Zakaz handlu w niedzielę odbije się PiS-owi czkawką przy urnach

PiS robi wszystko abyśmy się mnożyli się jak króliki, w tym celu sklecił nawet „stosowny” klip filmowy, aby nie było złudzeń. Kiedy do tego dołączymy przekupstwo za pieniądze podatnika w postaci 500 „+wszytko i wszystkim”, człowiekowi opadają ręce, bo ludzie dali złapać się na te odgrzewane kluchy dokładnie, jak za czasów Gierka.


Zamiast rozdawać, wystarczy obniżyć podatki, ale na to nie wpadł nawet naczelny ekonomista – imć Morawiecki. Jego krótkowzroczność zazębia się z jego rządem, który robi wszystko, aby paradoksalnie wyrugować młodych z Polski i zastąpić ich egzotyką z zakrzywionymi kozikami. Ktoś powie, że to się kupy nie trzyma? Dokładnie tak jest i taka jest również polityka obecnych nieudaczników z Warszawki.

O ile ludziom zwisa luźnym kalafiorem to, czy stracą swój kraj w żydowsko – amerykańskiej zawierusze, tak zamknięcie kas w supermarketach ruszy każdego i katolika i partyjnego, a nawet tęczowego trendy / odmieńca.  Początkowa euforia niedzielna, z powodu zamknięcia sklepów ustaje, zamieniając się w ogólne niezadowolenie, bo sceny, które rozgrywają się w sklepach w soboty, wyprowadzą z równowagi każdego, nawet panią Anię z mięsnego, która do zeszłego tygodnia stała murem za PiS-em, a dzisiaj chce swoich bohaterów wysłać na Fobosa. Od chwili, gdy musi się tłoczyć do stoiska mięsnego w Polo i zmuszona jest do kupowania rozmrożonego gniota w marketach niby – chleba, odruchowo w kieszeniach szuka nożyczek i to wbrew politycznej poprawności, która do św.Piotra wiedzie tuzy sceniczne jak i maluczkich.

Zakazu handlu w niedziele mają dosyć także obsługi sklepów, zwłaszcza wielkopowierzchniowych. Sprawdziliśmy, ich wypowiedzi od samego początku są niezmienione i trudno zarzucić temu brak konsekwencji. Sytuacje motywują w prosty sposób, jeżeli w soboty pracujemy do 18-stej, to zanim zrobimy w sklepie porządek z towarami i posprzątamy go, to jest już po północy, to jaki mamy wypoczynek? Zarzynamy się za psie pieniądze i tyle. Są i takie załogi, które już teraz otwarcie straszą protestem w całej sieci, pomimo tego, że ich zarobki dawno przekroczyły średnią.

A co nas obchodzi personel sklepowy – mówią ludzie, chcemy szybko i sprawnie zaopatrzyć się w towar w czasie, kiedy nam odpowiada, ktoś pełniący wobec nas rolę służebną, nie robi tego za darmo, powinien mieć przed nami respekt.

Widać wyraźnie, że koalicja sklepowa PiS-u, zawarta z popłuczynami „Solidarności” ma gliniane nogi, jak willa Putina przy Pl. Czerwonym w Moskwie. Skoro PiS boi się jak ognia przegranych wyborów ( a tych tylko patrzeć) to zacznie ludziom ponownie obiecywać złote góry, aby w dalszym ciągu bezkarnie móc nas okradać i kompromitować na arenie międzynarodowej, która upokarza nas tak, jak nakazuje im ich dyplomacja.

Koniec końców, jedynymi z którymi się jeszcze nie pożarliśmy, to… Eskimosi, ale kiedy z paciorkami pojedzie i do nich nawiązywać stosunki gospodarcze za pośrednictwem imć Morawieckiego – juniora , to  i tam będziemy personą non grata w kilka dni. Mamy tak skuteczną dyplomację, jak filtry usuwające smog w Krakowie.

Widać wyraźnie, że misterny prospołeczny pomysł PiS-u z izolacją „nienażartych” od lad sklepowych, zaczyna się tym cymbałom odbijać czkawką.

Bo współczesny Polak bardziej zainteresowany jest nachemiowanym żarciem z Biedronki, niż własną niepodległością i dlatego w świecie mamy tak wysoką ocenę w trudnej sztuce bycia głupim, łącznie z autorem, który pomimo możliwości, powrócił i został.


(mrf.)