„Wesoły oberek” administracji tucholskiego szpitala ciągle trwa…

Administracja tucholskiego szpitala nie cieszy się obecnie najlepszą prasą. Trudno się temu dziwić, zwłaszcza po ostatnim artykule sąsiedniej redakcji, który traktował o operacjach dziesięciorga młodych pacjentów, a te jak wiadomo nie doszły do skutku, pomimo wszystkich, wcześniejszych, pozytywnych ustaleń.

Nie od dzisiaj jesteśmy zalewani skargami w sprawie pracy administracji szpitala, nasze zobojętnienie wobec tej instytucji  ma solidne podstawy i w żaden sposób nie wolno ich łączyć z pracą „białego personelu”, bo byłoby to dla niego krzywdzące.

Żadną tajemnicą jest również to, że tokis od dawna uważa, że pion administracyjny jednostki powinien zostać gruntownie zmieniony z Szanowny Panem Prezesem na czele. Społeczeństwo od dawna daje jasne sygnały, że ta operacja jest koniecznością. Niestety, zwierzchnik szpitala mający większość  – Starostwo Powiatowe wydaje się być głuche na wszelkie sygnały. Najnowsza sprawa być może coś zmieni, a być może nie, pamiętajmy, że tucholski „Salon” trzyma się mocno i potrzeba trzęsienia ziemi, aby coś w nim zmienić.

Mówisz? Masz!

Ledwie nie ucichły prasowe fanfary o serii operacji, które niespodziewanie odwołano, a już mamy nowy kwiatek do… kożucha. Samorządowcy wszystkich gmin właśnie otrzymali od Pana Prezesa arcyciekawy w treści list. Niestety, sprawę można uznać za wyjątkowo wstydliwą, skoro tokis jeszcze tego pisma nie przejął i nie opublikował. To oczywiście tylko kwestia czasu, bo prawo w tej materii jest bezwzględne, a społeczeństwo ma głód informacji, który zaspokoić trzeba.

Wykonaliśmy sporo telefonów, informacja potwierdza się, rzeczywiście do gmin trafił wspomniany list, a powszechne zakłopotanie jego treścią graniczy ze złością. Radni będą mieli spory pasztet do przełknięcia w dodatku toksyczny w skutkach.

Cóż znajduje się w tym liście? Nie znamy jego dokładnej treści, możemy bazować wyłącznie na ustnej interpretacji włodarzy, a ci mówią krótko: Panu Prezesowi skończyła się kasa i kolejny już raz liczy na dofinansowanie ze strony gmin. Szpital od zawsze był zasilany środkami gminnymi, ale tym razem, jak nas zapewniono, sprawa dotyczy dofinansowania operacji! Niektórzy z naszych rozmówców pytają wprost: ” czy jesteśmy namawiani do łamania prawa?”.

Ten problem z pewnością rozwikłają gminni prawnicy, ale jedno jest pewne, w administracji szpitala dzieje się źle, a skoro tak jest, to zagrożone jest zdrowie i życie pacjentów. Zależność jest prosta,  reakcja akcjonariuszy spółki ma być natychmiastowa. A co się dzieje? Panuje cisza…

Nasi korespondenci podają też inny argument, czysto polityczny w oparciu o wypowiedzi szefa szpitala w mediach społecznościowych. Rzeczywiście, sprawdziliśmy je i są powiedzmy…, dość stronnicze. Osoba publiczna piastująca tak ważną funkcję, powinna ważyć słowa, tym czasem jest odwrotnie. Nie potrzebujemy polityka, a dobrego gospodarza Naszego (!) szpitala!

W sprawie fatalnego listu / pisma tokis rozmawiał również z przedstawicielem władz województwa, ten, delikatnie rzecz ujmując, jest zaszokowany. Ciężki orzech do zgryzienia będzie miał z pewnością Pan Starosta, który musi podjąć najważniejszą decyzję w swoich kadencjach,  Prezes, czy Społeczeństwo lub… wilczy bilet i wylot z „Salonu”?

Sprawa jest rozwojowa i wcale już nie przypomina „wesołego oberka”, a raczej marsz pogrzebowy.


Mariusz R.Fryckowski

RSS
Follow by Email
Facebook