Woda nie jest nasza, jest państwowa, czyli… jak wiceminister środowiska zmarnotrawił czas tucholskich urzędników

Oczywiście, nie wypadało nie być, zwłaszcza, że partia wodzowska wśród swoich wyznawców wzbudziła nadzieję na kolejne kilka lat rządzenia. I stało si eto, co nieuniknione, urzędnicy tucholskiego starostwa pojechali na nasz koszt prościutko do Bydgoszczy, aby wysłuchać tego, co już doskonale wiedzą od lipca 2017 roku.

Spotkanie z „koronowanych głów” z „terenem” poprzedziła konferencja prasowa z udziałem jedynie „słusznych mediów”. Konia z rzędem temu, kto cokolwiek zrozumie z bełkotu, który zafundował nam portal wojewódzki. Jednak dla rzetelności trzeba go przedstawić.

O nowych regulacjach wprowadzanych przez ustawę Prawo Wodne i podpisanym porozumieniu w sprawie budowy drugiego stopnia na Wiśle w Siarzewie, mówił dziś wiceminister środowiska Mariusz Gajda na spotkaniu z przedstawicielami samorządów oraz instytucji zajmujących się problematyką regulowaną przez prawo wodne. Spotkanie poprzedziła konferencja prasowa z udziałem wiceministra, parlamentarzystów i wicewojewody Józefa Ramlaua.

Z inicjatywy Ministerstwa Środowiska, 1 grudnia 2017 r. zostało podpisane porozumienie z ministrem Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej w sprawie budowy drugiego stopnia na Wiśle w Siarzewie. Wiceszef resortu środowiska poinformował na spotkaniu z dziennikarzami, że obecnie trwają prace nad decyzją środowiskową.

Prawdopodobnie będzie ona jeszcze w tym roku. Chciałem Państwu powiedzieć, że zostały zweryfikowane przez specjalistów koszty tej inwestycji – ona miała wynosić jeszcze rok temu 3 miliardy 400 tys. zł. teraz będzie 2 mld 200 tys. zł. To są oszczędności nie na jakości, a na zastosowaniu nowych technologii między innymi bardziej prostych technologii niż do tej pory stosowanych w hydrotechnice. Oczywiście ta budowa będzie niezwykle trudna ze względów środowiskowych formalnych, ponieważ jest to obszar Natura 2000. Jakie są cele budowy stopnia to oczywiście ochrona przed katastrofą zapory wodnej we Włocławku. Drugi celem jest umożliwienie prowadzenia akcji lodołamania – zbiornik około długości około 30 km zapewni odpowiednie głębokości na kruszenie lodu. Następny element to zapory boczne,  które będą chronić Dolinę rzeki. Zbiornik będzie miał bardzo dużą rolę jeśli chodzi o retencję  i ochronę przed suszą. Trzeci aspekt to energetyka wodna tj. 80 MW odnawialnego źródła energii, stabilnego i  przewidywanego. Można za pomocą takich elektrowni regulować nadmiary albo niedoboru energii elektrycznej. Kolejny niezwykle istotny element, to 30 kilometrowy odcinek drogi wodnej o znaczeniu międzynarodowym i transportowym czwartej klasy. Harmonogram zakłada, że do 2020 roku uzyskać wszystkie pozwolenia, a budowa będzie zakończona w 2025 roku – wyjaśniał wiceminister Gajda.

Poseł Joanna Borowiak wyraziła swoją wdzięczność za podpisanie tak ważnego dla Włocławka i całego województwa kujawsko-pomorskiego porozumienia.

To co przez lata było niemożliwe, dla rządu Prawa i Sprawiedliwości stało się możliwe. Zapora wodna we Włocławku od samego początku była zaplanowana jako jeden z elementów Kaskady Wisły i samodzielnie miała funkcjonować co najwyżej  dziesięć piętnaście lat funkcjonuje blisko 50. Budowa stopnia wodnego w Siarzewie zapewni bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, bezpieczeństwo energetyczne, podniesie również trzy walory turystyczne i komunikacyjne tego regionu. Ale jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt – to region dotknięty dwucyfrowym bezrobociem – 17% bezrobociem i to ogromna inwestycja na tak wielką skalę stworzył też kolejne miejsca pracy dla osób z tej pracy poszukujących i za to też bardzo serdecznie dziękuję – mówiła poseł.

