TOKiS – PRESS TV na Ukrainie. Lwowska polskość zamknięta w skrzyniach

Tylko we Lwowie…

Niech inni se jadą gdzie mogą gdzie chcą
do Wiednia Paryża Londynu
A ja się ze Lwowa nie ruszę za próg
ta mamciu ta skarz mnie Bóg

Bo gdzie jeszcze ludziom
Tak dobrze jak tu?
Tylko we Lwowie!
Gdzie śpiewem cię tulą
l budzą ze snu?
Tylko we Lwowie!

Lwów, polskie miasto, które przechodziło różne koleje losu. W ich efekcie znajduje się w rękach Ukraińców, którzy je eksploatują, pogrążając je ostatecznie. Szare, bure, pełne niedostatków i żebraków kochających polskie złotówki, można za nie kupić wszystko w okazyjnej cenie. Niestety, niewiele z dóbr można wwieźć na teren unii.

Na szczęście w mieście znajduje się wielu Polaków, którzy robią, co mogą, aby zapobiec ostatecznej destrukcji niszczejącego miasta.

W 2015 Lwów liczył 729,4 tys. mieszkańców, jest siódmym co do liczby ludności miastem Ukrainy. W okresie II wojny światowej pod okupacją sowiecką, niemiecką i ponownie sowiecką. W konsekwencji decyzji mocarstw wielkiej trójki zapadłych na konferencji jałtańskiej znalazł się w granicach USRR, a ludność polska została wysiedlona przez władze sowieckie. Od 1991 w granicach niepodległej (ha! Niepodległej) Ukrainy.

W chwili rosyjskiej agresji, która trwa do dzisiaj wiele się zmieniło. Sięgamy do przeszłości odwiedzając Cmentarz Łyczakowski.

 Cmentarz Łyczakowski we Lwowie to najstarsza nekropolia miasta i jeden z najstarszych istniejących cmentarzy na terenie dawnej Rzeczypospolitej.

Otwarty w 1786 roku, jest starszy od cmentarza na Powązkach czy cmentarza Rakowickiego. Wiekiem o kilkanaście lat ustępuje Wileńskiej Rossie, która oficjalnie została otwarta później. Podobnie jak ten w Wilnie, jest niezwykle ważny dla narodu polskiego, jego częścią jest Cmentarz Orląt Lwowskich, a sam cmentarz w okresie międzywojennym, uznawany był za jedną z najważniejszych narodowych nekropolii.

Władze miasta twierdzą, że obecnie na terenie cmentarza pochówki się nie odbywają, dowiedzieliśmy się, że jest inaczej, wszystko zależy od zasobności portfela. Przeliczając na złotówki, mamy do czynienia z kosztem około 4 tysięcy złotych.

Ukraińcy nienawidzą Rosjan, mówienie w ich języku na ulicy, jest ryzykowne. Bezpiecznym jest angielski, ale niewielu go rozumie, tolerowanym jest język polski. Ukraińcy akceptują Polaków, o ile zostawiamy im pieniądze, tylko o nie chodzi i od nich zależy gra pozorów przyjaźni. Ukraina, to kraj kontrastów, który dogorywa po każdym możliwym względem i prawdopodobnie zniknie.

Na znośnym poziomie żyją lokalni oligarchowie i ludzie uwikłani, reszta wegetuje, podobnie jest we Lwowie, wystarczy się rozejrzeć.

Nikt nie dba o czystość, zalegającego śniegu nikt nie sprząta, miasto dosłownie rozlatuje się, nikt nie przejmuje się takimi drobiazgami. Na drogach panuje prawo dżungli, kto ma samochód dobrej marki ma… pierwszeństwo. Po ulicach poruszają się wiecznie zatłoczone, wiekowe tramwaje i żółte, wyeksploatowane  mikrobusy, mieszkańcy są do tego przyzwyczajeni, wegetacja,to ich chleb powszedni w dodatku drogi.

Obserwacje skonfrontowane z historią miasta i wybitnymi Polakami, którzy tu żyli i tworzyli przygnębiają. Spotykamy ich groby w lwowskiej nekropolii. Zapolska, Konopnicka…, inni.

Miasto pełne zabytków i świadomość, że oparły się one tylu kolejom losu, nigdy nie zostało zbombardowane, mordowano wyłącznie ludzi.

l bogacz, i dziad
Tu są za pan brat
l każdy ma uśmiech na twarzy..
A panny to ma
Słodziutkie ten gród,
Jak sok, czekolada i miód…

l gdybym się kiedyś
Urodzić miał znów,
To tylko we Lwowie!
Bo szkoda gadania,
Bo co chcesz, to mów
Nie ma jak Lwów!

 

Bomba na cmentarzu

Szukający łatwego zarobku Ukrainiec sprzedaje mi nowy numer Kuriera Galicyjskiego, po chwili lektury wiem, że mam do czynienia ze znakomitym pismem, które bardzo różni się od tych „uznanych”, polskich, „prawych, lewych i poprawnych .

