WSZYSCY WINNI, TYLKO NIE MY – w cieniu remontu DW 240 (komentarz)

Chyba nikt nie wyobrażał sobie, że w tej sprawie i wobec takich argumentów, pozostaniemy ślepi i głusi!

WSTĘP

Kilka dni temu odbyła się kolejna, ważna sesja Rady Miejskiej w Tucholi, podczas której poruszono wiele spraw, o których TOKiS – PRESS informował z dużym wyprzedzeniem. Jednak sprawa remontu DW 240 jest zbyt istotną dla mieszkańców i podróżujących przez Tucholę, aby ją pominąć lub przejść do innego punktu porządku dziennego. W sprawie zabrał głos Pan Burmistrz Tucholi, który swoje wystąpienie utrwalił z pomocą swojego medium (tak, tak, magistrat poszedł śladem starostwa i stworzył również swoją telewizję, cieszy nas, że nasze wzorce hurtem zdobyły już nie tylko lokalne media). Tradycyjnie, w portalu miejskim, pojawiła się stosowna notatka z tej chwili, ale o dziwo, bez zapisu wideo. Niestety, zredagowany wpis zawiera tylko spory fragment wypowiedzi Pana Burmistrza. Bardzo ważne wątki, zwłaszcza te dotyczące lokalnych mediów ( rozumiemy, że również nas to dotyczyło, skoro użyto liczby mnogiej) zostały w całości pominięte. Na podobną manipulację zgody nie ma i nie będzie!

***

Treść notatki,która ukazała się w portalu miejskim.

 

„Możemy jedynie nękać właściciela drogi” – burmistrz o przebudowie 240-tki w Tucholi

Uciążliwy remont Drogi Wojewódzkiej nr 240 w Tucholi był jednym z tematów, jakie podjął podczas czwartkowej (21.06) sesji Rady Miejskiej burmistrz Tadeusz Kowalski.

Przede wszystkim, jak podkreślił, właścicielem drogi i odpowiedzialnym za prowadzoną inwestycję jest Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy, a nie gmina Tuchola. Burmistrz przyznał, że podjął próby zaproszenia przedstawicieli dróg wojewódzkich i wykonawcy na czwartkową (21.06) sesję. Jednak dyrektor ZDW poprosił o zaplanowanie wizyty na następną sesję, a ta – w trybie nadzwyczajnym – najprawdopodobniej odbędzie się w lipcu.

„Z uwagi na dotkliwy problem, w ubiegłym tygodniu w poniedziałek pofatygowałem się do biura budowy 240-tki. Spodziewałem się, że jest wówczas narada robocza i rzeczywiście umożliwiono mi spotkanie się z kierownictwem budowy, wykonawcami, kierownikami, inspektorami, żeby zorientować się w sytuacji, bo opinia publiczna jest żywo zainteresowana tym tematem. Pomimo że my nie jesteśmy inwestorem i zarządcą drogi, to wszystkie pytania są kierowane do nas” – podkreślił burmistrz. Zaznaczył też, że gmina Tuchola nie może brać odpowiedzialności za wykonawcę czy zarządcę drogi 240.

Burmistrz odniósł się również do opinii, że opóźnienia w remoncie 240-tki pojawiły się w związku z pracami prowadzonymi przez tucholskie Przedsiębiorstwo Komunalne.

„Chcę to zdementować, bo słyszę głosy, że PK się nie wyrabia. Sami zarządcy drogi wojewódzkiej podkreślili, że nie mogą tu nic zarzucić. Żadna zwłoka nie wynika z opieszałości np. związanej z nie wykonywaniem jakiejś czynności przez Przedsiębiorstwo Komunalne. Owszem, pojawiają się poślizgi, ale wynika to z tego, że ujawnia się jakieś instalacje, które nie były zinwentaryzowane. To są drogi, które mają po kilkadziesiąt lat” – zaznaczył burmistrz i dodał, że w fazie projektowania robót nie można było wszystkiego przewidzieć. A takie niezinwentaryzowane nigdzie instalacje trzeba zgłosić i uzyskać stosowne pozwolenia, co z kolei wydłuża czas realizacji zadania.

