bo chłop wesoły, przyjmujący krytykę, w miarę szybko naprawiający błędy, obecnie postawiony pod ścianą, za nie swoje winy, ma prawo czuć się wyjątkowo źle ( się Pan nie martwi Panie Burmistrzu, przyjdą dni tłuste). Ma jednak jedną ważną zaletę, choć ciągle młody, to stary praktyk samorządowy, a tego nie można nauczyć się w szkole takiej, czy siakiej, można uczyć się na błędach.Pomimo naszej częstej krytyki, On niewiele ich popełnił i to cieszy. Wspomniany pan radny jest na początku swojej drogi, a ta do fotela burmistrza i zanim w nim zasiądzie będzie długa i kręta, a nawet, jak się uda, za nauki rządzenia amatora, zapłaci społeczeństwo. Według naszych prognoz jakieś… dwa lata.

Potrzeba drobiazgów, wyborów i takiej liczby głosów, aby uzyskać bezwzględną większość. Jasnym jest, że aby przekonać do siebie wyborców, musi się Pan Radny wyróżniać, to udaje mu się doskonale i to od lat, ale to ledwie początek drogi, a ta wcale na śmieszną się nie zapowiada.

Jak się okazuje,podczas ostatniej sesji, pan Radny właśnie rozpoczął swoją kampanię wyborczą, niczym dwóch innych kandydatów z Warszawy. Przypomnijmy, jeden z nich chodzi na spacery z… ławeczką, na której nikt nie chce usiąść z wyjątkiem „kumpli” i drugi, który błysnął walką , oczywiście „bezinteresowną” z mafią mieszkaniową i niejaką „bufetową”, kimkolwiek owa dama jest.

Nasz Pan Radny ławeczki jeszcze nie sklecił,ale ma zdaje się jedną namiętność – piłkę nożną. Wiadomo  i to nie od dzisiaj, że polski futbol nie jest naszą mocną stroną,ale trwające obecnie mistrzostwa w ganianiu nadmuchanego pęcherza w Rosji, ma, a raczej miało do niedzieli, spore grono zwolenników.Tego dnia nasze nadzieje zostały jednak pogrzebane, ale kilka dni wcześniej, w przegranym meczu z Senegalem, mieliśmy jeszcze nadzieje, na wyjście z grupy. To już historia, bo jak mawia najnowszy klasyk – komentator, mamy do czynienia z 4K.

Pan Radny, jako przekora, wpadł na szatański pomysł, którym podzielił się z Wielką Radą. Mianowicie stwierdził,że kiedy już zostanie Burmistrzem Tucholi, Jego pierwszą decyzją będzie zakup 10 rowerów dla Senegalczyków, którzy choć biedni, świetnie grają w piłkę.

Zaraz, zaraz, najbardziej oszczędny z radnych, który zawsze torpeduje wydatki burmistrza i raptem… taka rozrzutność publicznych pieniędzy?

Wykorzystajmy sesyjną retorykę pana Radnego, zakładając, że wyprodukowany w Polsce ( ale z części chińskich) rower, kosztuje przeciętnie 1250 złotych, mnożymy tę kwotę razy 10, daje nam to sumę…, kto policzył? Właśnie, idąc dalej, „…a za te pieniądze można było kupić…” coś tam dla „uczni„, albo…: „…takie wydatki, to się robi z własnej kieszeni…” .

I już oczyma wyobraźni widzę zawsze uroczo uśmiechniętą, radną Redlarską, która szeptem poprawia radnego… „uczniów”!

Może się chłop pomylił, może chciał zażartować,ale pod biurkiem Przewodniczącego Rady, jest taki „pstryczek / elektryczek, kiedy Przewodniczy Cieślewicz (pozdrawiam Pana Redaktora) zrobi pstryczkiem -pstryk, to wypowiedź pana radnego Jerosławskiego nagra się w mig, co najgorsze, trafia to wszystko do archiwum, a potem przyjdą znienawidzone media, odsłuchają i… opadną im ręce, nam nie, lubimy Monty Pythona w rodzimym wykonaniu.

Brawo Panie Radny! Ciekawe, co będzie na kolejnej sesji, może coś z repertuaru świetnego Rowana Atkinsona? Też nas bawi.


mrf.

źr. twitter