Ujawnił się wreszcie kandydat nr 3 do godności Burmistrza Tucholi

Długo na to czekaliśmy, ale wreszcie jest, choć w pierwszej chwili myśleliśmy, że coś złego przytrafiło się kandydatowi. Jego oficjalna fotografia nie napawała optymizmem, na szczęście jest i ma się dobrze! Znakiem tego fotografa należy zwolnić i zabrać mu  dożywotnio sprzęt.

Mamy swoistą prawidłowość, kampania wyborcza prawie wszystkich kandydatów toczy się w Internecie, to najbardziej niedorzeczny pomysł na świecie. Sukces osiągnie tylko ten, kto wyjdzie do ludzi i stanie z nimi twarzą w twarz, świat wirtualny jest dla większości wieczorną rozrywką z… nudów. Takimi prawami kieruje się wielka społeczność w której dominują obywatele w wieku poważnym i niewielka grupa bawiąca się w i Internetem. Sieć może być wyłącznie „wspomagaczem”wyborów, nigdy podstawą, to kwestia  prądu, lub jego braku.

Ponieważ autorowi tekstu postać kandydata nie jest obca, tym bardziej zapiera mu dech w piersiach jego biogram. Jest doskonały, choć bardziej przystoi kandydatowi do godności prezydenta, niż burmistrza.

Komitet,który wspomaga kandydata kojarzy się… z rejestracją pojazdu, ściślej CTU, choć niektórzy kierowcy z różnych stron kraju, przez CB-Radio, twierdzą, że jesteśmy jakby uśpieni, również za kierownicą. Trudno powiedzieć, czy to zaleta, czy tylko przytyk. Nie wiemy też,czy kolejny kandydat do fotela szefa magistratu kwalifikuje się do potwierdzenia tej definicji.

Przekonajmy się.

Kiedy inni prą po władzę, on idzie na publiczną służbę – nasz kandydat na BURMISTRZA TUCHOLI!

Rodowity Tucholanin, 54 lata, żonaty, ojciec trójki dorosłych dzieci, szczęśliwy dziadek. Człowiek, którego pasją jest praca z młodymi ludźmi. Ceniony instruktor ZHP, członek Rady Naczelnej, Współtwórca Odrodzonego przed 10 laty Hufca Tuchola. Prawie cały swój czas poświęca bezinteresownie innym ludziom, wsłuchuje się w ich problemy, wspiera, a często nawet walczy dla ich dobra. Powszechnie znane są jego przymioty, takie jak bezkompromisowość, determinacja, poświęcenie i szeroko rozumiana służba. Człowiek wielkiej kultury, honoru, tytanicznej pracy i niebywałej odwagi. Szanowany, lubiany i dawany za wzór do naśladowania.

Był m. in. radnym biorącym udział w tworzeniu pierwszego programu rozwoju Gminy Tuchola.
Jako były działacz MLKS Tucholanka, jako trener i instruktor sportowy, docenia znaczenie sportu dla wszechstronnego rozwoju dzieci i młodzieży oraz rekreacji w każdym wieku. Jako były członek Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego i instruktor OC, doskonale wie, na czym polegać powinno przygotowanie gminy na wszelkie wypadki losowe, oraz jak powinno (i jak nie może) wyglądać działanie ratujące ludzkie życie oraz dorobek wielu pokoleń.

Zna pracę samorządową od podszewki. Posiada wiedzę i doświadczenie gwarantujące wysoką i skuteczną jakość pracy jako Burmistrz Tucholi, a przy tym rozległe kompetencje społeczne, zdobywane przez dziesiątki lat w najlepszych instytucjach krajowych i zagranicznych. Ma marzenia, lubi wyzwania, ma dość siły i determinacji aby podjąć się ciężkiej pracy dla dobra miasta i gminy. Kocha ludzi, szanuje odmienności. Nie akceptuje jakichkolwiek nadużyć władzy i nieuczciwości, nigdy nie należał do żadnej partii politycznej.

Pragnie poprawić jakość życia mieszkańców współczesnej Tucholi, a przyszłym pokoleniom stworzyć dobry kapitał społeczny, który pozwoli zakładać szczęśliwe rodziny, godnie żyć, dobrze zarabiać i w pełni się realizować. Chce, aby Tuchola słynęła z ludzi pochłoniętych pasją, gdzie zgodnie potrzeby swoje zaspokoić mogą wchodzący w dorosłe życie, jak i pragnący bezpiecznie i w spokoju przeżyć jego jesień.