Aż dziwi fakt, że ta redakcja jeszcze istnieje, u nas już dawno by ją zamknięto, pod zarzutem braku poprawności politycznej – znaku dzisiejszych zdegenerowanych moralnie czasów. Czasopismo ma swoją stronę internetową, którą z przyjemnością odwiedzam.

13 marca 2018 roku na terenie łyczakowskiej nekropolii doszło do niewiarygodnego incydentu – eksplozji ładunku wybuchowego, który można nazwać prowokacją, pytanie…, czyją i wobec kogo?

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nie ma najmniejszych wątpliwości, za incydentem stały rosyjskie służby specjalne. Zatrzymano podobno sprawców. Ładunek był niewielki, ale zastanawia kolejna informacja, z której wynika, że ci sami sprawcy podpalili także polski autobus turystyczny, ciekawy zbieg okoliczności.

To nie wszystko, ponieważ 14 marca br. ukraińskie media doniosły, że dzień wcześniej na Cmentarzu Orląt doszło do niewielkiej eksplozji, w wyniku której nikt nie odniósł obrażeń i nie zostały uszkodzone nagrobki. Dyrektor Muzeum „Cmentarz Łyczakowski” informował wtedy, że wybuch miał miejsce na trawniku w odległości 15 metrów od pomieszczeń gospodarczych nekropolii.

W dalszym ciągu notatek prasowych podane są szczegóły, ktoś coś przerzucił przez cmentarny płot, ktoś wykopał dołek, umieścił w nim rzekomy ładunek itd.

Fakt jest jeden, doszło do eksplozji, nikt podobno nie ucierpiał. Dlaczego Rosjanie uparli się, by atakować ten cmentarz?

Czy to pokłosie pomnikowej wojny pomiędzy Polską, a Rosją, dawnym okupantem i katem? A może sytuacja ma inne dno?

Ubogie społeczeństwo ukraińskie cierpli na brak autorytetów, trudno się temu dziwić, analizując historię, jednak gloryfikowanie pospolitego bandyty – Bandery i ponowne wyniesienie go na cokoły, nie przysparza Ukraińcom popularności wśród Polaków, wręcz przeciwnie, przywołało czarną przeszłość i wołyńską rzeź. Nie lepiej przedstawia się sytuacja z inną historyczną postacią – Chmielnickim.

Ukraińscy generałowie w swoich prowokacyjnych wystąpieniach, przekraczają wszelkie granice, grożąc Polakom majdanem w ich własnym kraju – to efekt skandalicznej polityki polskiego rządu, spod znaku PiS z premierem Morawieckim na czele.

Oficjalne źródła mówią o dwóch milionach Ukraińcach w granicach RP, nieoficjalnie wiemy, że jest ich o milion więcej, a ta liczba ciągle się zmienia.

Wielkopolska i stolica – Poznań, co piąty mieszkaniec jest Ukraińcem, za chwilę to samo będzie w Bydgoszczy, coś niedobrego się dzieje, a podobno rząd PiS-u zadeklarował w dniu wyborów, że nasze granice będą szczelne i bezpieczne. Skłamał kolejny raz, woli przyjmować tanią siłę roboczą  z widmem epidemii nieistniejących w granicach RP chorób zakaźnych, ze wszystkich zakątków świata, wypychając wykształconych Polaków na obczyznę, wcześniej opodatkowując ich w każdą z możliwych stron.

Cmentarz Orląt i zabite płytami wiórowymi lwy

Rada Obwodowa we Lwowie zażądała usunięcia posągów dwóch lwów z Cmentarza Orląt Lwowskich nazywając je „symbolem polskiej okupacji Lwowa”.

Rada uważa, że lwy ustawiono nielegalnie. Dwa kamienne lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich w grudniu 2015 roku. Zdaniem lwowskiej Rady Obwodowej stanęły tam nielegalnie. Konserwacji jednak nie rozpoczęto, gdyż lwowska Rada Obwodowa zwróciła się do policji o sprawdzenie, czy posągi znalazły się tam legalnie i czy ich ponowne umieszczenie na nekropolii nie ma charakteru antyukraińskiego.

Od tego czasu trwa pat, posągi lwów są zamknięte w drewnopodobnych pudłach.

Wrogi akt wobec Polski, to pierwsze skojarzenie. Polski rząd nabrał wody w usta i rzuca w przestrzeń medialną nic nie warte ogólniki, odwiedzający to miejsce Polacy podejmują beznadzieje nadziałania w sprzeczności z ukraińskim prawem.

Troje studentów toruńskiej uczelni należącej do o. Tadeusza Rydzyka zostało zatrzymanych przez policję na Cmentarzu Orląt Lwowskich we Lwowie. Studenci próbowali nakręcić etiudę filmową z wykorzystaniem rac dymnych, co ukraińskie służby uznały za chuligaństwo.

