25 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Felieton niedzielny. Tucholski sąd do likwidacji?

3 min read

Niebawem zniknie 116 najmniejszych sądów rejonowych w kraju. To o kilka mniej, niż pierwotnie było zaplanowane.

Ministerstwo Sprawiedliwości  dokonuje korekty mapy i obowiązkowo likwiduje sądy, w których orzeka nie do 14, ale do 12 sędziów. Przy reorganizacji resort stawia sobie jeszcze jeden warunek: łączone sądy nie będą liczyły mniej niż 15 sędziów. Powód? Większymi jednostkami trudno się zarządza.

Zaglądamy do Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w którym czytamy:

 

na podstawie art.20 pkt 1 i 4 art. 14 i art. 17 ustawy z dnia 27 lipca 2001. – Prawo o ustroju sądów powszechnych )Dz.U.Nr 98, poz. 1070, z późn. zm) zarządza się, co następuje:

 

Paragraf 1.Znosi się:

 

M.in. Sąd Rejonowy w Tucholi

 

Pozostało nam jeszcze zakręcić wodę, gaz, odciąć powietrze, a ostatni mieszkaniec przed wyjazdem na saksy do Holandii wyłączy prąd. Jak to możliwe, że ponad trzydzieści tysęcy mieszkańców traktuje się jak obywateli drugiej kategorii? Być może Minister Sprawiedliwości miał gorszy dzień, a być może, że został postawiony pod ścianą. Rząd szuka oszczędności, jednak robi to w delikatnie mówiąc…nierozsądny sposób. Tuchola to małe, biedne miasteczko w którym ukryte bezrobocie sięga 50%. I choć danych statystycznych nie ma, szacunki przedstawiają się właśnie tak.

 

Skoro minister chce nam odebrać sąd i przenieść go do niewiele większego miasteczka, położonego kilkadziesiąt kilometrów dalej, albo nie zna realiów życia obywateli, albo nadaje się do zdymisjonowania. Mieszkańcy Naszego Miasta każdego dnia walczą o przetrwanie, każdą złotówkę przed wydaniem oglądają pięciokrotnie, zanim trafi w ręce sklepikarza. Kupuje się wyłącznie artykuły niezbędne do przeżycia, a i tak żyją wśród nas osoby, które głodują. Tylko placówki szkolne są w stanie określić, jak wiele dzieci jedyny posiłek w ciągu dnia spożywa w szkolnej stołówce. To jest dramat, nikogo nie stać na to, aby wydawać dodatkowo pieniądze na bilety, aby załatwić kolejny papierek w „sądzie na końcu świata”.

 

Doskonale wiemy, jak działa machina biurokratyczna w tym kraju, aby załatwić najmniejszą bzdurę, trzeba poświęcić wiele czasu, załatwienie czegokolwiek „od ręki”, graniczy z cudem, dlatego takich wyjazdów zapewne będzie kilka, zanim sprawa znajdzie swój finał. Jak bezmyślnym trzeba być, aby zapomnieć o oczywistościach.

 

Nic dziwnego, że pracownicy sądu poprosili mieszkańców o wsparcie, mają dowody solidarności w tej sprawie, na każdym kroku, ale bywają tacy, którzy zdają się być obojętni. Na co liczą? Poddają się bez walki? Zadziwiające w czasach, gdzie rzekomo staliśmy się „wolni”.

 

Inną rzeczą jest to, że zbierającymi głosy nie powinni być referenci, praktykanci, czy Bóg wie kto, przy stoliku powinni usiąść długoletni pracownicy, którzy wyjaśniliby przechodniom, o co tak naprawdę tutaj chodzi. Powinni uzmysłowić obywatelowi, jakie skutki nieść za sobą będzie niebezpieczna gra ślepą Temidą.

 

Zadałem rozmówcom proste pytanie, ci miast dysponować pełną wiedzą, sprawiają wrażenie kompletnie zdezorientowanych. Czy tak ma wyglądać walka o nasz sąd? Mam jak najgorsze obawy.

 

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook