Udziałowcy na dywaniku u Pana Prezesa

Proszę Państwa w Tucholi dzieją się rzeczy wzniosłe i niewytłumaczalne, doszło nawet do tego, że w pewnych sytuacjach, można dopatrywać się działalności sił „nie z tej ziemi”.

Bo oto ledwie wczoraj i to bez najmniejszego echa, przeszło nadzwyczajne posiedzenie udziałowców spółki Szpital Tucholski, gdzie na dywanik Pana Prezesa, wezwano wszystkich, którzy sypią kasą w tym naszych przedstawicieli ze wszystkich  gmin. I tak właściwie, to jedyna pewna informacja. Jak się okazuje owo nadzwyczajne posiedzenie, ściślej,  chyba w  jego trakcie, zostało zmienione na „walne”, bo biorący w nim udział, chyba zaniemówili ze zgrozy, a to oznacza tylko jedno – miejscowy lud tubylczy niczego się nie dowie, co tam ustalono, nawet za cenę przypalania pięt i wyrywania paznokci.

„Nasze kochane przeszpiegi” też zaniemówiły, więc nici z tego, czy ostatnie potknięcia w działaniach administracji szpitala zostały nagrodzone, czy też skrytykowane. W związku z tym nie wiemy też, czy spółka zmieni swojego wodza i czy potwierdziły się zarzuty jednego z radnych w sprawie odmowy zaopiekowania się chorym, który podobno uległ udarowi mózgu.

Ta wymowna cisza oczywiście została przerwana, ale tylko przez chwilę i to w kwestii, która została zasygnalizowana przez nas w sprawie uprowadzenia przez kosmitów ławeczek z tej części szpitala, gdzie zwykle kłębią się tłumy oczekujących na pomoc, lub śmierć, pacjentów.

A, co, tam, niech stoją i to za karę, po co będą angażować siły i środki szpitalnej administracji. Ta przecież ma na wszystko odpowiedź.

I tak oto dowiadujemy się, że wspomniane miejsca siedzące stały się miłym i radosnym przerywnikiem spotkania Wielkiej Spółki.

Ale to jeszcze nic, bo oto dowiadujemy się, że ten znienawidzony TOKiS – PRESS, który smaga biczem satyry i cynizmu, jest tak obrzydliwym medium, że nie warto go czytać, co bardzo dobitnie podkreśla jeden z uczestników spotkania. I choć według naszych statystyk, jest najwierniejszym naszym Czytelnikiem (pozdrawiamy i dziękujemy za zaufanie) wie swoje i do podobnego zdania zachęca lekko zdziwionych, innych samorządowców.

Cóż, najwyższy już czas Mości Panowie, aby przyzwyczaić się do tego, że nie wszyscy podzielają to zdanie, choć nie przeczymy, że niektóre tematy i ludzi, trzeba traktować tak, jak na to zasłużyły i zasłużyli.

Po wczorajszym spotkaniu wiemy jedno, nic dobrego mieszkańców powiatu nie czeka. Będzie drogo, będziemy dalej tłukli się w kolejkach, oczekując wizyty u specjalisty i to w dodatku na stojąco.

Jest też dobra wiadomość, bo w kolejce będzie wreszcie czas na to, aby zastanowić się, czy właścicielami naszego szpitala jesteśmy my, czy też nie i czy mamy na jego działanie wpływ, czy też nie,  co jest powodem, że lekarze i pielęgniarki łukiem omijają nawet myśl o tym, że mogliby tutaj pracować i kto tak właściwie rządzi powiatem?

A kiedy już znajdziemy odpowiedzi na te pytania, nawet nie zauważymy, że kolejka do lekarza przesunęła się na tyle, że teraz już na nas nadeszła pora, by wejść do gabinetu.

Dopiero tam…, robi się normalnie i za to Wam dziękujemy, Drodzy Lekarze i Panie Pielęgniarki.


mrf.

Fot. kartki.pl