Zostałeś poszkodowany w zdarzeniu drogowym? Broń się i walcz o odszkodowanie!

I zaczęła się zima, za oknem termometr wskazuje właśnie osiem stopni poniżej zera, a jezdnie pokryły się bliżej nieokreśloną w składzie, mieszanką szronu, piasku, błota i zamarzającej soli, słowem ślizgawica jest pierwszej, jakości i taka zapewne pozostanie, przez najbliższe miesiące. Oczywiście jest coś jeszcze, źle naprawione przez przypadkowo wybrane w drodze przetargów firmy jezdnie, właśnie się zapadają, odkrywając pod asfaltem… próżnię, czyli każdego dnia przybywa dziur wszelakiej głębokości i średnicy, które skutecznie powiększają wielotonowe tiry. Już za kilka dni m.in. będą pierwsze zdarzenia przy ulicy Świeckiej, gdzie poślizgi już są na porządku dziennym i dziwi tylko fakt, że parkujące tam auta, jeszcze nie ucierpiały. Jednak…, cierpliwości, blacharze będą mieli pełne ręce roboty. I? Się kręci!

 

Mamy swoje prawa i możemy ich dociekać na różne sposoby, poznajmy to, co niewygodne dla tych wszystkich, którzy uprawiają „spychoterapię” w sprawach oczywistych, czyli tam, gdzie odpowiedzialność za stan dróg, należy do zarządcy. Naszym moralnym obowiązkiem jest walka z bylejakością i lenistwem urzędasów, którym ciepłe fotele przywarły zbyt mocno do siedzeń i ani myślą, aby zająć się tym, co oczywiste – poniesieniem konsekwencji za własne niedbalstwo.

Zgodnie z art. 19 ustawy o drogach publicznych z dnia 21 marca 1985 r., zarządcą drogi jest organ administracji rządowej lub jednostki samorządu terytorialnego, do którego należą sprawy z zakresu planowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i ochrony dróg. W zależności od rodzaju drogi, odpowiedzialni za szkody wynikłe z jej użytkowania są odpowiednio:

1. dla dróg krajowych – Generalny Dyrektor Dróg Krajowych i Autostrad,

2. dla dróg wojewódzkich – zarząd województwa,

3. dla dróg powiatowych – zarząd powiatu,

4. dla dróg gminnych – wójt (burmistrz, prezydent miasta).

W granicach miast na prawach powiatu zarządcą wszystkich dróg publicznych, z wyjątkiem autostrad i dróg ekspresowych, jest prezydent miasta. Zadania związane z administrowaniem dróg przekazywane są jednak najczęściej właściwym jednostkom organizacyjnym. Natomiast drogami wewnętrznymi zarządza właściciel terenu, najczęściej jest to spółdzielnia lub wspólnota mieszkaniowa.

Art. 20 ustawy o drogach publicznych wskazuje, iż na zarządcy drogi spoczywa szereg obowiązków, w tym tych związanych z utrzymaniem nawierzchni dróg, chodników, przeprowadzaniem okresowych kontroli stanu dróg, jak również wykonywaniem robót interwencyjnych, „utrzymaniowych” ( urzędniczy słowo – twór wymyślony przez niedouczonego gryzipiórka) i zabezpieczających. Inaczej mówiąc, to właśnie zarządca drogi jest zobowiązany do odśnieżania, czy też zwalczania śliskości w porze zimowej.

 

Ponoszą odpowiedzialność? Niech płacą!

Jeżeli na skutek złego stanu drogi doszło do uszkodzenia samochodu poszkodowany może domagać się od zarządcy drogi wypłaty odszkodowania. Odpowiedzialność zarządcy jest oparta o zasadę winy. Zgodnie z art. 415 Kodeksu cywilnego, kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, zobowiązany jest do jej naprawienia.

Obowiązek naprawienia szkody przez zarządcę drogi powstaje w momencie działania lub zaniechania, które noszą znamiona winy i polegają na naruszeniu obowiązków określonych w przepisach prawa.

Zasada jest prosta, odpowiedzialnie za stan dróg musza wreszcie dokonać wyboru, bilansu i określić swoim rachunkiem ekonomicznym, co bardziej się opłaca – bylejakość prac remontowych dróg, czy wypłata odszkodowań ludziom, których pojazdy uległy zniszczeniu.