Piękny tekst, przez pewien czas mieliśmy wspólnych polonistów, chyba specjalnie za nas wstydzić się nie muszą. Prócz zgrabnej składni, merytoryka zawarta w tekście,przynajmniej zastanawia. Merytoryka? Nie, to złe słowo – metafizyka, ta wydaje się być bardziej trafioną.

Kiedy inni prą po władzę, on idzie na publiczną służbę – nasz kandydat na BURMISTRZA TUCHOLI!

To właściwie niezła podstawa do tego, by wzorem niejakiego Boniego (TW „ZNAK”) przyjąć policzek od odpowiedników Korwina – Mikkego.Innymi słowy, pozostali trzej kandydaci do fotela burmistrza zachorowali na władzę? Nie, to niemożliwe, aby byli aż tak płytcy, z tendencjami samobójczymi, to jak posądzenie o synekury, których w tej robocie raczej nie ma i nie będzie. Jedno co pozostanie po tej służbie, to wspomnienie w kronikach i wycieńczenie organizmu.

Kolejny kandydat chyba chce powiedzieć, że jego służba będzie ze szczerego serca, za darmo, a kto wie, może i do tej funkcji dołoży z własnego budżetu. Już to widzę…

Rodowity Tucholanin, 54 lata, żonaty, ojciec trójki dorosłych dzieci, szczęśliwy dziadek. Człowiek, którego pasją jest praca z młodymi ludźmi. Ceniony instruktor ZHP, członek Rady Naczelnej, Współtwórca Odrodzonego przed 10 laty Hufca Tuchola.

Sporo prawdy, choć chętnie poznałbym tych,którzy potwierdzają drugą część informacji, ściślej kto i za co ceni kandydata, a gdyby to pojawiło się jeszcze w formie dokumentu, nagrania, byłoby zupełnie ciekawie i bez większych dociekań. Lubię harcerzy, jest ich cała armia i niestety, w obecnej rzeczywistości, ci młodzi ludzie mogą stać się mięsem armatnim, jak zwykle. Jeden fakt nie polega dyskusji, młodzi ludzie cenią kandydata, a to jest miłe i warte odnotowania,więc jest.

Prawie cały swój czas poświęca bezinteresownie innym ludziom, wsłuchuje się w ich problemy, wspiera, a często nawet walczy dla ich dobra. Powszechnie znane są jego przymioty, takie jak bezkompromisowość, determinacja, poświęcenie i szeroko rozumiana służba. Człowiek wielkiej kultury, honoru, tytanicznej pracy i niebywałej odwagi. Szanowany, lubiany i dawany za wzór do naśladowania.

Nie wiem, kandydat przynajmniej mnie się nie zwierza, ale jedno brzmi dość bufonowato:  – Człowiek wielkiej kultury, honoru, tytanicznej pracy i niebywałej odwagi. To miałoby sens patrząc na adres kandydata zaopatrzony zwrotem „elkomendante”, przez pryzmat ZORRO. Rozumiem,że kandydat wziął udział w jakiejś bitwie lub wojnie i zdobył stosowny order i legitymację. Sprawdziłem, niczego takiego nie ma, nawet w IPN-ie, pozostał tylko wspomniany adres.

Był m. in. radnym biorącym udział w tworzeniu pierwszego programu rozwoju Gminy Tuchola.
Jako były działacz MLKS Tucholanka, jako trener i instruktor sportowy, docenia znaczenie sportu dla wszechstronnego rozwoju dzieci i młodzieży oraz rekreacji w każdym wieku. Jako były członek Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego i instruktor OC, doskonale wie, na czym polegać powinno przygotowanie gminy na wszelkie wypadki losowe, oraz jak powinno (i jak nie może) wyglądać działanie ratujące ludzkie życie oraz dorobek wielu pokoleń.

Świetnie, wreszcie doczekamy się schronów, azylów,miejsc ewakuacji, przebudowy szkół, na wzór amerykański. Innymi słowy, mury budynków zostaną wzmocnione,w piwnicach pojawią się generatory prądu oraz magazyny z zapasami do przetrwania.  Czy czekają nas też rozprowadzenia, apele mundurowe itp? A czy kandydat odbył służbę wojskową w regularnej jednostce i przeszedł regularne szkolenie? Na to pytanie odpowiedzi do tej chwili nie ma.