„Ja i mój zastępca śledzimy tę inwestycję. Zresztą powiedziałem w kierownictwie budowy, że jedyne, co możemy robić, to w imieniu mieszkańców, ich nękać, kolokwialnie rzecz ujmując, żeby tej inwestycji nadali właściwą rangę” – podkreśla burmistrz. Jako główny problem wskazuje brak pracowników przy tej inwestycji. „My to widzimy” – dodaje.

Burmistrz przyznał też, że podczas rozmowy z kierownikiem budowy otrzymał zapewnienie, że niebawem do Tucholi zostaną przerzucone większe siły i środki. Ma też być udrożniony przejazd przez rondo. Ruch od Świecia będzie kierowany ul. Świecką dla samochodów do 3,5 tony z pierwszeństwem ul. Nowodworskiego wobec ul. Warszawskiej. Natomiast cięższe pojazdy będą omijały miasto.

„Kierunek na Chojnice będzie prowadził przez Sępólno. Nie zgodzimy się na przejazd przez centrum miasta przez pojazdy powyżej 3,5 tony. To w znacznym stopniu może odblokować ten newralgiczny punkt przy rondzie. Odcinek ul. Cegielnianej od ronda do ul. Witosa też będzie otwarty. Obecnie kończą się tu prace ziemne” – mówił burmistrz.

Podkreślił również, że inwestycje drogowe prowadzone przez gminę Tuchola są realizowane bez opóźnień, a wręcz przed planowanym terminem. Tak było np. w przypadku przebudowy ulic Gołębiej, Kruczej, Parkowej i części ulicy Zielonej w Tucholi.

„Chcemy pokazać mieszkańcom, że w przypadku inwestycji realizowanych przez nasz samorząd, nic złego się nie dzieje” – zaznaczył burmistrz.

Przy okazji trwającego remontu DW 240 ma być też wykonany 800-metrowy odcinek tej drogi od skrzyżowania ulic Warszawskiej – Nowodworskiego do wysokości ul. Lipowej. Miałby być tu położony nowy dywanik. W tej sprawie do burmistrza wpłynęło pismo od dyrektora ZDW z prośbą o rozważenie partycypacji w kosztach realizacji tego dodatkowego zadania.

„Oczekiwania dyrektora są takie, żebyśmy w 50% sfinansowali koszty, czyli około 400 tys. zł. Miałaby być to cena taka, jaka obowiązywała w przetargu na 240-tkę. Gdyby takie pieniądze się u nas znalazły, to dyrektor pisze w piśmie, że z bieżącego utrzymania dróg wojewódzkich mógłby takie środki przekierować na ten dywanik” – relacjonował burmistrz i dodał, że to jeden z najgorszych odcinków dróg w mieście.

Burmistrz zapowiedział, że będzie czynił starania, aby gmina mogła współuczestniczyć w realizacji tego zadania.

***

ZAPIS WYPOWIEDZI PANA BURMISTRZA, MATERIAŁ ZMONTOWANY PRZEZ REDAKCJĘ TOKiS – PRESS W OPARCIU O MATERIAŁ UMiG, KTÓRY UKAZAŁ SIĘ W PROFILU GMINY, POPULARNEGO PORTALU SPOŁECZNOŚCIOWEGO.


PRZY ODROBINIE ZŁEJ WOLI,  WNIOSEK BYŁBY JEDEN – PRZEDWYBORCZE SAMOBÓJSTWO KANDYDATA STARAJĄCEGO SIĘ O REELEKCJĘ!

Zostawmy na chwilę kwestię DW 240, a przenieśmy się…, powiedzmy 10 lat wstecz. Jak Tuchola długa i szeroka, znana firma prowadziła wykopki. Realizowano zadania dotyczące budowy instalacji podziemnych. Jak to w podobnych sytuacjach bywa, skutecznie rozkopano tucholskie arterie. Rury zostały wkopane, rowy zasypane, a na końcu przyjechał walec i… wyrównał. To właśnie był początek końca stanu tucholskich ulic. Nawet wtedy, gdy asfalt już wylano, ktoś z mądrych tego świata przypomniał sobie i to wielu przypadkach, że trzeba jeszcze zrobić to, czy tamto. Położony asfalt zrywano,dokonywano poprawek, korekt i ponownie uszkodzony fragment pokrywano asfaltem. Nie minęła nawet jedna zima, kiedy nawierzchnie ulic trafił przysłowiowy… szlag.

Drogi zapadały się, asfalt na przemian topił się i zamarzał, a wraz z procesem naturalnej „erozji” stan dróg pogarszał się do tego stopnia,że dzisiaj w większej części miasta mamy… czołgowisko. I raptem stał się cud, cud wyborczy, bo oto, po latach kompletnej bezczynności, na kilka miesięcy przed pójściem mieszkańców do urn, wszystko się zmieniło. Tuchola i okolice zostały rozkopane i raptem w 2018,  próbuje się przykryć „wpadki”, „milionem” inwestycji,które swój koniec mają mieć jeszcze przed wspomnianymi wyborami. No, tak? czy nie?

Remont DW 240 stał się świetnym pretekstem i po części proces remontów został wymuszony przez tę inwestycję, ponieważ realizujący zadanie powiedział krótko: dajemy gwarancję i w tym czasie nikt nie ma prawa zerwać nawierzchni, by coś poprawić. Jak służby miejskie długie i szerokie, muszą teraz realizować to, co mogło zostać zrobione wiele lat temu. Można było przewidzieć już wtedy, że nawet pod rządami tego nieszczęsnego marszałka, DW 240 zostanie wreszcie „ruszona”.

I właśnie to uznać można za przytoczone, filmowe „wodolejstwo”!

No i ruszyli chłopcy z „kopyta” w takim tempie, że wojewódzka droga, jeżeli zostanie naprawiona w 2019 do pierwszej jego połowy, to będziemy mieli cud, na miarę tego, który zdarzył się w Fatimie. Mieszkańcy nie wierzą w cuda i żądają głowy tego, który sprawę zawalił.

Winę ponosi marszałek i jego kohorta urzędników, którzy powinni zostać zwolnieni w trybie natychmiastowym i to wraz z nim, powód? Zaniechanie działań w tej i w wielu innych inwestycjach drogowych – widmo, przez co mamy do czynienia z ofiarami w ludziach i ich mieniu. Temu chyba również nikt nie zaprzeczy,ale gdyby tak się zdarzyło,odsyłamy do statystyk policyjnych Powiatowej Komendy Policji w Tucholi,która też ma w wielu sprawach związane ręce. Które to sprawy? Pierwszy przykład z brzegu, nikt nie pomyślał o tym, aby na trasie zaplanowanej inwestycji drogowej przygotować miejsca, gdzie patrol drogowy będzie mógł dokonywać kontroli drogowych. Ludzie w mundurach, ryzykują życiem każdego dnia, kto jest temu winny? To już wiemy.

W kwestii odpowiedzialności za to, co się dzieje w Naszym Mieście. Jeżeli mieszkańcy są „wkurzeni”, bo tracą czas i pieniądze stojąc w tasiemcowych kolejkach, przed głupio działającymi sygnalizatorami, to do kogo zgłaszają pretensje i kogo oskarżają z automatu? Oczywiście Burmistrza,który ma prawo czuć się zaszczuty, ponieważ 240-stka,to nie jego droga, choć partycypuje w jej kosztach. Mieszkańca nie interesuje, że winę ponosi marszałek Całbecki, Zarząd dróg Wojewódzkich, czy Matka Teresa z Kalkuty, żąda reakcji od osoby, którą wybrał. Tok myślenia jest taki, jeżeli coś dzieje się w mieście,to odpowiedzialnym jest magistrat i niestety, po części jest to prawdą.

Mieszkaniec dokonując świadomych wyborów wykazał zaufanie do konkretnej osoby i wierzy w to, że jego wybraniec będzie reprezentował jego interesy i to w każdym kształcie. Po to są radni,po to jest Burmistrz i jego podwładni. Wszyscy mają ciężko pracować dla dobra mieszkańca,który za to płaci. Inną sprawą jest,że ludzie na których nie zostawia się suchej nitki, otrzymują głodowe pensje, są pod polityczną presją, tylko współczuć,ale sami tego chcieli!

