Znajdujemy się w przedsionku korytarza prowadzącego do… OKUPACJI?

Sporo złego dzieje się w polskiej polityce, która dziwnym trafem połączona została bardzo grubym kablem,  z większością skłóconych z nami państw.

Zasada jest taka, spolegliwość polskiego rządu sięgnęła zenitu, kopią nas po twarzy wszyscy, którzy mają na to ochotę, łącznie z naszymi najnowszymi przyjaciółmi Amerykanami i Żydami. Jedni intensywniej, drudzy mniej, ale każdy wie, że znajdujemy się w epicentrum totalnej awantury w której główny prym wiedzie totalna opozycja, która zgotowała nie sobie, a nam… piekło. Dopiero teraz można ocenić w jak wielkim stopniu elity polityczne są takimi tylko z nazwy, a ich stopień zdegenerowania dawno przekroczył etap targowicy.

Pozbawieni narzędzi do obrony, działając pod dyktando konstytucji napisanej przez komunistów, brniemy na mieliznę, niczym wodolot bez sterów. Brzeg zbliża się i jest niebezpiecznie blisko, jest nieuniknione, że impetu nie zatrzyma mielizna, a ostre, jak brzytwa skały.

Pro i antypolskie media głównego nurtu skrupulatnie ominęły dzisiaj, być może jedną z najważniejszych informacji tego tygodnia, bo właśnie wypłynął szokujący dokument, który zredagowali podobno nasi przyjaciele zza Wielkiej Wody, który skierowano wprost do ambasadora Schnepfa (totals) w 2015 roku. Minęły zaledwie cztery lata i sprawa nabrała tempa, po podpisaniu przez prezydenta Trumpa ( na którego głosowała również Polonia) słynnego Act 447 Just, o restytucji mienia żydowskiego od Polaków. Problem w tym, że wbrew prawu rzymskiemu, postanowiono dokonać skoku na polską kasę, polegającego na wyłudzeniu za pośrednictwem gróźb, nacisków i kampanii dezinformacyjnej, która zdyskredytuje Polaków, poprzez odzyskanie tzw. mienia bezspadkowego.

Ten proces trwa od wielu lat, ale obecnie przybrał na sile, ponieważ Żydzi zaczynają się niecierpliwić.

Dokument, który trafił do ambasadora Schnepfa, został podpisany przez Nicholasa Deana, specjalnego wysłannika Departamentu Stanu ds. Holokaustu.

Dokument.

Warto zauważyć, że dokument, jakimś dziwnym trafem, dotarł nie tylko do polskiego ambasadora, ale również do portalu „Nowy Dziennik Polish Daily News”. Być może, że cała akcja jest formą wypuszczenia balonu próbnego przez Żydów rękoma Amerykanów, aby sprawdzić reakcję Warszawy. Informacja nie przebiła się do mediów, społeczeństwo pochłonięte wsysaniem propagandy sukcesu, zasnęło snem sprawiedliwych.

Dzisiaj wszystko się zmieniło, znajdujemy się w fazie wojny dyplomatycznej z wieloma wrogami, zarówno wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi. Hołubiona przez nas unia wali się jak domek z kart, Grupa Wyszehradzka kolaboruje z nimi za polskimi plecami, ale jeszcze wykonuje polecenia swoich mocodawców rękoma europejsów i szabesgojów.

Cóż oznaczają oba terminy, nic szokującego, warto sięgnąć po wiedzę encyklopedyczną, po to jest.

O ile unijne owczarki kanclerz Merkel ujadają w rytm jej bata, zastanawiając się nad tym, jak wypchnąć z układu Polskę, zanim państwa Europy Środkowej zarażą nacjonalizmem wszystkie inne, tak my nadstawiamy policzek Niemcom, Sowietom, Amerykanom, a teraz nawet Szwedom i Norwegom. jak tak dalej pójdzie skłócimy się nawet Eskimosami i Pigmejami, choć została ich ledwie garstka.

Warto poznać również definicję narodowca i nacjonalisty, to ważne aby zrozumieć dalszą treść.

Znamy ten slogan, jeżeli nie wiadomo o co chodzi, liczą się pieniądze i właśnie wynaleziono sposób, aby wyszlamować Polskę wpierw na 65 miliardów dolarów, a chwilę później, biorąc kwotę z sufitu, amerykańscy Żydzi zaryzykowali i zażądali 300 miliardów dolarów! Kiedy pytaliśmy o tę sprawę i to ponad rok wcześniej naszych lokalnych parlamentariuszy, okazało się, że nie wiedzą o co chodzi.

Co takiego obiecał amerykańskim Żydom główny lokator Belwederu, podczas pierwszej wizyty w Nowym Jorku, skoro spotkanie zostało utajnione przez opinią publiczną, a pytania dziennikarzy pozostały bez odpowiedzi?

Korzystając z teorii spiskowej, można pokusić się o wyjaśnienie zgodne z logiką, skoro po tej wizycie naród wybrany rozzuchwalił się do tego stopnia, że część polskich dóbr historycznych i miejsc pamięci zwyczajnie zawłaszczył, nawet  z użyciem swoich uzbrojonych jednostek, obiecał chyba wszystko.

