STRAJK GENERALNY nauczycieli, czy decyzje zapadną jeszcze w tym tygodniu?

Oj, narozrabiała ministra oświaty swoim idiotycznym pomysłem, na zreformowanie szkół i procesu edukacji naszych dzieci. Już za kilka miesięcy, będziemy mieli prawdziwie szkolny armagedon…

Obecnie, szefowa resortu zniknęła z tabloidów i wydań wiadomości prawie wszystkich stacji, a i prasa unika tematu jak może. Trudno się dziwić, skoro w tym tygodniu mają zapaść kluczowe decyzje w sprawie przystąpienia nauczycieli do strajku generalnego związanego z płacami, które obecnie znajdują się na skandalicznym poziomie.

Wzorem policjantów, nauczyciele ostentacyjnie chorują. Złośliwi twierdzą, że w ten sposób narażają skarb państwa na straty i doszukują się powiązań z lekarzami.  O święta naiwności, każdy z pedagogów w pewnym wieku, to strzępek nerwów, dodatkowo wycieńczony fizycznie, poprzez głupie decyzje kolejnego rządu dyletantów i zwyczajnych nieuków, tym samym pójście do lekarza, dokładne przebadanie się, niesie zawsze jeden skutek – chorobowe! W tym kraju nie ma zdrowych nauczycieli z długoletnim stażem pracy! Przypomnijmy, doświadczony pedagog, to skarb.

ZNP oraz FZZ domagają się wzrostu płac nauczycieli o tysiąc złotych, począwszy od 1 stycznia tego roku. Tymczasem płace zasadnicze nauczycieli wzrosną w 2019 roku i to zależnie od stopnia awansu zawodowego, od 121 do 166 zł brutto – tak przynajmniej wynika z rozporządzenia w sprawie minimalnych stawek zasadniczego wynagrodzenia nauczycieli. Kolejne rozmowy w sprawie strajku zaplanowano na czwartek. Tego dnia centralne związkowe mają podjąć decyzję o generalce.

Strajk  nauczycieli będzie polegał na powstrzymaniu się od pracy. Lokalne protesty nauczycieli już się odbywają. W ubiegłym tygodniu w jednym z poznańskich liceów nauczyciele przerwali próbne matury, obecnie obywają się tam kontrole – MEN pała chęcią odwetu? Marnie to wygląda i wzbudzi wyłącznie wściekłość pedagogów.

Żądania płacowe nauczycieli to jedno, najgorsze dopiero się zaczyna, szkoły już są przepełnione, a będzie wyłącznie gorzej, doszedł do nich dodatkowy rocznik – uczniowie, którzy nie poszli do gimnazjów. Zwyczajnie brakuje w nich miejsca, doszło nawet do tego, że w niektórych szkołach zajęcia odbywają się na korytarzach, w świetlicach, stołówkach, a nawet w salach gimnastycznych!

Niektóre szkoły zdecydowały się nawet na sprowadzenie ogrzewanych kontenerów, które stają przed szkolnymi budynkami. O przepełnieniu w szkołach ostrzegał ZNP, minister Zalewska bagatelizowała sprawę, teraz za jej nieudolność zapłacą zarówno dzieci, ich rodzice, jak i nauczyciele.

W takiej sytuacji trudno się dziwić, że środowisko straciło cierpliwość i po latach głodowych pensji, walczy o swoje, godne życie.

Wczytujemy się w wypowiedzi laików, którzy podkreślają, że nauczyciele mają „złote życie”, wakacje dwa razy w roku, inne przywileje wynikające z Karty Nauczyciela. To mit, świadczący o tym, jak ci ludzie niewiele wiedzą o funkcjonowaniu szkoły i represjach formalnych płynących wprost z ministerstwa. Prawda jest zupełnie inna, polski nauczyciel,podobnie jak lekarz, uczy się przez całe zawodowe życie,wymusza to na nim postęp i  przełożeni, to budzi podziw w różnych krajach, również nieszczęsnej unii, gdzie doszły dodatkowe problemy z nachodźcami, którzy kompletnie nie potrafią się przystosować do nowych warunków. Stąd dramaty, które media skrupulatnie, choć nieskutecznie, zamiatają pod dywan, nie zdając sobie sprawy z tego, że największe medium świata  – Internet wyłuszczy wszystko.

Godne warunki pracy i płacy nauczycieli, to zakichany obowiązek obecnego, nieudolnego rządu, który rozdawnictwo publicznych pieniędzy doprowadził do granic absurdu, czym wpisał się złotymi zgłoskami w równanie: PO = PiS.

Za wszystko zapłacą dzieci, czego te ostatnie są świadome i już mają nadzieję na to, że będą miały nieplanowane wakacje. Nic z tego!


M.

RSS
Follow by Email
Facebook