Trwa przedwyborcza czkawka… – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

Trwa przedwyborcza czkawka…

„Ludziska” w domyśle kandydaci do władz samorządowych walą drzwiami i oknami, jeszcze trochę, a rozprują ściany, to oczywiste, do 16 listopada zostało zaledwie kilka tygodni, no dobrze, ale na co?

Na to, aby się zaprezentować, już wkrótce zaleją nas informacje o kandydatach w postaci: ulotek, plakatów, banerów, agresywnej reklamy w pismach internetowych i tradycyjnych, a TOKiS?  TOKiS, jako całkowicie niezależne pismo internetowe nie ma zamiaru bawić się w publikacje list, okręgów wyborczych, czy innych tego typu informacji, niech tym zajmują się koledzy z „wiadomości lokalnych”. To, co było wycofaliśmy, jest przecież wiele innych tematów, równie ciekawych, a nie powodujących domysłów, spekulacji i przeciągłego ziewania z… nudów przy lekturze chciejstw i nazwisk.

Komu zależy na tym, aby czytelnicy poznali sylwetki przyszłych „funkcyjnych”? Głównie pretendentom, a darmowa reklama zawsze się przyda. Czy jednak ten mechanizm działa w drugą stronę? Część czytelników jest tym oczywiście zainteresowana, ale już dzisiaj wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, że swoje głosy odda ułamek społeczności i to w dodatku przy pełnym deficycie młodych ludzi, którzy mają to wszystko w nosie. I przyjadł się im slogan, że kiedy wybrani zostaną bezwartościowi kandydaci, potem samorządowcy, to winę ponosić za to będą ci, którzy nie poszli urn. Czy to pewnik? Nie do końca, bo będzie to głównie niemy protest przeciwko upolitycznieniu i wyścigowi szczurów do władzy.

To najgorszy scenariusz i wysoce możliwy, dlatego my namawiamy do tego, aby w tym momencie zatrzymać się i włączyć myślenie, no chyba, że ktoś nie przykłada do tego znaczenia, bo właśnie wyjeżdża na zmywak do W.Brytanii lub jeszcze dalej. Takie czasy i taka demokracja, ale warto przeanalizować wszystkie „za” i „przeciw” i może wreszcie zawalczyć tu i teraz o przyszłość swoją i swoich dzieci?

To właściwa chwila, gdzie „miernoty” można wyeliminować brakiem pociągnięcia piórem. Aby tego dokonać trzeba dokładnie przyjrzeć się nie tylko twarzom, ale i ich kompetencjom, dorobkowi (fachowość) i ich macierzystym ugrupowaniom, które mają to do siebie, że obiecują wszystko, wszystkim, by chwilę później zapomnieć o obietnicach lub pokropić się święconą wodą.

Liczy się pomysł na rozwój miasta, gminy, powiatu. Ludzi bez pomysłu za chwilę pożegnamy, ale i oni mają ochotę na reelekcję, nie mając najmniejszej samokrytyki. Typowe nie tylko dla tej społeczności, ale dla całego demokratycznego świata.

Zadajmy proste pytanie, dlaczego tak bardzo pchają się do tego „miodu”? Dla pieniędzy? Diety są przecież żenująco niskie, dla władzy? A jaka ona jest? Minimalna. To może z jakichś wyższych pobudek?

Oby!

Ile pytań, tyle odpowiedzi i tak naprawdę na każde można odpowiedzieć twierdząco, bo tak jest! Takich kandydatów należy odrzucić w przedbiegach w myśl zasady: „oni byli i spaprali, co tylko było możliwe”. Jak to? To znaczy, ze nic dobrego nie dokonali? Bilans mógłby oscylować wokół zera ( jak w piosence śp. Jana Kaczmarka ), ale prawda jest bardziej skomplikowana. Innymi słowy, porażki i to często spektakularne, przyćmiewają  jak zawsze te trafione decyzje.

Efekt? Gminy mają się nieźle, choć powiat umiera lub inaczej, tonie w długach, które powstały przez niekompetencje, lub dosadniej – amatorszczyznę wybranych. Kto za to ponosi winę? Dokładnie tak – my!