Pytanie, dlaczego współodpowiedzialnym w tym całym zamieszaniu nie jest starosta, zarząd i pracownicy tego urzędu? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo skomplikowana i wielowątkowa, to materiał na osobną opowieść, która do reszty skompromituje aparat tucholskiej, kompletnie bezsilnej wobec wyzwań XXI wieku, władzy. A kiedy dodamy wyjątkowy oczywisty brak w tym wszystkim przysłowiowej chemii, można uznać,że tylko kompleksowe zmiany, mogą przynieść coś pozytywnego. Zatem z automatu – osoby z klucza politycznego, Wam już dziękujemy za usługi, jesteście niewiarygodni, ponieważ będziecie realizowali polityczne cele swoich chlebodawców, a nie Kowalskiego, czy Brauna (polit poprawność unijna).

Przeklęty remont 240-stki spowodował prawdziwą lawinę wydarzeń,których mieszkańcy są kompletnie nieświadomi. Przykład? Podczas wystąpienia Pana Burmistrza, które obejrzeliśmy, padają słowa dotyczące zakazu wjazdu do miasta pojazdów, o masie powyżej 3,5 tony. Pan Burmistrz enigmatycznie wspomina o tym,że ciężarówki pojadą do Chojnic jakąś drogą. Mówmy otwartym tekstem jak jest, wspomniane, gigantyczne wozy nie przelecą nad Tucholą, tylko pojadą drogą wojewódzką przez miasto, którą? Czarną Drogą, dalej w kierunku… i tutaj mamy do wyboru, albo doprowadzić do bólu głowy Pana wójta gm.Kęsowo,albo Burmistrza Sępólna Krajeńskiego. Zanim jednak te wozy pojadą którąś z tras, będą wypadki i już dzisiaj można wskazać gdzie:

Skrzyżowanie Bydgoskiej i Czarnej Drogi

Skrzyżowanie Czarnej Drogi z Sępoleńską

Sępoleńska

Skrzyżowanie Przy szosie Sępoleńskiej ( Osiedle Heban)

dalej…, aż strach się bać,bo zabici lub okaleczeni, będą wzdłuż całej drogi 241 do Sępólna.

Co można zrobić, aby temu zapobiec? Wspominał o tym radny miejski,Pan Ireneusz Wesołowski, który apelował o to, aby przekierować tranzytowy ruch TiR-ów już w Świeciu! Co z tego wyszło? Nic…, głos radnego był słyszalny tylko u nas, nie wyszedł poza granice powiatu, a sam marszałek, o tym nawet nie pomyślał. Nawiasem mówiąc myśl Pana Marszałka sięga najdalej do Chełmna i Świecia, Powiat Tucholski stanowi dla niego „Dzikie Pola”, a za to podziękujmy „słynnej nieobecnej do wyborów” Fundacji S.O.S. dla Tucholi, która na jednym ze spotkań zmieszała włodarza z glebą. Oczywiście, mieli swoje racje, ale politykę zastąpił jarmarczny krzyk. Materiał z pamiętnego spotkania w Książnicy Tucholskiej jest dostępny w naszym kanale TV.

Kolejnym wątkiem, który notorycznie jest pomijany, to sprawa polityków najwyższego szczebla rodem z Tucholi i okolic. Mieliśmy w najlepszym okresie posła, który nie wiedzieć dlaczego, podał się do dymisji,  mamy senatora, radnego sejmiku wojewódzkiego, działaczy partyjnych różnych opcji i co? I znowu nic, panowie mają tysiące innych zajęć, ale sprawy Tucholi i problemy mieszkańców tego miasteczka mają tam, gdzie zwykle człowiekowi wyrastają… nogi, a jeżeli nawet nie mają, nikt się o tym nie dowie, ponieważ w dobrym tonie jest w kluczowym momencie wyprosić media z sali obrad. To też się zdarzyło i można ten materiał również odszukać w naszym kanale TV.

Za nich cięgi również zbiera Burmistrz.

Można w pewnym momencie uznać, że obecny Pan Burmistrz jest swoistym chłopcem do bicia, którego można okładać aż do nieprzytomności,co najgorsze, słabo się broni, skoro współwiną za sytuację obarcza… „lokalne media”.

