DWA ŚWIATY. Kamienica w 21 sekund

22 września 2012 roku ( w sobotę) Wójt Gminy Gostycyn, Rada Sołecka i Sołtys wsi Kamienica, zaprosili mieszkańców i nie tylko, do uroczystości obchodów 580 – lecia Kamienicy. Uroczystości te połączono z promocją książki Pana Marka Sassa pt. „Kamienica na pograniczu borowiacko – krajeńskim” i odsłonięciem pamiątkowej tablicy. Kupiliśmy egzemplarz, a autor opatrzył go swoją dedykacją – dziękujemy. Przeczytałem ją tej nocy i jestem nią zachwycony. Tak dobrego opracowania ustami mieszkańców, piórem autora, dawno nie czytałem. To piękna praca zbiorowa, która bez wątpienia powinna powstać już dawno temu. To swoisty hołd, złożony tej miejscowości, która lata świetności ma już za sobą. Dlaczego? Zapraszam do naszego kina.

Kamienica, ufając licznikowi samochodowemu… leży zaledwie kilometr od większej miejscowości – Gostycyn, zwykle mijamy ją w około 21 sekund, uwzględniając przepisy drogowe. Jednak, biorąc pod uwagę otoczenie, stopień rozwoju, oba miejsca dzieli trzydzieści lat postępu, lub jego braku. Będąc w Kamienicy mam wrażenie, że przeszedłem swoisty portal czasowy, który przeniósł mnie w lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku. Co takiego się wydarzyło, że miejscowość, którą zwiedzam, to obraz nędzy, rozpaczy i niemocy mieszkańców, którzy ja duchy, snują się po zaniedbanych uliczkach. Czy to kolejna odmiana „borowiackiego marazmu”? A może…, to kolejny dowód na chroniczny brak pieniędzy, aby dokonać czegokolwiek twórczego? No, tak, rzeczywiście, powstała nowa świetlica wiejska, ale cóż z tego, jeżeli być może swoje podwoje otworzy po piętnastej (jest niedziela 23 września)? Wczorajsza uroczystość zakłóciła pogoda, rzeczywiście była wyjątkowo paskudna, pokrzyżowała plany organizatorom tak dalece, że uczestnicy zwyczajnie pouciekali. Czyżby nawet niebiosa zbuntowały się przeciwko scenom jak z horroru?

 

Najbardziej zbulwersował mnie…kontrast. Przepiękny pałac, który stoi w otoczeniu drzew…, wygląda jak upiór, rozglądam się, uff, póki, co nie widać psów Baskervillów, widać natomiast nowiutką tabliczkę z napisem „Własność prywatna”, którą przyczepiono na budynku obok. Waham się, można tam wejść, czy też zasypie mnie grad kul z karabinu maszynowego? Dwie budowle w sąsiedztwie, historyczna i uwspółcześniona. Pierwsza gnije i rozpada się, druga świętuje chwile chwały, jest tam kuchnia i świetlica wiejska – powód do dumy i być może miejsce spotkań mieszkańców Kamienicy, którzy są spragnieni rozrywek…, o ile ktoś otworzy drzwi.

 

Dzisiaj na chwilę zapomniałem, kim jestem, wcielam się w rolę ciekawskiego turysty, któremu tylko jedno w głowie…coś zwiedzić. Co z tego wyszło? Drzwi w obu budynkach są…zamknięte, a przecież wiem, że w jednym z nich jest wystawa starych fotografii. Rozglądam się wokół siebie, jakiś ohydny fetor dobiega zza drzew, wsiadam do samochodu i… Boże, czy to osławiony Pegeer z czasów Gierka? Mam deja vu, ryczące z głodu bydło w pobliskiej, na wpół zrujnowanej oborze, wszędzie brud, błoto. Jest za to komunistyczny kącik p – poż, założę się o wiadro benzyny, że to tylko dekoracja. Dalej wcale nie jest lepiej, na drodze leży kolorowa taśma, widoczny znak tego, że wczoraj, podczas uroczystości, coś nią oddzielono. A, co tam, poleży kolejne 580 lat, może się rozłoży i… zniknie samoistnie. Przygnębiające wrażenie sprawia pałacowe ogrodzenie, nie odbiega wyglądem od samego kompleksu pałacowego. Aż dziw bierze, że Agnieszka Holland nie nakręciła tutaj swojego „Tajemniczego ogrodu”.

 

Zastanawiam się jak to jest, że w XXI wieku, przy takich możliwościach, jakie mamy, możliwe jest to, że tak wspaniała atrakcja turystyczna miast przyciągać, odpycha ewentualnych zwiedzających? Czy lokalne władze odsiadują jakiś wyrok w więzieniu, czy może dostały „klapek na oczach” i nie widzą rzeczy oczywistych? Proponuję wziąć w dłonie książkę pana Sassa i poznać historię Kamienicy. Po trzech stronach lektury odkryjecie Państwo inny świat, w którym występują sławy: Żwirko, Wyczółkowski, Stuligrosz… czyżby zapominano o świetności Kamienicy, która kształciła, dawała schronienie, rozrywki, pozwalała produkować i żyć?

 

Jak ma się do tego wszystkiego sentencja, którą czytamy na obelisku, który ustawiono na pamiątkę 580 lecia?

 

„Pamięć tworzą fakty, ludzie i budowle…”, czy winę za to wszystko, ponoszą wyłącznie Mieszkańcy?

 

Może mi to ktoś łaskawie wytłumaczyć?

 

Mariusz R.Fryckowski

 

 

RSS
Follow by Email
Facebook