Czy i tym razem popełnimy ten błąd? Niestety, to możliwe i dlatego warto wspólnie zatrzymać się i z zimną kalkulacją dokonać wyboru najbardziej wartościowych jednostek, które dalekie są od tego, że znane są wyłącznie z tego, że są znane. Te twarze już się opatrzyły, a brak umiejętności bywa aż nadto dobitny w chybionych decyzjach.

Najgorsze w okresie przedwyborczym jest jednak to, że aby przyciągnąć uwagę ludzi, którzy mają koncepcję, (to niezwykle trudne) te osoby są już zrezygnowane wyborem, kolejny już raz, tych samych charakterów. Ile można? Podobno aż do śmierci.

Jasne, można ten proces przyspieszyć, albo oddalić go daleko za horyzont. Zadaliśmy sobie trud, i przyjrzeliśmy się poszczególnym komitetom. Odrzuciliśmy wszystkich „znarkotyzowanych władzą”, którzy nie mogą oderwać się od stołków i doszliśmy do wniosku, że została ledwie garstka osób, których w większości nie znamy. Postanowiliśmy sprawdzić ich wyuczone profesje i ewentualne kompetencje do tego by decydować o losach tysięcy. Kto został? Zaledwie 20 osób! I nie jest to ważne, czy pochodzą z partii politycznych, czy ugrupowań takich, czy siakich, wiemy jedno, nie wszystko stracone, o ile właśnie te osoby wejdą do władz samorządowych.

No dobrze, ale tym samym mamy deficyt właśnie takich osób! Co zrobić, aby przyciągnąć kolejnych wartościowych ludzi? Chyba tylko jedno – pomodlić się lub uwierzyć w cuda, bo będą nam potrzebne przez najbliższe kilka lat.

Kto stanie na czele miasta, gmin, powiatu? W ostatnim przypadku będzie to dzieło nomen omen właśnie jego (przypadku), warto mocno się nad tym zastanowić. Tak właściwie znani nam już włodarze z samych szczytów nie zaliczyli jakichś większych wpadek, innymi słowy, można kolejny raz zaryzykować i oddać na nich głos.

A jak jest w przypadku samej Tucholi?

Do objęcia jest fotel burmistrza. Kim są kandydaci? Oficjalnie znamy tylko jednego – obecnie sprawującego tę godność – pana Tadeusza Kowalskiego. Czy będzie On miał kontrkandydata? Mieszkańcy spekulują i mówią, że nie, prawda jest oczywiście inna. TOKiS już wie, kim jest ewentualny przeciwnik. Postać znana, z dawnych czasów i z obecnych, może nawet i godna tej funkcji, ale, czy tak naprawdę mamy dzisiaj czas na to, aby eksperymentować i to na żywym, niezadłużonym dramatycznie organizmie?

Czasami warto ryzykować, jeżeli ktoś nie zasłużył na tę godność, jednak w przypadku Tucholi zasada ta nie ma najmniejszego uzasadnienia. Nie warto eksperymentować tam, gdzie nie ma takiej potrzeby. Znamy człowieka i wiemy, czego się po nim spodziewać, a że „chłop” ambitny i nie da sobie w kaszę dmuchać, a prócz tego ma w swoim najbliższym kręgu fachowców, miasto i gmina w dalszym ciągu „pójdzie do przodu”, o ile pojawi się kolejny biznes,  zapewniający mieszkańcom pracę i to godną.

Przyglądając się działaniom obecnego burmistrza, można zaryzykować. Czyli co? Mamy pewniaka? Dlaczego nie, choć antagonista przydałby się, a choćby po to, aby TOKiS – PRESS, jako medium całkowicie niezależne, poprowadziło przedwyborczą debatę w obecności mieszkańców. Co panowie na to?

Tym samym zdradziliśmy, że ewentualnym kontrkandydatem obecnego burmistrza będzie… mężczyzna!

A co z powiatem, ściślej starostą?

