Żyjcie i rozmnażajcie się jak… złote króliki?

To swoisty znak naszych czasów, bez znaczenia, czy naszymi umiłowanymi przywódcami są lewacy w tym komuniści, prawicowcy, liberałowie, czy też kosmopolici, po upływie czasu i tak pojawi się laurka.

Ta jednak miała mieć biało – czerwoną ramkę, niestety, będzie z króliczego futra. Umiłowany pan Prezes ( zbawiciel) doszedł ostatnio do wniosku, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych jest nakazem chwili. Koniec z futrami, etolami itd, zwierzaki mają być bezpieczne i szlus. Cóż, głupie, ale chwalebne. Wspomniany, zdecydowanie bardziej lubi zwierzęta, niż ludzi. Jednak sterowalne przez niego ministerstwa idą o krok dalej i konkretny gatunek „futerkowców” – króliki, mają stać się dla nas wzorem na zwiększenie „pogłowia”.

Wynika z tego, że „dobra zmiana” prócz permanentnej inwigilacji (ze strachu przed utratą władzy) wymaga od przeciętnej Polki i Polaka, by:

(…)  rozmnażali się jak króliki, tyrali jak woły i głosowali jak barany – ot, takie zwierzęce marzenie obecnej władzy.
Umiłowani przywódcy doszli wreszcie do wniosku, że bez sporego przyrostu naturalnego szlag trafi polską gospodarkę i to w całej rozciągłości,  że  nawet ściągnięte do nas miliony Ukraińców tego nie zmienią. Pomimo, że istnieją lewackie siły, które z radością powitałyby na polskiej ziemi „naród wybrany” spod znaku zakrzywionego noża i burki, obecny rząd opierał się temu będzie, aż do chwili, gdy władza zacznie wymykać się mu z rąk. Zapewne od tego momentu patriotyzm przyjmie inną twarz, zapewne czarną, żółtą, śniadą lub w przypadku kosmitów – zieloną. Kolor skóry nie ma tutaj znaczenia, fakt, liczy się raczej to, co delikwent ma w głowie.
Przekazy medialne są jednoznaczne – plemienni nachodźcy mają zbyt silnie rozwinięte dwa ośrodki: rozmnażania , mordowania i korzystają z nich, za przyzwoleniem tęczowej Europy.
Prezes i Jego wesoła kompania doszli do słusznego wniosku: polskie matki i ojcowie mają wziąć się do roboty i dzięki projektom prorodzinnym, nawet kosztem utrzymania przyszłych pokoleń, strzelać mają noworodkami, jak ruski CeKaeM pociskami.
Jak zamierzyli, tak wykonali… rękoma Ministerstwa Zdrowia. Wysupłali z naszych portfeli prawie trzy „bańki”, wynajęli najdroższych pijarowców i nakazali im wykonanie „jądrowo – króliczego” zadania.
Okazało się, że specjaliści okazali się być jednocześnie geniuszami i kompletnymi laikami w branży – wymyślili spot, który obraził myślącą część społeczeństwa. Jednak tych zawsze jest mniejszość, zleceniodawcy doskonale o tym wiedzą, liczą na to, że pozostali, ci w przewadze, zastosują się do zadanego wzorca.
No i p o s z ł o…

Znany, chwilowo z politycznie niepoprawny językoznawca, pan profesor Jerzy Bralczyk, który w szczególny sposób, podczas spotkania z mieszkańcami mojego miasteczka, umiłował sobie wraz z panem Michałem Ogórkiem publiczne kpiny z ofiar katastrofy pod Smoleńskiem,  wydukał z siebie: o fatalny pomysł, konotacje językowe z królikami i płodnością są jednoznacznie negatywne.  Królik, owszem, jest  sympatycznym zwierzątkiem, ale tchórzliwym. – A jego moc rozpłodowa nie jest przedmiotem szacunku – twierdzi profesor.
Cóż, pan Bralczyk znajduje się w słusznym wieku i trudno wymagać od niego dawnej sprawności fizycznej, teraz zdecydowanie poszło mu w język i  niech mu tak zostanie i to bez „pypciów” na nim.
 –
Z tym rozmnażaniem, to głębsza historia i niestety dotyczy objawionych prawd wiary, choć obecny papież ratując swój nadszarpnięty (na własne życzenie) autorytet, po niefortunnym określeniu  muzułmanów – „wojownikami nadziei”, zaprzecza treściom znanym, uznanym  – „niektórzy sądzą, że – wybaczcie mi moje słowa – po to, by być dobrymi katolikami, powinniśmy być jak króliki. Nie – podkreślił papież.
Te kwestie reguluje, zdaje się, Księga Rodzaju:
 –
„Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”.
Faktycznie, ani słowa porównania z królikami. Właśnie, skąd wziął się pomysł / porównanie z tymi sympatycznymi, acz brudzącymi zwierzątkami?
Pan Jakub Kubicki z firmy Propeller – sprawca zamieszania: Szukaliśmy jakiegoś ezopowego odniesienia, tak aby poprzez baśnie, zwierzęta móc trafić z przekazem do szerokiej grupy odbiorców – kampania jest skierowana dla osób od 18. do 45. roku życia – tłumaczy. Dodaje też, że były różne pomysły, ale ostatecznie stanęło na tym, że króliki są synonimem płodności, a zarazem, że są to zwierzątka budzące sympatię.
 –
Znamy wiele innych równie sympatycznych zwierzaków, ale ten futrzak, rzeczywiście jest uniwersalnym i sklecone przesłanie zrozumie zarówno katolik, jak i niestety muzułmanin. Drugi przypadek jest zdecydowanie w tej dziedzinie bezkonkurencyjny i mało wybredny, o czym donoszą media poruszone zdarzeniami ze zmotoryzowanych ulic i… ogrodów zoologicznych.
 –
Co tu robić, co tu robić? Bieda panie, bieda…, może chwilowo sytuację uratują pro-imigranckie młode posłanki i posłowie np. Nowoczesnej ? Za zasługi w dziedzinie płodności można by im przyznać order Złotego Królika!
 –
Marsz do łóżek, bo jak nie, to…będą zmiany nie tylko w ordynacji wyborczej, ale i w nowej kadencji!

Mariusz R.Fryckowski