Zna pracę samorządową od podszewki. Posiada wiedzę i doświadczenie gwarantujące wysoką i skuteczną jakość pracy jako Burmistrz Tucholi, a przy tym rozległe kompetencje społeczne, zdobywane przez dziesiątki lat w najlepszych instytucjach krajowych i zagranicznych. Ma marzenia, lubi wyzwania, ma dość siły i determinacji aby podjąć się ciężkiej pracy dla dobra miasta i gminy. Kocha ludzi, szanuje odmienności. Nie akceptuje jakichkolwiek nadużyć władzy i nieuczciwości, nigdy nie należał do żadnej partii politycznej.

Nie ma pełni sił z racji wieku, chyba że ma dojścia do tajemnej wiedzy,która wzmacnia siły witalne. Ponieważ kocha ludzi i ich odmienność, czy to oznacza, że zaprosi do naszego miasteczka imigrantów, uchodźców i ludzi spod znaku tęczowej flagi? Oj, w tym momencie powinny się pozapalać wszystkie żółte i czerwone lampki na pulpicie.

Praca dla dobra miasta i gminy to podobno zaszczyt, to nieprawda, to harówka 24 godziny na dobę, 365 dni w roku bez niedziel i świąt. Ponieważ ludzie dzielą się na miłych i złośliwych, kandydat musi mieć nie tylko żelazne zdrowie,ale i nerwy, a tej umiejętności nie można wytrenować na kursach ratowania życia.

Za to chwalebne jest, że nie należy do żadnej partii, a co ze starymi sympatiami? Oczywiście, to żadna insynuacja, a raczej wspomnienie z czasów szkoły średniej, gdzie licytowaliśmy się na argumenty, mnie bardziej były bliskie kwestie pochodzące ze „Zgniłego Zachodu”.

Pragnie poprawić jakość życia mieszkańców współczesnej Tucholi, a przyszłym pokoleniom stworzyć dobry kapitał społeczny, który pozwoli zakładać szczęśliwe rodziny, godnie żyć, dobrze zarabiać i w pełni się realizować. Chce, aby Tuchola słynęła z ludzi pochłoniętych pasją, gdzie zgodnie potrzeby swoje zaspokoić mogą wchodzący w dorosłe życie, jak i pragnący bezpiecznie i w spokoju przeżyć jego jesień.

To chyba był bardzo realistyczny… sen, pewnie pod wpływem filozofii buddyjskiej ZEN.

Pustosłowia,to może stosować felietonista, osobie aspirującej do najwyższej godności w mieście, coś takiego nie przystoi. Wyborca żąda konkretów,skoro pierwszą informacją,którą uzyskał poprzez media od kandydata, było stwierdzenie, że ów ma „taktykę”. To przykre, bo ta na tym etapie kampanii, okazuje się być”do luftu”, wszyscy żądamy konkretnych deklaracji, z których kandydata rozliczymy, albo wytarzamy…, wiadomo w czym.

Samorządowiec musi mieć nerwy ze stali, zdrowie mamuta, a skórę hipopotama, kiedy na niego ktoś splunie,ma to przyjąć jak komplement i radośnie zaakceptować wyjątkowo oryginalny sposób zainteresowania się jego osobą.

Jaka nauka płynie z tego tekstu? Byliśmy bardzo układni i łagodni, służba temu miastu i gminie nie jest tak liberalna.

Czekamy na konkrety, deklaracje. Co do marzeń, my mamy jedno – kosmodrom przy Świeckiej, a co, nie można? Co do jesieni życia, ta też wiąże się z marzeniami, mała posiadłość ogrodzona wysokim murem i fosą z piraniami oraz dystans do wszelkich kandydatów, którzy kotłują się w pogoni za… kłopotami.

Te może pokonać tylko praktyk  w  dodatku z wiedzą i opanowaną sztuką obłudy. W tym przypadku wiedza jest, o obłudzie raczej mowy być nie może,  a praktyka…, ta  nadejdzie za dwa lata,może mniej, Tuchola nie ma tego luksusu, by czekać. Nie potrzebujemy rewolucji, a konsekwentnej kontynuacji wszystkich rozpoczętych programów i inwestycji, a kiedy się zakończą, realizacji następnych, i następnych i tak do końca życia,a nawet o jeden dzień dłużej!


Mariusz R.Fryckowski