Tuchola. Dlaczego nikt nie chce korzystać z uroków Głęboczka?

Maleńkie polodowcowe jeziorko w kształcie ryby, jak przed wielu laty, próbował udowodnić jeden, z nieżyjących już, moich kolegów.

Głęboczek 2018

Kształty dyktuje natura, a to jezioro ma kształt wszystkiego, najmniej… ryby. Ilekroć spaceruję wzdłuż niego, jest mi żal czasów świetności Głęboczka. Patrząc z perspektywy dziecka, latem,wielka plaża, a na niej prawdziwe tłumy, jak dawniej w Jastarni. Dookoła mnóstwo łódek, kajaków, znany starszym mieszkańcom, rewelacyjny ratownik, jednocześnie zarządca obiektu, zawsze  miły, zawsze z humorem, deklamował rymowanki. Plaża nad Głęboczkiem tętniła życiem, jak onegdaj drugie tucholskie jezioro,które pamiętają już nieliczni.

Znajoma, od lat powtarza, dlaczego miasto nie przywróci tamtego do świetności. Niestety, to przeszłość, a dawny „Amzej” powoli przekształca się w bagnisko, zaznaczmy dość czyste.

Nie tylko mnie, ale wielu tucholanom jest zwyczajnie przykro, że tucholski Głęboczek,  wygląda tak, jak wygląda i świeci pustkami w środku sezonu. Nie ma z tym problemu Sępólno Krajeńskie,  Chojnice, czy inne ościenne miejscowości, tylko Tuchola w tym względzie, odstaje od wszelkich standardów. To nawet nie jest kwestia reprymendy w stronę obecnego Burmistrza, bo chłop nie dość, że młody, to nie do końca chyba wie, jak bywało onegdaj. Głęboczek to efekt zaniedbań wielu poprzednich władz.

Mieć jezioro w środku miasta? To przecież skarb, ale jak wytłumaczyć niektórym mieszkańcom, że nie jest ono śmietnikiem, miejscem opróżniania puszek z piwem, czy toaletą dla psów. Nie można ich wszystkich zmusić do intelektualnego wysiłku, powinni sami to rozumieć no, może z wyjątkiem psów. Niestety jest inaczej, to miejsce czasami przypomina sadybę kloszardów, niż miejsce wypoczynku i trudno się dziwić, że po zmierzchu, spacerowanie zupełnie ładną promenadą jest ryzykowne. Oczywiście, można zmusić policjantów, aby patrolowali to miejsce, ale to przecież bez sensu,  oni nie mogą być tam ciągle.

Jest podobno monitoring, ale to nieprawda, od lat sterczą nad Głęboczkiem słupy, do których przykręcone są kamery, które są zwyczajnymi… atrapami – nikt ich nigdy nie podłączył do sieci.

Zamknięte na głucho… w środku sezonu!

Plaża miast przyciągać, odpycha, piasek powoli zamienia się w ogrodową glebę, pełną psiego moczu i obornika , odłamków szkła i wszelkiego rodzaju śmieci. Puszki po piwie na i obok pomostów to norma, a co jest pod taflą wody? Lepiej nie sprawdzać. Żadnych rowerów wodnych, żadnych łódek,kajaków – n i c z e go! Całość zamknięta na trzy spusty.

Do cholery, dlaczego tak się dzieje? Burmistrz jednak zdaje się wierzyć w to, że urokliwe miejsce da się jeszcze uratować, pewnie dlatego buduje dalszy ciąg promenady, zainwestuje w „obowiązujące” atrakcje i spowoduje większe zainteresowanie tym miejscem. Jaki będzie efekt? Ciekawość,wykorzystanie siłowni przestrzennej,  a po kilku miesiącach wszystko pokryją śmieci i kurz – mieszkańcy przestaną się tym wszystkim  interesować, a teren w posiadanie obejmą wandale i żule.

Jak odrestaurować i przywrócić do świetności świetne miejsce, by mieszkańcy zamiast jeździć do innych miejscowości,  skorzystali z dobrodziejstwa naturalnego zbiornika wodnego tuż pod nosem?

Pomosty, to szmelc w dodatku z „ozdobami”.

Cóż, zawsze byłem zwolennikiem zdecydowanych posunięć, korzystając z retoryki pewnego celebryty bez butów – WSZYSCY WON! Stwierdzenie dotyczy obecnego zarządcy, który wydaje się, że ma Głęboczek tam, gdzie człowiekowi zwykle wyrastają nogi, a szkoda, bo facet zacny, ale chyba… bezsilny.

