„Ratujmy szpitale powiatowe” – protestacyjna akcja plakatowa

„Ten paskudny PiS, rozdaje pieniądze na lewo i prawo, w swoich mediach zapewnia o tym, że jesteśmy krajem miodem i mlekiem płynącym”,  a tutaj takie faux pas!

Ależ biedne są te szpitale powiatowe, brakuje im lekarzy, pielęgniarek, pieniędzy, sprzętu, prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy, nawet Owsiak nie daje temu rady. Nic tyko anulować czynsze i błagać, aby zarządzający szpitalami nie zamykali oddziałów. Wielu umyka jednak fakt, że w w dużej ilości przypadków kierującymi nimi,  to osoby z dawnego klucza partyjnego i trudno oprzeć się wrażeniu, że przed wyborami ćwierkają zgodnie z doktryną: im gorzej, tym lepiej.  Istnienie szpitali powiatowych powoli staje się bronią polityczną, wszystko po to, aby przetrwać do jesieni?

Uściślijmy jedno, szpitale są nasze i z naszej łaski kierują nimi zarządy, które podlegają wyłącznie nam, jeżeli nie dają rady…, to pa! Chory, lub umierający pacjent nie będzie czekał na łaskę, żąda pomocy i musi ją otrzymać w przeciwnym razie winnemu tragedii „dzień dobry” powie obsługa zakładu karnego. Problemy administracyjne nas nie interesują, tym bardziej polityczne, od tego mamy ludzi, których wybraliśmy, to ich sprawa, my tylko będziemy egzekwowali swoje prawa.

Strasznie zabrzmiało, prawda? Niestety, nasze wyobrażenia są dalekie od rzeczywistości, ledwie co wyczołgaliśmy się z komunizmu, a już mamy kapitalizm kompradorski i skręcamy nagle w stronę sanacji. Brakuje w tym wszystkim jeszcze tylko paciorków i lusterek, abyśmy mogli się upodobnić do murzyńskich plemion sprzed dwustu lat.

25 lutego br. odbyło się spotkanie Zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP) z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, o czym oczywiście suweren nie słyszał. Podczas spotkania resort zdrowia zaproponował wzrost wyceny procedur z zakresu interny, chirurgii, SOR i izby przyjęć o 5 proc. od stycznia 2019 r.  Oczekiwania ze strony OZPSP następujące: wzrost wyceny o 15 proc. świadczeń z zakresu interny, pediatrii, chirurgii, ginekologii i położnictwa, SOR, izby przyjęć oraz nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej. Jest to jedyny sposób, aby szpitale powiatowe były w stanie pokryć rosnące koszty prowadzonej działalności. Nie doszło zatem do porozumienia. W konsekwencji braku porozumienia 5 marca br. w Warszawie odbyła się konferencja prasowa nt. sytuacji w szpitalach powiatowych. Pokłosiem konferencji jest rozpoczęcie protestacyjnej akcji plakatowej.

Zwróćmy na niego uwagę, twórca plakatu postanowił, że będzie miał on formę nekrologu  w którym pojawi się tekst, ka ten będzie stanowił swoiste epitafium, a wszystko przez ten „niedobry PiS”.

Trudno zaprzeczyć temu, że rządzą nami mikrocefale, ale ich poprzednicy i poprzednicy poprzedników, nie byli wcale lepsi. Edukacja, opieka zdrowotna, społeczna, ubezpieczenia, obronność, wszystko leży na łopatkach i dogorywa z kwikiem rozpaczy i co? I nic, nie ma protestów, nikt niczym się nie przejmuje, bo w telewizji imć Kurskiego, nadają nowy program rozrywkowy, który jest ciekawszy od codzienności. Uciekamy od problemów? Oczywiście, licząc na to, że będzie to, co będzie. Otóż otrzeźwienie nadejdzie bardzo szybko, kiedy nie będzie już czego uszczelniać, a  z pensji ubędzie nam więcej, niż 1/3 przychodu, a ZUS ponownie z nami się założy o to, że będziemy żyli krótko,  bo w kolejce po zasiłki stać będą bardziej wartościowi: Ukraińcy, Tadżycy, Wietnamczycy, a kto wie, może nawet Eskimosi! Zgodnie z ideą przetargów, im taniej, tym lepiej? Przecież to głupota!

Zatrute lekarstwa, zatruta, bardzo droga żywność, perspektywa okupacji w wyniku ustawy 447 Just i inne kataklizmy, o których nie chcemy słyszeć. Olaboga! Co robić? Wyjścia są cztery, pogonić zasrańców i kolaborantów, którzy ośmielili się rządzić nami, zastąpić ich ludźmi bezpartyjnymi, co można przeprowadzić bez większego trudu. Można też poddać się biernie rzeczywistości, czekając na uderzenia policyjnych pał lub oczekując bratniej pomocy w postaci wojska, wprost z „ukochanej unii” komucha Spinellego,  lub też wyjechać na zawsze, tylko dokąd? Teraz rozumiemy, jak ważna jest kolonizacja Marsa, bo z wielkim trudem takie pokłady durnoty, ciężko już zmieścić na rodzimej planecie.

Jedno z wyjść już się urzeczywistniło, wyjechali fachowcy i teraz inni cieszą się z ich umiejętności. Komu to zawdzięczamy? Rządom? Nie, to nasza wina, ponieważ wbrew pozorom, nie jesteśmy tacy mądrzy, jak próbują nam schlebiać z ekranów telewizorów kandydaci z partyjnych „jedynek”, dwójek” itd.

Szpitale są jak zwierciadła teraźniejszości i nadchodzącej przyszłości, to ostatnia linia obrony przed cmentarzem, ta właśnie została naruszona, ale nie tylko przez ” zła zmianę”, za ten stan winę ponosimy my wszyscy. I co dalej?

Nie ma wątpliwości, usłyszymy sakramentalne „jakoś to będzie” i przy urnach zaznaczymy tych samych kandydatów, co zwykle?

Informacja z ostatniej chwili: 650 milionów, tyle popłynie pieniędzy do chirurgii i interny – kropla w oceanie potrzeb.

Rozwinięcie tematu.


(mrf.)

tucholski.pl

 

 

RSS
Follow by Email
Facebook