28 października 2020

Fenomen poetycki z Tucholi

3 min read

Mam niewątpliwie sporą przewagę nad twórcami i widzami, polega ona na tym, że kiedy jestem po drugiej stronie kamery, mogę pozwolić sobie na luksus nie zwracania uwagi na treści twórców, skupiając się na twarzach widzów, słuchaczy. Podczas promocji tomu wierszy petów z Borów Tucholskich było inaczej. Wielokrotnie łapałem się na tym, że zapominałem o kamerze i aparatach fotograficznych, wsłuchując się w treści.

To spore zaskoczenie, przynajmniej dla mnie, który w sposób szczególny upodobał sobie reportaż, felieton, opowiadania. Podczas tamtego, wyjątkowego wieczoru, emanowała jakaś zupełnie irracjonalna siła, która zmuszała nie tylko do myślenia podczas odbioru treści, ale cieszyła ucho słowem, którego we współczesnym świecie szukać można już nie tylko ze świecą, ale z potężnym reflektorem halogenowym, niestety… bezskutecznie.

 

Poezja, to specyficzny odłam sztuki, prawidłowy odbiór treści, którą przekazuje autor opierając się nie tylko na emocjach, ale w głównej mierze na refleksji, a ta przychodzi znacznie później. Co oczywiste, utwór należy przeczytać, lub wysłuchać go kolejny i kolejny raz. Ważna jest interpretacja utworu, prawidłowa dykcja, akcent, barwa głosu, odrobinę mowa ciała, choć wobec tej ostatniej, zachowałbym sporą rezerwę.

 

Poezja nie lubi gestykulacji, słowo jest kluczem do odbioru treści i tylko ono. Zdecydowanie bardziej trafia do mnie interpretacja, której dokonują panie. Mają w sobie niesamowite ciepło i szczerość w wyrazie, jeżeli nawet grają, robią to wspaniale, tamtego wieczoru one królowały w recytacji i w śpiewie.

 

Jeżeli biorę pod uwagę wiersze, które zawarto we wspaniałym tomiku, „Komu słowo, a komu ciszę”, musimy sobie zdawać sprawę z tego, że każdy z twórców kieruje się innymi uczuciami tworząc strofy. Jednak wszystkie utwory łączy jedno – niezwykły smutek i to mnie drażni! Czy odbiorca ma mieć wyłącznie jedno przeświadczenie? Czy oznacza ono, że poeci, to ludzie smutni, doświadczeni przez los, lub stojący na skraju przepaści?

 

Przecież to bzdura, wiemy, że jest inaczej. Ktoś uważnie śledzący treści książki powie, że to kwestia interpretacji, owszem, jest ważna, ale powagi treści nie można okrasić opisem przyrody, miłością,tęsknotą do przeszłości, czy współczuciem. Co najbardziej niebezpieczne, podobnymi kompozycjami można doprowadzić czytelnika do zniechęcenia lub… snu.

 

Dotyczy to ludzi pozbawionych wrażliwości? Nie, patos nie pasuje do tych czasów, patriotyzm we współczesności wynaturzono i to przeraża. Tucholscy (określenie umowne) poeci sprytnie wplatają zwroty z takim zabarwieniem, aby dyskretnie „przemycić” treści, które wzbudzają uczucia do polskiej nie tylko rzeczywistości, a przeszłości, świadczy to o niezwykłym kunszcie i głębokim uczuciu do Ojczyzny.

 

Poeci, to taki „dziwny świat”, który pozbawiony jest obłudy, kłamstwa i zaprzaństwa, są czyści i niereformowalni, i niech takimi pozostaną na zawsze.

 

Poetom Borów Tucholskich się to udało, a dowodem tego jest książka, którą trzymam w dłoniach.

Mariusz R.Fryckowski

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook