Bierne / wierne w rękach legislatora WODY POLSKIE „załatwiły” nam lokalne kąpieliska (AKTUALIZACJA) – TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA I SPOŁECZNA / TOKiS – PRESS

Bierne / wierne w rękach legislatora WODY POLSKIE „załatwiły” nam lokalne kąpieliska (AKTUALIZACJA)

WODY POLSKIE, to najnowszy twór tzw. „Dobrej zmiany”. Pisaliśmy już o tym czas jakiś temu, teraz mamy już pewność, że ta instytucja jest stworzona po to, aby wywierać presję na lokalnych gminach. To moloch, który podzielił się na „centralę” i oddziały, do granic absurdu rozbudowano aparat administracyjny, który bawi się w Boga, kładąc upartyjnioną łapę na dobru najwyższym – wodzie, która powoli staje się cenniejsza, niż złoto. Ekspozyturę tego molocha mamy już w Tucholi, ale nie liczmy na to, że w tym urzędzie wszystko załatwimy „od ręki”.

Możemy tym razem współczuć lokalnym samorządowcom,sobie i turystom, którzy będą szukali ochłody na lokalnych plażach, nic z tego, weszło w życie nowe prawo wodne, które wykończy nam resztki turystyki, choć wiemy, że nasze władze próbują temu zapobiec. Przed nimi długa droga, którą pokonają tylko uparci, ale kiedy zostanie już być może osiągnięty sukces, lokalne zbiorniki wodne pokryją się lodem i nikt nie zagwarantuje tego, czy w nowym sezonie sytuacja się nie powtórzy, wszak „dobra zmiana”, znana jest z tego,że zakres głupot swoich i unijnych wdraża w życie w postępie geometrycznym.

W wielu miejscach naszego powiatu wypoczywający zderzą się w te wakacje z nowym prawem wodnym. Tam gdzie nie ma kąpielisk z prawdziwego zdarzenia kąpiel będzie bezpieczna tylko przez miesiąc w roku. Przez resztę wakacji miejsca okazjonalnie wykorzystywane do kąpieli będą miały status dzikich. Cóż to oznacza? Łatwo się domyślić, efektem będą ofiary utonięć.
Nikt nie wie ile dokładnie będzie w Polsce miejsc, gdzie kąpiel zostanie dopuszczona tylko na jeden miesiąc w roku 2018. Gminy miały na to czas do 20 maja, by podjąć stosowne uchwały w tej sprawie. Nikt jeszcze nie policzył miejsc okazjonalnie przeznaczonych do kąpieli, bo uchwały dopiero się uprawomocniają i w większości czekają na ogłoszenie w dziennikach urzędowych wojewodów. Mówi się,że podobne sprawy można podobno załatwić „od ręki”, a to oczywiście bzdura, bo gdyby tak rzeczywiście było, doszłoby do konfliktu z prawem, które w swojej zawiłości jest równie głupie.
Kąpielisko
Definicję ustala za nas Unia „Jewropejska” (komunistyczny twór pod patronatem marksity Spinnelli’ego), która z nudów wymyśla przepisy wystrugane z „prostego”, unijnego banana, przy wsparciu targowicy prosto z Polski.
Kąpielisko według urzędników unijnych to takie miejsca, gdzie jest czysta woda i uporządkowana gospodarka ściekowa w najbliższym sąsiedztwie zbiornika wodnego. Jednak to nie wszystko, ponieważ czystość wody ma być sprawdzana  przynajmniej cztery razy w roku (przed sezonem i co miesiąc w ciągu sezonu), a wszelkie zmiany w składzie wody trzeba meldować do Komisji Europejskiej za pośrednictwem Głównego Inspektora Sanitarnego. Zasady tworzenia kąpielisk są w Polsce objęte prawodawstwem unijnym, bo Unia ma swoją dyrektywę kąpieliskową. No i mamy pozamiatane, a nasi debilni politycy wyrazili na to wszystko zgodę.
Większość polskich gmin nie chce brać całorocznej odpowiedzialności za prawdziwe kąpielisko. Dlatego przez 13 lat istniało pojęcie „miejsca wykorzystywanego do kąpieli”. W takich miejscach wystarczyło, że gmina zbada głębokość, założy żółte boje dla nieumiejących pływać, czerwone boje dla pływaków i będzie badać wodę tylko latem (raz przed i raz w trakcie działania miejsca). W takim miejscu ma dyżurować jednocześnie po dwóch ratowników niezależnie od wielkości miejsca. Nowe prawo wodne dodało do pojęcia „miejsce wykorzystywane do kąpieli” jedno słowo. Brzmi ono „okazjonalnie” i całkowicie odmieniło oblicze wypoczynku nad wodą.
Ustawodawca doprecyzował, co rozumie przez to pojęcie. Chodzi o „okres nie dłuższy niż 30 dni w roku kalendarzowym”. Gminy nie mogą już organizować tymczasowych miejsc do kąpieli na całe wakacje.
Mogą tylko na miesiąc. Ponad 200 gmin, które w porę zorientowały się, co się święci z nowym prawem wodnym, przeszły w ubiegłym roku procedury uzyskiwania dla swoich miejsc do kąpieli statusu prawdziwych kąpielisk. Wskutek tych działań liczba kąpielisk w Polsce zwiększyła się dwukrotnie. Było niewiele ponad 200, jest obecnie mniej więcej 500.
Chcesz się legalnie wykąpać, dobrze, ale dopiero w lipcu!
Gmina Tuchola jest jedną z 2500 gmin, ma na swoim terenie rzeki i jeziora. Jeżeli gmina nie zdąrzyła dostosować się do nowych wytycznych, to w tym roku na wakacje prawdziwego kąpieliska urządzić już się nie da, bowiem zamiar tworzenia kąpieliska należy zgłosić do służb sanitarnych i ochrony środowiska do końca roku poprzedzającego otwarcie kąpieliska. To przecież zaprzecza zdrowemu rozsądkowi!
Co zatem było intencją ustawodawcy? Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że ograniczenie „okazjonalności” do 30 dni miało być bodźcem zachęcającym do tego, żeby jednak tworzyć regularne kąpieliska. W przypadku miejsc wykorzystywanych do kąpieli miał to być stan przejściowy, do czasu kiedy właściciel takiego miejsca, dążąc do zapewnienia lepszych/bezpiecznych warunków dla osób korzystających z tej formy rekreacji, zmieni jego status na kąpielisko.
Skoro WODY POLSKIE stworzono po to, aby wdrażać dyrektywy unijne również w sprawie kąpielisk, to tylko patrzeć, jak zacznie reglamentować nam wodę pitną, której w naszym mieście brakuje. Według naszych informacji, stan wód podziemnych jest zatrważający, poziom wód opadł aż o siedem metrów. Jednak co to obchodzi przeciętnego mieszkańca naszego miasta, w dalszym ciągu podlewa ogródki i myje przy pomocy węża, swoje samochody. Kiedyś prócz WÓD POLSKICH, kurek zakręci nam… przyroda.
Aktualizacja i sprostowanie.
Do podobnych reakcji już się przyzwyczailiśmy, do naszej skrzynki pocztowej dotarła wiadomość od Pana Daniela Kociołka – Kierownika Wydziału Komunikacji Społecznej i Edukacji Ekologicznej, Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej.
Pan Kierownik napisał:

Szanowna Redakcjo,

 

proszę o informację, dlaczego Wody Polskie zostały przywołane w tytule i w pierwszym akapicie artykułu pt. WODY POLSKIE „załatwiły” nam lokalne kąpielisk, który został dzisiaj opublikowany na stronie: http://tokis.pl/felieton-autorski/wody-polskie-zalatwily-nam-lokalne-kapieliska/? Przed wystosowaniem oficjalnego żądania sprostowania, postanowiłem skontaktować się z Państwem, w celu uzyskania wyjaśnień. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie nie odpowiada za proces ustanawiania kąpielisk. Wynika to z treści samego artykułu, którego Autor dość dokładnie opisał procedurę wyznaczania kąpielisk i miejsc do okazjonalnej kąpieli, która wynika z Prawa wodnego. Wody Polskie wykonują zadania, które wynikają z ustaw, przede wszystkim Prawa wodnego i rozporządzeń. Nie uczestniczą natomiast w procesie legislacyjnym. Proszę o szybką zmianę treści artykuły, tak by nie wprowadzała Państwa czytelników w błąd.

Z poważaniem

Daniel Kociołek

Kierownik

Wydział Komunikacji Społecznej i Edukacji Ekologicznej

 

Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie

Krajowy Zarząd Gospodarki Wodnej
ul. Grzybowska 80/82
00-844 Warszawa

Aktualizacja i sprostowanie.

I prośbie stało się zadość, po konsultacjach z naszym biurem prawnym.

Praktycznie nie zmienia to niczego, wskazanie „Wód POLSKICH”, jako sprawcę zamieszania, jest wskazaniem umownym, ponieważ każdy Czytelnik zdaje sobie sprawę, że ta firma nie jest władną dokonywania tak znaczących zmian, jest li tylko wykonawcą zadań, które przygotował i egzekwuje ktoś inny? Kto?

Wyjaśnienie odnajdziemy w definicji pojęcia „LEGISLACJA”, przypomnijmy ją, posiłkując się zadowalającym wyjaśnieniem prosto z Wikipedii :

Legislacja, to forma stanowienia prawa, w którym organy państwowe i samorządowe tworzą akty prawne powszechnie obowiązujące na danym terenie. Legislacja utożsamiana jest z kompetencjami parlamentu związanymi z uchwalaniem ustaw.

No,to mamy już całą kopę winnych w sprawie zamieszania wokół plaż (UMOWNIE), również w Naszym Powiecie. Może właśnie dlatego zmiana pierwszego akapitu, była bezwzględnie konieczna. Autor tekstu przygotował go po spotkaniu z Zastępcą Burmistrza Tucholi, uznał też, że tylko taka forma oddaje to, z czym przyszło zmierzyć się lokalnym samorządom.Ponieważ wspomniane samorządy zostały wybrane w demokratycznych wyborach, społeczeństwo ma prawo poznać zdanie felietonisty.

Warto też wspomnieć,że do naszej redakcji nadeszły wypowiedzi lokalnych samorządowców,którzy potwierdzają kwestie problemowe związane z plażami (UMOWNIE), wręcz dziękują nam za zajęcie się tą sprawą.

Nasza wina tkwi  tylko w tym, że nie jesteśmy formalistami i uprościliśmy problem wskazując ogniwo pośrednie / wykonawcze, instytucję która wykonuje to,do czego ja powołano, co uważamy za niepożądane, ponieważ nikt nie skonsultował tego z… OBYWATELAMI. Jeżeli rzeczywiście żyjemy w demokratycznym kraju, podobne działania powinny zostać ujęte w podobno zbliżającym się… referendum. Ktoś bardzo się pospieszył. I kwestia ostateczna, kto rządzi POLSKĄ? Polacy, czy unijni dygnitarze? Komu służą WODY POLSKIE? Rządowi? Jeżeli tak, to kto go wybrał? Lapończycy, a może Pigmeje?

Działania w sprawie (umownie) plaż, powinny wpierw zostać skonsultowane z obywatelami / samorządowcami, następnie powinny odbyć się konsultacje na linii samorządowcy – posłowie z danego regionu i ewentualnie wtedy może rozpocząć się proces legislacyjny, w którym zawsze udział bierze strona obywatelska ustami i piórem swoich wybrańców. Jeżeli  mały, społeczny i prywatny portal z ledwie ośmioma milionami wejść musi wyjaśniać tak podstawowe kwestie,to trudno się dziwić, że Nasz Kraj ma tak „lichą” co do prowadzonej polityki, opinię w świecie. Aż strach bierze, kiedy zajmiemy się kwestiami melioracji ( a zajmiemy się tym z całą pewnością), jak wtedy do sprawy ustosunkują się rzeczone WODY POLSKIE? Nawet sprawa nazwy tej firmy budzi złe emocje,ponieważ polska woda nie należy do rządu, a tym bardziej do wspomnianej firmy, a do POLAKÓW i nie jest to zarządzenie kolejnego rządu nieudaczników, a zwyczajowe. Konsekwentnie, jeżeli już, to „WODY POLAKÓW”.

Gdyby użyć retoryki kościelnej, woda została nam dana „od Boga”, który ofiarował nam ją darmo, inną kwestią jest jest przesył, ale to sprawa już nie kościelna, a  iście piekielna.

TOKiS – PRESS nie da się nikomu zastraszyć, mamy prawo do wypowiedzi i to swobodnej w formie – felietonu, co widać, słychać i czuć.

Mariusz R.Fryckowski – właściciel portalu.


mrf.

Źródło: tvn24.pl

Wikipedia