Jeden z obozów zagłady został zawłaszczony, a nasi kombatanci i rodziny nieżyjących już więźniów, podpierają bariery na obozowych obrzeżach, o wejściu do środka i wzięciu udziału w uroczystościach upamiętniających zabitych, stało się niemożliwe. Ba, mało tego, Polak – Patriota nie ma tam prawa wejść z flagami, które posiadają drzewce. Aż tak się nas boją, czy aż tak chcą nas upodlić? Patrząc na dyrektora obiektu , wszystko staje się jasne.

Ośrodkiem antypolonizmu stało się muzeum przewrotnie nazwane „Polin”(tu spoczywa), które utrzymywane jest nie z żydowskich, a polskich środków. Za opluwanie płacimy złotówkami i nie tylko!

I upadł mit mleczarza Tewie ze „Skrzypka na dachu”, bo jego potomkowie okazali tak wielką niewdzięczność wobec Polaków, że gdyby mnożna było cofnąć czas, zapewne historia potoczyłaby się inaczej i być może Anatewka rękoma ruskich żołdaków, poszłaby z dymem.

Nic się nie dzieje bez przyczyny, fałszowanie historii piórami polakożerców, ich obecność w najwyższych władzach, poprzez rodziny, krewnych i przyjaciół, to norma. Wychodzą lata zaniedbań w procesach prawdziwej, a nie fikcyjnej lustracji. Ci ludzie świetnie się mają i piastują nawet wysokie stanowiska unijne. Są nietykalni! Mają też olbrzymią władzę. Zbyt szybko zrezygnowaliśmy z wymierzania kary śmierci za zdradę i inne najcięższe przestępstwa.

Trudno się dziwić ludziom, że tym dotychczas określenie Żyd było obojętne, byli i dobrze, ale skoro ci ostatni twierdzą, że wysysamy do nich nienawiść z mlekiem matki, to chyba tak się stanie, bo przemysł holocaustu jeszcze ma się dobrze i tworzy kolejny przyczółek do tego, aby świat nie płakał po kraju, który wraz nie z Niemcami, ale enigmatycznymi „nazistami” mordował wszystkich, jak popadło. To jednak właśnie się zmienia i karana więzieniem mowa nienawiści niczego nie da.

Polska jest idealnym krajem frontowym, gdyby doszło do konfliktu zbrojnego, to właśnie my obejrzelibyśmy z bliska teatr wojennych działań i nikt z zewnątrz by się tym nie przejął.

300 mld dolarów, niewyobrażalna kwota, dla zobrazowania zważmy, że roczny budżet państwa polskiego to 65 mld dolarów. Nie wygenerujemy takiej gotówki, Oni to wiedzą, co pozostało? NIERUCHOMOŚCI!

Co to oznacza dla obywateli? Zafundowalibyśmy sobie szlachtę jerozolimską, która z dnia na dzień, zyskałaby dominującą rolę w każdej dziadzinie, spychając nas jednocześnie do roli mniejszości tubylczej, wykonującej proste roboty za głodowe pensje. Tak, stalibyśmy się niewolnikami na 100, a może więcej lat!

Na pierwszy ogień poszłyby lasy, bogactwa naturalne, zakłady wydobywcze, podobno nierentowne oraz porty. Nie oznacza to, że zostalibyśmy wyrzuceni na bruk, o nie, ale za prawo do życia musielibyśmy płacić.

Gdyby na Bliskim Wschodzie doszło do konfliktu i Izrael zniknąłby z powierzchni ziemi, uchodźcy stamtąd wylądowaliby w Polsce i na Ukrainie, która już właściwie nie istnieje. Nie mielibyśmy już do czynienia z muzeum Polin, a państwem o tej nazwie!

W Polsce i na świecie żyje wielu prawych narodowości żydowskiej, oddani Polsce, ze zdumienia przecierają oczy patrząc na to, co robią ich ziomkowie i nie godzą się z tym, ale zakrzyczani przez tłum, nie mają siły przebicia.

To zaledwie czubek góry lodowej, głębiej ukrywają się całe pokłady antypolonizmu, które przybyły się od chwili, gdy obecny, rzekomo polski rząd, uwierzył w swój mit o potędze i ośmielił się zrównać swoje prawo z żydowskim.

Jaśniej, piekło otworzyło się w chwili, gdy zażądaliśmy tych samych zasad, zarówno do rozliczania przeszłości, jak i teraźniejszości, ale nie przeszkadzało to tym samym rządzącym w rozdawaniu hojną ręką paszportów, nawet w supermarketach, do tak znienawidzonego podobno Kraju, gdzie faszyści stają się nimi, tuż po wypiciu pierwszej kropli mleka, z piersi polskiej matki.

Problem w tym, że trafili marnie, na Polaków, którzy w chwili próby potrafią o siebie zadbać, niejaki Adolf boleśnie się o tym przekonał i właśnie zmartwychwstaje, na szczęście za Odrą.

Historia powtarza się…


(mrf.)

Kadr z filmu „Skrzypek na dachu” w roli głównej Topol.

Źródło:

 

 

RSS
Follow by Email
Facebook