Pozostajemy w klimatach Dolnego Śląska,poszukując miejsc wyjątkowych i nieuczęszczanych, aby podróż rowerami była bezpieczniejsza. Jest takie miejsce, które prze laty już odwiedziliśmy, miejscowi mówią o nim „zamek”, inni „pałac”. Wybraliśmy drugą opcję i w efekcie…, znaleźliśmy się w Gorzanowie.

W przeciągu zaledwie kilku lat od naszej ostatniej wizyty, maleńka wioska w pobliżu Bystrzycy Kłodzkiej bardzo się zmieniła. Wypiękniała, wzbogaciła się o nowe punkty handlowe, które są zaopatrzone tak, jak być powinny. Jednak centrum wsi , jak zawsze, zajmuje wspaniały pałac, który wreszcie znalazł swojego właściciela. Niestety, trwający tam remont potrwa jeszcze wiele lat i o wejściu do ponad 100 komnat zajmujących w sumie wiele tysięcy metrów kwadratowych, możemy obecnie tylko pomarzyć. Pałacem zarządza fundacja, którą założyła para entuzjastów i miłośników historii. Mają ambitne plany, ale zanim je zrealizują, potrzeba wielu sił i środków. Te ostatnie zdobywają pisząc projekty.

Momentem przełomowym było uruchomienie wieży zegarowej, mieszkańcy mieli łzy w oczach, kiedy po wielu latach zamkowy zegar wybił pełną godzinę pierwszy raz. Powiedzmy sobie szczerze, ci sami spowodowali to, że przepiękny obiekt został zniszczony i rozkradziony.

Entuzjaści walczą dalej, budząc szacunek, a nawet podziw. Im właśnie życzymy wytrwałości.


(red.)