Poseł Tomasz Latos podkreślił, że jest to kolejny przykład, w którym Prawo i Sprawiedliwość realizuje obietnice wyborcze.

Tyle lat czekałem na drugi stopień na Wiśle będzie teraz realizowane i to jak państwo widzą realizowany w szybkim tempie. To  dobre wiadomości dla mieszkańców Bydgoszczy –  myślę tutaj o Regionalnym Zarządzie Dróg Wodnych jako kolejnych miejscach pracy. My jako parlamentarzyści cieszymy się ogromnie zabiegaliśmy o tą inwestycję, tak jak zabiegamy o wiele innych spraw i cieszymy się że nasze zabiegi trafiają na zrozumienie ze strony rządzących – zaznaczył.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski zwrócił uwagę na korzyści wynikające z budowy kolejnego stopnia na Wiśle

Dla mnie to jest rzecz niesamowita – na naszych oczach tworzy się historia. Korzyści z tego ogromne, to jest również ważny czynnik rozwoju gospodarczego powiatów – lipnowskiego i aleksandrowskiego, gdzie jest duży problem bezrobocia oraz oddziaływanie również na powiat toruński. Planowana przeprawa przez Wisłę,  która bardzo ułatwi również transport na tym terenie, czy możliwość przeprowadzenia trasy S10 od Lipna w kierunku tamy – wyliczał poseł Ardanowski.

Wizyta wiceministra środowiska Mariusza Gajdy w województwie kujawsko-pomorskim zapoczątkowała cykl wizyt związanych z nowymi regulacjami wprowadzanymi przez ustawę Prawo Wodne. Minister spotkał się parlamentarzystami, wśród których byli poseł Joanna Borowiak, poseł Ewa Kozanecka, poseł Tomasz Latos , poseł Jan Krzysztof Ardanowski oraz senator Józef Łyczak,  samorządowcami i przedstawicielami instytucji zajmujących się problematyką regulowaną przez prawo wodne.

Na gorąco można wysnuć wniosek, że kwestie regulacji Wisły są życiowym problemem Tucholi, poczekajmy, bo może okazać się, że za chwilę będziemy potęgą morską.

Co w tym wszystkim może zainteresować nas?

Interesuje nas dokładne wyjaśnienie wszelkich kwestii, daremnie ich szukać w urzędniczym żargonie, dlatego wyjaśniamy my, a wszystko zawarliśmy w  jedenastu punktach o nowym prawie wodnym, których daremnie szukać w informacjach ze spotkania w Bydgoszczy, ot taki PiS-owski dowcip, gdzie lokalne społeczności mają pozostawać w błogiej nieświadomości przyswajając gierkowską propagandę sukcesu. Stary numer, stosowany również przez poprzedników „miłomściwie” nam panujących. Więc obywatelu tego powiatu,  przestań jeść bigos i poznaj szczegóły, zanim później powiesz: „ja nie wiedziałem”.

Po pierwsze:

Uchwalenie nowego prawa pozwoli spełnić warunki wstępne unijnej Ramowej Dyrektywy Wodnej (RDW). Brak nowelizacji do 31 lipca bieżącego roku oznaczałoby nałożenie kary na Polskę przez Komisję Europejską i stratę 3,5 mld euro z funduszy europejskich m.in. na inwestycje przeciwpowodziowe. W ocenie resortu środowiska, nowe prawo ma przyczynić się m.in. do poprawy bezpieczeństwa przeciwpowodziowego w Polsce.

Po drugie:

Projekt Prawa wodnego przeszedł długą i skomplikowaną drogę. Po raz pierwszy ustawę opublikowano na stronie Rządowego Centrum Legislacji w kwietniu 2016 roku. Ministerstwo Środowiska przygotowało ją bez konsultacji społecznych. Niespełna dwa miesiące później opublikowano nowy tekst projektu ustawy, w którym złagodzono niektóre opłaty za wodę, przede wszystkim dla rolników. W październiku ub.r. rząd przyjął projekt z zastrzeżeniem, że musi on jednak zostać dopracowany. Ostatecznie resort środowiska uzupełnił projekt i przesłał go do Sejmu pod koniec kwietnia bieżącego roku.

