TUCHOLA MIEJSCEM STACJONOWANIA WOJSK WOT?

I stało się, niemieckie medium regionalne dla Kujawsko – Pomorskiego wypuściło ostatnio artykuł –  balon próbny, tak rzetelny w wyrazie, że aż bolą pośladki. Dobra dziennikarka zajęła się sprawą WOT-u w Tucholi. To materiał z serii science fiction, ale zrobiony z polotem i rozmachem. Czyżby doskwierał brak lotnych tematów z naszego powiatu?

Kilka tygodni temu lotem błyskawicy Tucholę i okolice obiegła za naszym pośrednictwem informacja o tym,że Zarząd Starostwa w Tucholi spotka się z przedstawicielami Wojsk Obrony Terytorialnej – nowego „wynalazku” byłego, złowrogiego ministra obrony Antoniego Macierewicza.

Do spotkania nie doszło z winy niedoszłych gości, o czym jak zawsze z opóźnieniem (stała polityka informacyjna starostwa) poinformował sam Pan Starosta, podczas konferencji prasowej, z lokalnymi mediami. Podczas tego spotkania ujawnił informację, że gdyby WOT był zainteresowany zainstalowaniem jednostki  u nas, starostwo jest gotowe znaleźć dla niej miejsce. Tak brzmiała oficjalna informacja.

Jakież zdziwienie wśród naszych Czytelników, wywołała informacja podana przez wspomniane na początku medium, którą należy włożyć między lokalne, wyjątkowo szybko kwitnące plotki, o tym, że już wstępnie dokonano wyboru, gdzie ewentualnie jednostka ma stacjonować. Miejsce to ukazuje fotografia niżej.

Zgadza się, to budynek domu dziecka w Tucholi, który za czas jakiś zmieni swoją funkcję. I choć wobec gmachu były ścisłe plany, które ujawniono podczas innej konferencji prasowej, zdaje się będą podlegały ewentualnej modyfikacji. Trzeba też wziąć pod uwagę, że do wskazanego budynku, przynależy też całkiem spora działka.

Pomysł z usytuowaniem w Tucholi jednostki WOT nie jest złym. Z ekonomicznego punktu widzenia, idea jest dobra do chwili, kiedy ster rządu dzierżą nasi umiłowani przywódcy z klucza Prawa i Sprawiedliwości, z którym nasze starostwo zdaje się ma chwilowy romans, pomimo tego, że Pan Starosta jest wyznania PO. Mezalians, czy „agentura lokalnego wpływu” (śmiech)?

Ze strategicznego punktu widzenia, mamy jednak do czynienia z wieloma nonsensami. Opierając się na wypowiedzi byłego szefa MON-u, Pana Romualda Szeremietiewa, WOT, którego pierwowzorem jest amerykańska Gwardia Narodowa w realiach polskich jest błędem. Wojska te powołano zgodnie z komunistycznym schematem, wpierw utworzono dowództwo, a potem tworzone są struktury lokalne dalekie od polskiej, „niezwyciężonej” armii.

Jak powinno być, uwzględniając realia polskie? Wpierw powinno dojść do spotkania na szczeblach powiatowych. Starosta w porozumieniu z WKU zaprasza na spotkanie ludzi posiadających przeszkolenie wojskowe. Pada propozycja : „pomożecie”? Jeżeli jest akceptacja, padają ustalenia formalne.W ten sposób Polska uzyskuje praktycznie natychmiast armię, z którą musi się liczyć każdy agresor, ponieważ ci żołnierze w pewnym momencie stają się partyzantami, a jak wiadomo partyzanci w działaniach, są bardzo skuteczni i zadają bardzo dotkliwe straty agresorowi. Polacy w tej dziedzinie byli mistrzami, do chwili, kiedy pojawiła się tzw. tolerancja,multi – kulti, gdzie „młode zdrowe chłopy” ewoluowały do „ciepłych kluch w rurkach, z tatuażami i mięśniami wyhodowanymi na odżywkach”.

Kadry szkolą młodych i powoli tworzone jest zaplecze, ale nie działające osobno, a przy ścisłej współpracy z regularnym wojskiem. Tyle minister Szeremietiew.

Jednostka WOT-u w środku miasta? W razie ataku (choć Pan Burmistrz twierdzi, że Tuchola nie jest punktem strategicznym na mapie wroga i nie potrzebuje schronów), pierwszy nalot będzie skierowany właśnie na tę jednostkę. Oczywiście, ta wcześniej zostanie przeniesiona do miejsca ewakuacji, ale budynek zostanie zrównany z ziemią wraz z połową miasta.

Wybór budynku obecnego jeszcze domu dziecka, jest najgorszym z możliwych. Jednostka powinna mieć swoje miejsce zakwaterowania na peryferiach miasta, w strefie zamkniętej – to oczywiste. Ponieważ starostwa nie stać na na taki luksus, WOT powinien sam stworzyć swój kompleks i to z budżetu państwa.

Może to właśnie jest przyczyną tego, że ktoś na górze przemyślał sprawę w oparciu o mapę Tucholi i doszedł do wniosku, że skórka nie jest warta wyprawki i do spotkania w Tucholi nie doszło?

Z punktu widzenia przeciętnego obywatela, chcielibyśmy mieć obrońców, ale nie amatorów z pukawkami, a regularne wojsko i tutaj należy upatrywać swojej szansy. Może warto z taką propozycją zwrócić się do MON-u i zaproponować tereny inwestycyjne, które Starostwo Powiatowo w Tucholi właśnie sprzedaje,  realizując idiotyczny program naprawczy, czyli spłacając długi poprzedników, którzy do dzisiaj cieszą się wolnością? Do tego potrzebni są zawodowi lobbyści, ale niestety, Pan Starosta ostatnio, specjalnym pismem, pochwalił się publicznie,że na lobbing nie wydał ani gorsza. Kolejny sukces? Nie, to KATASTROFA!

To wstrząsające, im szybciej ten  Zarząd amatorów odejdzie, tym lepiej dla nas wszystkich.


Mariusz R.Fryckowski