Dom kopułowy, czyli…, ten protest powoli traci pierwotny sens, trwa jednak nadal

Zgodnie z zapowiedziami, dzisiaj, we wtorek, pod tucholskim magistratem odrobinę zmienił się krajobraz. Dwa miejsca parkingowe zajęły oryginalne pojazdy. Po chwili, urzędniczą codzienność przerwał głos z megafonu, bo swój protest rozpoczęła rodzina Kaźmierczaków, którzy weszli w kolejną fazę protestu w sprawie…

I stało się, zgodnie z tym co zapowiadano wcześniej, dzisiaj rano rozpoczął się protest znanego inwestora, który chce na swojej działce wybudować dom o niezwykłych kształtach. Do protestujących podchodzi Burmistrz Tucholi, podaje rękę, gest zostaje odwzajemniony.

Jak się okazuje, protest nie musi stać się bezmyślną „naparzanką”, a cywilizowanym, dozwolonym prawnie sposobem zamanifestowania swoich praw, które według protestujących zostały „złamane”? No właśnie, po wielomiesięcznej akcji informacyjno – protestacyjnej skierowanej do mieszkańców miasta i samorządowców, polegającej na prezentacji haseł i modelu obiektu, który inwestor chce wybudować w pobliskim Wymysłowie, następuje ciąg dalszy.

Przypomnijmy reportaż, który kilka miesięcy temu został przez nas opublikowany. Materiał ten wzbudził spory oddźwięk w Polsce i daleko od naszych granic.

Tytuł naszego filmu, stał się hasłem protestu rodziny. Pojawiło się wiele komentarzy i ocen, sprawa stała się na tyle głośna, że zainteresowały się nią różne stacje, a wśród nich programy interwencyjne oraz czasopisma. Można spodziewać się ich wizyty w naszym mieście.

Trudno obie strony  sporu posądzać o złą wolę, formalny (pisemny) i bezpośredni dialog trwał długo, pojawiły się nawet przesłanki tego, że problem może mieć pozytywny finał, niestety, nawet dobra wola do rozmów ze strony Burmistrza skutecznie wyhamowana została przez bezduszne prawo. Każde jego przekroczenie spowoduje konflikt i konsekwencje. Sytuacja stała się patowa, powód jest niebywały, ale ciągle rzeczywisty, inwestor dokonał świadomego zakupu gruntu, który miał ustalone przeznaczenie. Kupując ziemię wiedział o tym,  że wybudowanie tak oryginalnego budynku spowoduje perturbacje. Plany przestrzennego zagospodarowania są urzędniczą świętością i właśnie z tym jest problem. Prawa ustalają ludzie, to jest wyjątkowo stare i zgniłe, już dawno powinno trafić do kosza, wiedzą o tym wszystkie strony sporu i są wobec tego mechanizmu kompletnie bezsilne.

W miarę upływu czasu , powoli zmieniał się przedmiot sporu, już nie chodzi o budynek w kształcie kopuły i problem formalny z jego budową, a o zasady, które Kaźmierczakowie chcą zmienić tworząc precedens. Liczyli na to, że otrzymają społeczne wsparcie i tak się stało, ale w niecodzienny sposób – poprzez  wymowne milczenie. Pojazdy, które stały się jeżdżącymi reklamami pozostawały przez długie miesiące w miejscach publicznych bez nadzoru. Nigdy nie zdarzyło się, aby dokonano na nich aktu wandalizmu. Być może to wyolbrzymienie, ale doskonale wiemy, jak zwykle traktowane jest mienie, kiedy ktoś uzna je za bezpańskie. Ciągle boimy się władzy, nawet tej własnej, czy to atawizm, który swój początek miał w czasach ubeckiego terroru?

Protest Kaźmierczaków stał się tucholskim, stałym fragmentem miejskiego krajobrazu i chyba spowszedniał, stąd zmiana. Aż do wyborów samorządowych w każdy wtorek, protest będzie się powtarzał w tym samym miejscu.

Jest to trudna sytuacja dla wszystkich stron sporu, obie są zmęczone i obie bezsilne, nie ma innego wyjścia, jak poszukanie kompromisu, a ten zwykle oparty jest na symetrycznych posunięciach, jedna i druga strona ustępuje o krok, wtedy można nawiązać dialog i poszukać rozwiązania, pomimo twardych zasad prawnych. Pan Tomasz Kaźmierczak nazywa to cudem, inni aktem dobrej woli i być może, że porozumienie się pojawi. Rozważane są dwie możliwości, które na tym etapie trudno sprecyzować. Do tej chwili pan Burmistrz nie chce ich komentować, ale od protestujących dowiedzieliśmy się, że być może uda się znaleźć alternatywę dla „terenu bez kopułowej przyszłości”.

Spekulujemy, że być może znajdzie się zupełnie proste rozwiązanie polegające na „roszadzie gruntów”, cokolwiek to znaczy. Według doświadczenia naszego eksperta od handlu nieruchomościami wyjście jest proste, niech magistrat przejmie obecny grunt Kaźmierczaków, a w zamian przekaże im inny ze swoich zasobów. Ten mechanizm jest możliwy i najbardziej realnym rozwiązaniem kwestii sporu.

Niestety, ten pomysł ma jeden słaby punkt, obecny grunt pod względem położenia może różnić się od tego, który już został zakupiony, druga strona musiałaby pójść na jakieś ustępstwo.

Jest też inny sposób, ale tutaj należałoby włączyć powiat, który realizując swój nieszczęsny program naprawczy wyprzedaje grunty, może wśród nich znalazłby się kawałek ziemi o podobnych walorach do działki w Wymysłowie? Pozostaje tylko wewnętrzna umowa pomiędzy jednostkami i problem mamy z głowy, jak również ogólnopolskie zamieszanie.

Nie ma sytuacji bez wyjścia, trzeba rozmawiać i wspólnie poszukać rozwiązania, to…, wydaje się być w zasięgu ręki. Kto jako pierwszy, powinien wykonać gest dobrej woli?

My w takim przypadku, zwyczajowo, rzucamy monetą…


(mrf.)