7 lipca 2017 projekt ustawy miał być omawiany w Sejmie, ale do dyskusji nie doszło. Na wniosek premier Szydło, projekt wycofano z prac rządu z „powodu zgłoszonych wątpliwości”.

Po trzecie:

Zgodnie z ustawą nowymi opłatami za korzystanie z wody mają zostać objęci m.in. posiadające duże gospodarstwa rolnicy, branża energetyczna, producenci napojów, hodowcy ryb czy inni przedsiębiorcy, którzy wykorzystują duże ilości wody do produkcji.

Po czwarte:

Przedstawiciele rządu, na czele z premier Szydło, podkreślali, że w tym i przyszłym roku gospodarstwa domowe, drobni rolnicy czy przedsiębiorcy nie zapłacą więcej za wodę (akurat).

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk zapewniał we wtorek rano, że woda może nawet stanieć. – Maksymalna cena wody dopuszczalna przez ustawę to 4,23 zł za metr sześcienny, a my w nowym projekcie mówimy – nie więcej niż 70 groszy za metr sześcienny – przekonywał w telewizji publicznej. Zaznaczył, że „o konkretnej opłacie decyduje rozporządzenie”, a obecnie ta opłata wynosi 11,5 grosza na metr sześcienny i jest w tej samej wysokości „projektowana na rok 2018”.

Także premier Beata Szydło zapewniła w Sejmie, że po zmianie przepisów „ceny wody nie wzrosną”. Dodała, że tak jak zadeklarowała na poprzednim posiedzeniu Sejmu, „po przeanalizowaniu tego projektu ustawy i po przeanalizowaniu go jeszcze pod tym kątem, żeby zabezpieczyć przed możliwością ewentualnie jakichś podwyżek niekontrolowanych cen wody, zostaną zgłoszone w Senacie odpowiednie poprawki”.

Wiceminister środowiska Mariusz Gajda podczas prac na ustawą przekonywał, że opłaty dla przeciętnego Kowalskiego wzrosną dopiero od 2019 roku. Przyznał jednak, że już w 2018 r. czteroosobowa rodzina zapłaci za wodę ok. 20 złotych więcej rocznie. Wynikać to ma nie z podwyżki cen samej kranówki, ale z wprowadzenia tzw. opłaty stałej w celu racjonalnego wykorzystania zasobów wodnych. Izba Gospodarcza Wodociągi Polskie dwa miesiące temu, że opłata może kosztować Polaków więcej – ok. 40 zł rocznie. Celowo pomijamy tzw. podatek „denny” i inne.

Po piąte:

W przypadku energetyki opłata za korzystanie z zasobów wodnych wyniesie 70 gr za metr ze sześc. różnicy między ilością wód podziemnych pobranych do tych celów a ilością wód z obiegów chłodzących elektrowni lub elektrociepłowni, wprowadzanych do wód lub do ziemi. Inna stawka dotyczy wód powierzchniowych – to 0,35 zł za 1 metr sześc. różnicy między ilością wód pobranych do tych celów a ilością wód z obiegów chłodzących elektrowni. Stawka za tzw. wody chłodnicze, pochodzące z obiegów chłodzących elektrowni, które np. trafiają później do rzek, wynosić będzie: 0,68 zł, jeżeli temperatura wód jest wyższa niż 26 stopni Celsjusza, a nie przekracza 32 stopni; 1,36 zł, jeśli jest ona wyższa niż 32 stopnie i nie przekracza 35 stopni; 4,24 zł, jeżeli przekracza 35 stopni.

Po szóste:

Rolnicy nie będą płacić za wodę, o ile w ciągu doby nie zużyją więcej niż 5 tys. litrów. Jeśli pobór będzie większy, opłata wyniesie 30 groszy za jeden metr sześcienny pobranej wody podziemnej i 15 gr za jeden metr sześc. wody powierzchniowej. Jeżeli rolnik będzie nawadniał swoje pole za pomocą pompy, wówczas opłata wyniesie 15 groszy za metr sześc. wody podziemnej.

Po siódme:

Nowe maksymalne stawki opłat dla producentów napojów mają wynieść 70 gr za pobór metra sześciennego wód podziemnych i 35 gr za pobór metra sześc. wód powierzchniowych wykorzystywanych do produkcji wód butelkowanych.