TOKiS – PRESS jedynym medium, które mówi jak jest w kwestii drogi, która nie jest własnością miasta?

W sprawie własności i odpowiedzialności za drogi wojewódzkie TOKiS – PRESS pisze i publikuje filmy od lat,więc trudno się zgodzić ze stwierdzeniem Pana Burmistrza, że  za chaos w nazewnictwie i obarczanie winą „lokalne media” odnosi się do naszej redakcji, uogólnienie,którego włodarz używa, jest dla nas krzywdzące, zdecydowanie protestujemy przeciwko temu i odcinamy się od podobnych błędów! Jeżeli któreś z mediów popełnia podobne błędy, to należy je wymienić publicznie podczas sesji i na tym koniec. To problem redakcyjny, który może wynikać z pomyłki, braku dostatecznej wiedzy, braku doświadczenia korespondenta / dziennikarza,ale wiemy jedno… w każdym takim przypadku redakcja ma obowiązek dokonania sprostowania,  z uwzględnieniem przeprosin. To tak oczywiste, że bardziej być nie może.

Przed wyborami występować przeciwko mediom? Oczywiście można, bo większość z nich jest uzależniona od współpracy również z urzędami, nasza redakcja kieruje się inną polityką i innymi priorytetami. Nie jesteśmy związani z żadną partią, urzędem, organizacjami wyznaniowymi, mundurowymi itd. TOKiS – PRESS to medium polskie, społeczne, finansowo niezależne, biedne, ale wolne, co doceniają Czytelnicy i Widzowie, którzy nam zaufali i każdego dnia powierzają nam swoje sprawy licząc na to, że im pomożemy. Robimy to od lat i jesteśmy skuteczni, ale nie mamy zamiaru wyręczać urzędników, którzy zwyczajnie „nie dają rady”, chyba, że pod presją. Czy tak wyglądać ma współpraca z mediami w Naszym Mieście? Tej zwyczajnie nie ma, dokonywany jest wybór, co przekazać, której redakcji i kiedy, lub milczeć, tak na wszelki wypadek, wtedy przydaje się zmiotka i dywan. Wtedy też w rolę sprzątaczki wciela się niechętnie TOKiS i używa odkurzacza z filtrem.

Kto tak postępuje?  Niestety, Tuchola  i pod tym względem ustępuje innym,co daje nam pewność, że miasto umiera, a wyrokiem dla niego jest jedna alternatywa – rola głębokiej prowincji bez szans szybkiego rozwoju. Podnieść się z takiego  upadku będzie ciężko,a przede wszystkim będzie potrzeba na to wielu lat i nie pomoże remont ulicy takiej, czy siakiej, bo to tylko fasada, przykrycie kostką granitową lub asfaltem innych bardziej ważnych zagadnień omijanych od lat. To miasteczko zasługuje na więcej,ale widać wyraźnie,że czas jego chwały minął dawno temu. Teraz tucholanie szukają swojego miejsca na obczyźnie, mamy kontakt z nimi wszystkimi,to prawdziwa armia i nie zastąpią tych ludzi, jak twierdził kiedyś Pan Burmistrz ludzie, którzy przenoszą się do nas ze wsi.

Teraz… ,czeka nas już tylko… wegetacja! Czy takiej Tucholi chcemy? Warto się nad tym zastanowić,to właściwa chwila. Dlatego zadawajmy pytania, zamiast słuchać obietnic ,tymi wybrukowane jest piekło, kto wie może te obietnice są jak kamienie, którymi pokryta jest „słynna” tucholska starówka, która tak naprawdę nosi nazwę Placu Wolności.

Może właśnie kocie łby powinny być wizytówką Tucholi, a nie łabędzie? I to się może zdarzyć, bo każda nowa władza w naszym miasteczku zmiany rozpoczyna od fontanny, my jednak preferujemy pręgierz, jest bardziej efektowny i można go użyć, ku radości mieszkańców i zgrozie tych, „którzy nie dają rady, a powinni, bo sami chcieli”.

Bez urazy, my jeszcze chcemy z Wami rozmawiać, ale i nasza cierpliwość ma swoje granice.


Mariusz R.Fryckowski