Kiedy już zmieni się stan osobowy, należy przywrócić miejscu status kąpieliska strzeżonego, z uwzględnieniem durnych przepisów, które przygotowała banda biurokratów z PiS-owskiego „nowotworu” zwanego: „WODY POLSKIE”.

Ocena stanu zbiornika wodnego to priorytet, analiza wody,to zadanie leniwców z lokalnego „Sanepidu”, którzy również powinni rozstać się z pracą od szefa, do referenta. Jeżeli woda w jeziorze spełnia wszystkie wymagania, warto w jezioro zainwestować górę pieniędzy, zaczynając od ogrodzenia terenu i wyznaczeniu odpowiedzialnego za obiekt gospodarza, który we dnie i w nocy, będzie miał nań  baczenie. Tak, tak! Również zimą,ponieważ  i o tej porze roku, ten akwen może przynosić mieszkańcom wiele radości. Jakich? A o sportach zimowych słyszeli? Wiedzą,co to bojery, łyżwy, poduszkowce, „godziwe” miejsca dla wędkarzy?

No, tak…, skoro innym się to opłaca, to dlaczego nie Tucholi? Budynki, a najważniejszy z nich…, żenująca barka, która bardziej przypomina kostnicę, niż miejsce rozrywki. Ten obiekt ma przyciągać rzetelnością obsługi, stałymi godzinami otwarcia,dobrym jedzeniem itd. Niestety, nie mamy tradycji, jeżeli szynk ma odnieść sukces, musi być gorzała, albo chociaż tanie piwsko – „borowiacka tradycja”.

Jednak jest u nas  spora grupa osób w średnim wieku, która z pewnością doceniłaby podobne wysiłki,dlaczego nie wykorzystać tego potencjału, tworząc modę na Głęboczek? Tuchola jest wyjątkowym miastem pod względem medialnym, TOKiS, jako prekursor mediów elektronicznych w tym mieście, spowodował to, że mamy naśladowców, a  teraz największą ilość mediów elektronicznych w całym województwie, ba, mało tego, mamy w Tucholi nawet swoją rozgłośnię radiową, o której wie zaledwie garstka osób.

Problem w tym,że nie współpracujemy ze sobą, traktując się wzajemnie, jak konkurencja – to przecież idiotyzm! Oczywiście, to kwestia niezależności,przynajmniej w naszym przypadku, gdzie możemy sobie na wiele pozwolić,ale i nasz budżet nie jest z gumy. Media,kampania promocyjna i Głęboczek odżyje w dwa sezony!

Akwarium w lampie?

Dlaczego w jego pobliżu nie ma jeszcze prawdziwego parkingu dla kamperów, barów, hoteli? Czym jest kamper? To przyczepa campingowa z własnym silnikiem, dla tych,którzy nie wiedzą. Porządne toalety, łaźnia o normalnym , unijnym standardzie i wszystko się kręci z nowymi miejscami pracy włącznie. Czym jest hotel? To takie miejsce,które nie przypomina komunistycznego baraku o nazwie… „Olimpia”.

Koncerty, zabawy z uwzględnieniem wygody i prawa do spokoju marud, zamieszkujących okoliczne blokowiska,to przecież można pogodzić! Istnieje sprzęt i technika, a słyszeli kiedy o Silent Party? To niech sobie poszukają u wujka Google.

Ten marazm, to lenistwo, ociężałość umysłowa, obojętność, nicnierobienie, z wyjątkiem statystyk „500 plus” i „Śmierć minus”.

Ale  ciągle słyszymy, a, bo Panie w Tucholi, to nic się nie dzieje, to wybieraj jeden z drugim takich reprezentantów, którzy mają pomysł nie na obicia swojego fotela, a na Nasze Miasteczko! Zanim oddasz na niego lub na nią swój bezcenny głos, przepytaj i zażądaj, jeżeli obieca, niech to da na piśmie ( nagranie), a potem rozliczaj z obietnic wyborczych. Kiedy skłamie – WON.

Eee…, i tak wybiorą tych, co chcą – opadają ręce…

Może to Was uświadomi.

Jest tak…

A może być tak…

Tylko od Was to zależy!


MRF.