Bądź systematyczny i nie zapomnij o niczym, Twoją bronią są… dokumenty!

 

Aby móc dochodzić odszkodowania od zarządcy drogi należy przygotować stosowną dokumentację oraz ustalić, kto odpowiada za stan drogi. Zgodnie z art. 6 Kodeksu cywilnego, ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne. Oznacza to, iż na właścicielu samochodu, który występuje z roszczeniem do zarządcy spoczywa obowiązek zebrania dowodów dotyczących szkody. Ciąży również na nim obowiązek udowodnienia, że szkoda jest wynikiem złego stanu lub nieodpowiedniego przygotowania drogi oraz że istnieje związek przyczynowy pomiędzy szkodą, a złym stanem drogi.

Pomocne w tym są zdjęcia miejsca, w którym doszło do powstania szkody, zdjęcia uszkodzonego pojazdu, notatka policji lub straży miejskiej, zeznania świadków, czasami nawet opinia rzeczoznawcy. Od ilości i jakości dowodów zależy wysokość odszkodowania, a także czas, w jakim możliwe będzie jego uzyskanie.

W majestacie prawa wezwanie policji lub straży miejskiej na miejsce zdarzenia nie jest konieczne, ale wszyscy wiemy o tym, że to bzdura i stworzenie sobie bariery, którą wykorzysta każda nieuczciwa firma ubezpieczeniowa, notatka sporządzona przez te służby będzie bardzo pomocnym dowodem w sprawie. Zapamiętajmy, każda firma ubezpieczająca cokolwiek, nie jest od tego, aby wypłacała odszkodowania petentom, a od tego, aby na nich zarabiała, traktując klienta jak pospolitą „dojną krowę”.

Należy pamiętać także o tym, iż zebrane dowody wcale nie przesądzają o tym, że szkoda jest wynikiem złego stanu drogi. Warunek uzyskania odszkodowania jest jeden – szkodę musi spowodować zły stan drogi, a nie na zły stan techniczny pojazdu albo nadmierna prędkość – a stwierdzenie tego, graniczy z cudem, zwłaszcza zimą.

Pamiętajmy też o tym, że miasta monitorowane przy pomocy kamer, są nam bardzo –pomocne. Skoro zabrano na ten cel nasze podatki, coś nam się należy od systemu, dlatego upewnijmy się, że na odcinku drogi, gdzie doszło do zdarzenia, nie ma jakiś ukrytych kamer. Uzyskanie wglądu do nagrań bardzo nam się przyda.

Pamiętajmy również o możliwości stosowania monitoringu osobistego. O co chodzi? To wyjątkowo prosta sprawa, wykorzystujemy ją z powodzeniem w redakcji, już od ponad roku. Każdy z naszych pojazdów wyposażyliśmy w rejestratory, które włączone są każdego ranka i pracują nieprzerwanie, aż do końca dnia. Nasi czytelnicy i widzowie przekonali się o tym wielokrotnie, oglądając nasze reportaże z dróg, które tą metoda są „nakręcane” zza szyby naszych pojazdów.

To żaden wydatek, kamera podobnej klasy kosztuje niespełna sto złotych i ma możliwość dokonywania rejestracji przez wiele godzin. Monitoring osobisty, to najlepsze narzędzie w walce nie tylko z piratami drogowymi, ale również odpowiedzialnymi za stan dróg.

Urzędnik musi wiedzieć, że bycie nim, to odpowiedzialność, a nie asekuracja od wszystkich i wszystkiego.

Pamiętajmy o tym, że mamy swoje prawa i możemy ich dociekać na każdej drodze. Nie bójmy się sądów, one także mają obowiązek służenia nam. Są bezduszne i ślepe jak Temida, ale paradoksalnie, w tym nasza siła, a miarą sprawiedliwego orzeczenia o winie są dowody, dlatego skrzętnie je zbierajmy, a uzyskanie odszkodowań stanie się dziecinną igraszką, ku przerażeniu i przestrodze leni, którym pobłażano od półwiecza.

Mariusz R.Fryckowski

Mat. w oparciu o http://moto.onet.pl/1672706,1,odszkodowanie-za-nieodsniezona-droge,artykul.html?node=13