Po ósme:
Projekt przewiduje, że w zależności od rodzaju produkcji, opłaty dla hodowców ryb będą dwojakie. Opłata za pobór wód powierzchniowych na potrzeby chowu lub hodowli ryb w stawach w wodzie stojącej wyniosą od 1 do 1,5 zł za hektar stawu; opłata pobierana byłaby raz na kwartał. Jeżeli do produkcji wykorzystywane będą wody podziemne, to – w zależności od ich przepływu – opłaty wyniosą od 100 do 125 zł na kwartał.
Po dziewiąte:
Projekt nowego Prawa wodnego przewiduje też maksymalne opłaty dla przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych. W zależności od wielkości aglomeracji, stawka wahać się będzie od 15 (w miejscowościach do 50 tys. mieszkańców) do 40 groszy za metr sześcienny wody powierzchniowej lub podziemnej. Jednak w 2017 i 2018 r. pozostaną na poziomie 2016 r., czyli około 8 gr za metr sześcienny.
Po dziesiąte:
Nowe przepisy powołują nową instytucję zarządzającą wodami w Polsce – Państwowe Gospodarstwo Wodne „Wody Polskie”. Będzie ono odpowiadać za ochronę przeciwpowodziową i przed suszą, a także za inwestycje. Instytucja ta ma też stać na straży cen.
Po jedenaste:
Przepisy znowelizowanego Prawa wodnego wejdą w życie z początkiem 2018 r.
I teraz już wiemy dlaczego w Tucholi w miejscu dawnej PROKURATURY REJONOWEJ W TUCHOLI powstanie siedziba Państwowego Gospodarstwa Wodnego – Wody Polskie. O tej zmianie TOKiS – PRESS napisał jako pierwsze medium i popełniliśmy… błąd ulegając optymistycznym osądom władz lokalnych, mówiąc, że ten podmiot spowoduje nobilitację naszego miasteczka. Niestety, to bzdura, mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. W katalogu ewentualnych zysków i strat, musimy wydzielić dwa podkatalogi, jeden pod kątem samorządowo – urzędniczym i drugi dotyczący obywatela.
Odnosząc się do pierwszego pojęcia, Tuchola otrzymuje w gratisie warszawską, wysuniętą placówkę kontrolo – decyzyjną, z której istnieniem muszą się liczyć zarówno gminy ( w tym Tuchola) oraz powiat. Być może skrócona zostanie droga służbowa w odniesieniu do decyzji, które prędzej, czy później podejmą zarówno rady gminy, rada powiatu, dalej wójtowie, burmistrz i oczywiście starosta. W myśl zasad uszczelniania budżetu, czyli slogan, który nabrał innego wymiaru po dojściu do władzy ugrupowania Kaczyńskiego, PGW stanie się kolejnym organem kontrolnym.
W odniesieniu do zwyczajnego obywatela, zyskujemy czynsz, który placówka zapłaci miastu i mnóstwo kolejnych kłopotów, uregulowanych nowym prawem wodnym, które interpretowane będzie centralnie, czyli według uznania. Wszystko przez analogie do zmian, które się toczą (np. sądownictwo). Pośrednio, również ta sytuacja może przynieść korzyści nam poprzez wpływ na tucholskie PK, które od lat boryka się z niedoborami wód podziemnych, które zasilają nasze miasteczko. Nie oznacza to jednak, że przybędzie nam wody, ale być może zmieni się jej dystrybucja i oczywiście koszty. Ten problem wraca jak bumerang każdego roku na sesjach, w efekcie zawsze następuje zwyżka cen. Jedyną pociechą jest to, że nie są to szokujące kwoty, ale kiedy podliczy się bilans wszystkich podwyżek, w portfelu obywatela tworzy się coraz większa dziura budżetowa, której z pewnością nie zaspokoi 500+.
Nie mamy powodów, aby PGW witać w Tucholi kwiatami, raczej z wielką rezerwą, bo widać wyraźnie, że puszka Pandory dopiero się otwiera, ale o tym Czytelnik nie przeczyta w mediach komercyjnych, a w niezależnych, bo obywatelskich.

Mariusz R.Fryckowski
 Źródła:
tucholski.pl
bydgoszcz.uw.gov.pl
tuchola.pl
tokis.pl
http://tvn24bis.pl
ekologus.pl