Jak odnieść się do tego zdarzenia? Było nieodpowiedzialne zwłaszcza, że lwów strzegą dwie kamery przemysłowe umieszczone na wysokich słupach. To miejsce jest wyjątkowo strzeżone, Ukraińcy boją się prowokacji jak ognia. Inni odwiedzający cmentarz podejmowali drastyczne próby rozbicia drewnopodobnych skrzyń, aby lwy zobaczyły światło dzienne.

W lipcu sąd we Lwowie skazał na karę grzywny Polaka z Krakowa, który zniszczył płyty zasłaniające dwa kamienne posągi lwów na Cmentarzu Orląt Lwowskich, gdzie spoczywają Polacy polegli w wojnie polsko-ukraińskiej (1918-19). Młody mężczyzna tłumaczył, że chciał je wyzwolić. Rzeczywiście skrzynie noszą ślady zniszczenia. Władze cmentarza nie zadały sobie trudu ich wymiany, uszkodzone resztki prowizorycznie umocowano.

Władze miasta wspominają też coś o renowacji orłów, a to zwyczajne kłamstwo, przynajmniej tak mówią niektórzy przewodnicy.

Stosunki pomiędzy Ukrainą Polską są tragiczne, napięcie można wyczuć już przy przekraczaniu granicy, po jej pokonaniu cofamy się o 30 lat, znajdujemy się w innym świecie, który ulega degeneracji i rozpadowi nie tylko z powodu wojny.

Ukraina zachowuje się jak nieudolny pozorant, poprzez różnego rodzaju narzędzia propagandowe, wywiera wpływ na świat, by ten przyłączył się do konfliktu z Rosją. W sposób szczególny zachęcani są Polacy. To prowokacja w czystej postaci!

Skandaliczne słowa ukraińskiej pisarki

Ukraińska pisarka Oksana Zabużko apeluje o pomoc dla Ukrainy zaatakowanej przez „nowego Hitlera”. W rozmowie z jednym z niemieckich, polskojęzycznych portali zarzuciła polskiemu rządowi bezczynność w obliczu wojny na Ukrainie.

–  Czym się zajmuje wasz rząd? Przeszłością. IPN-em. A my teraz mamy wojnę, teraz mamy akty terrorystyczne. Polska polityka jest krótkowzroczna, a my teraz mamy Rosjan pod łóżkiem.

To znaczy nie tylko tam na Wschodzie, nie tylko w Donbasie i na Krymie, ale wszędzie na Ukrainie. – powiedziała Zabużko.

Ta sama osoba jeszcze nie tak dawno dała upust swojemu temperamentowi mówiąc:

  „Dawne krzywdy polsko-ukraińskie zarosły trawą. A teraz to jest rozdrapywane. Nie chciałabym, żeby dawna, przestarzała krzywda, zburzyła nasze dobre relacje. Rozdrapywanie nieistniejącej krzywdy to wzywanie uśpionych demonów”

– tak Zabużko skomentowała film „Wołyń” w lipcu 2018 r. Ludobójstwo na Polakach, to nieistniejąca krzywda?

Jeszcze ciekawsze są jej słowa odnotowane przez wspomniany portal, a dotyczą Bandery:

„Dla mnie to nie jest aż tak ważna postać, ale w podręcznikach historii musi być. Bandera nie ma nic do czynienia z Wołyniem, on wtedy siedział w obozie w Sachsenhausen. Proszę go nie mitologizować! Trzeba zrozumieć, że terroryzm ukraiński w latach 30 nie pojawił się znikąd. Polska musi przewietrzyć swoją bieliznę historyczną z dwudziestolecia międzywojennego. Polska nie była wtedy zbyt dobra dla swoich mniejszości narodowych”.

Przy takiej retoryce wszelka współpraca i wsparcie wobec Ukrainy staje pod znakiem zapytania? Nic podobnego!

Prezydent Duda wsparł Ukrainę 4 mld naszych złotych, a kilka miesięcy temu, dołożył jeszcze trochę. Czyżby uległ retoryce prezydenta  Poroszenki w kwestii forsowanej przez niego od dawna, że oto przed najazdem putinowskiej Rosji granic unii strzeże już tylko Ukraina, którą świat ma wesprzeć? Polityczny szantaż Ukrainy?

Propaganda godna lat pięćdziesiątych… , od tej chwili interesują mnie już tylko ludzie z ulicy.

A miasto? Nie utraciło ducha polskości, dzięki… Polakom tam mieszkającym.  Co dalej? Pozostaje front nieistniejącej podobno wojny, ale to już zupełnie inna opowieść…


Mariusz R.Fryckowski

Na pdst.

roadtripbus.pl

Kurier Galicyjski

Wikipedia

Źródła własne

Wykop.pl

Fot. TOKiS – PRESS TV

Autorzy piosenki Tylko we Lwowie: Emanuel Schlechter, Henryk Wars

 

 

RSS
Follow by Email
Facebook