Starosta jest pracownikiem samorządowym. Zasady zatrudniania pracowników samorządowych zostały określone w ustawie z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych, Dz. U. Nr 223, poz. 1458, ze zm.).

Z ustawy tej wynika, że pracownicy samorządowi mogą być zatrudniani na podstawie: wyboru, powołania lub umowy o pracę. Jednak starostę można zatrudnić tylko na podstawie wyboru, to tak samo, na podstawie wyboru, są zatrudniani: wicestarosta oraz pozostali członkowie zarządu powiatu – jeżeli statut powiatu tak stanowi.

 Kto może być zatrudniony na podstawie wyboru?

Pracownikiem samorządowym zatrudnionym na podstawie wyboru może być osoba, która:

– jest obywatelem polskim,

– ma pełną zdolność do czynności prawnych,

– korzysta z pełni praw publicznych,

– posiada kwalifikacje zawodowe wymagane do wykonywania pracy na określonym stanowisku,

– nie była skazana prawomocnym wyrokiem sądu za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe.

Starosta jest przewodniczącym zarządu powiatu, a członkostwa w zarządzie powiatu nie można łączyć z członkostwem w organie innej jednostki samorządu terytorialnego oraz z zatrudnieniem w administracji rządowej, a także z mandatem posła i senatora. Oznacza to, że starosta nie może pełnić żadnej z tych funkcji.

Kto wybiera starostę?

Starostę wybiera rada powiatu w głosowaniu tajnym. Wybór następuje bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady (art. 27 ustawy z 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym (Dz.U. z 2001 r., nr 142, poz. 1592 ze zm.).

Rada powiatu wybiera zarząd w liczbie od 3 do 5 osób, w tym starostę i wicestarostę, w ciągu 3 miesięcy od dnia ogłoszenia wyników wyborów, przez właściwy organ wyborczy. Pracodawcą starosty jest starostwo powiatowe, a wynagrodzenie starosty ustala rada powiatu, w drodze uchwały.

Jaki jest obecny starosta? Większość upolitycznionych twierdzi, że „do kitu”, my mamy inne spostrzeżenia i są one dalekie od tak jednoznacznych poglądów. Jak to? Przecież wy sami mówiliście, że starostwo w Tucholi jest niczym „tonący TITANIC” – ktoś powie.

To prawda i w tej materii nic się nie zmieniło, ale to do końca nie oznacza jednoznacznej winy starosty. To kogo? O, właśnie, to jest kluczowe pytanie!

Od lat przyglądamy się, rejestrujemy sesje powiatowe, stały się one jakby symbolem niekompetencji „wybrańców” o których anegdot jest bez liku. O ile z pomysłów radnych można się czasami pośmiać, tak bezpośrednie grono współpracowników starosty należałoby wysłać gdzieś w okolicę Neptuna, bo daleko.

I tutaj warto upatrywać problemów z którymi próbuje od lat zmierzyć się kompetentna osoba z wieloletnią praktyką. Nie można pracować twórczo z kimś, kto tylko sprawia pozory posiadania wiedzy.

Ktoś ponownie stwierdzi…, „czyli co, układ? To możliwe, ale ten bliższy jest „walce o ogień”, czyli każdy każdego okłada kijem, niż efekt doszukiwania się urzędniczej mafii. Trochę szkoda, bo nawet mafie kierują się jakimś zbójeckim kodeksem, a w naszym przypadku obowiązuje tylko jeden – KODEKS HAMMURABIEGO z uroczym uśmiechem w tle, oczywiście dla niepoznaki.

OHYDA!

Jak postąpić? Osobiście, pozostawiłbym na stanowisku obecną starostę, a wymieniłbym całą kadrę doradców, zaczynając od wyznaczenia rzecznika z prostego powodu – braku informacji dla mediów, tym samym dla społeczeństwa, które ma prawo wglądu w każdą decyzję.

Czyli…? Według filozofii Cejrowskiego ( podróżnik bez butów) – WSZYSCY PA i może wtedy coś się zmieni pod warunkiem, że część nowo wybranych radnych przedkładać będzie dobro innych nad swoje.

_________________________

(mrf.)