Komu przeszkadzali?

Każdego wtorku, teren pomiędzy tucholską „Biedronką”, a OSiR-em, przypomina zebranie pospolitego ruszenia, tuż przed szturmem na Moskwę. Z całego powiatu przyjeżdżają rolnicy i handlarze, którzy mają wyłącznie jeden cel – sprzedaż towarów i zakłócanie ruchu w mieście, absurdalnymi zachowaniami za kierownicą (niedzielni kierowcy). Wszystkie okoliczne parkingi są zatkane, mieszkańcy pobliskich bloków parkują swoje auta w odległych częściach osiedli, pomstując na głupotę władz. Cyrk trwa około czterech, pięciu godzin. Wielki plac w opisanym miejscu widział już niejedno.

Wjeżdżające na „biedronkowy” parking samochody, lawirują pomiędzy kupcami i kupującymi, tylko opatrzność wie, ile niegroźnych stłuczek było do tej pory. Uszkodzone lusterka i wpadanie przechodniów będących w amoku kupowania na maski samochodów, to normalność tego krytycznego dnia. I tak od lat, a tutaj, raptem w świat wędruje informacja, że nielicznych ludzi, których znamy, żyjących w dni powszednie z handlu zieleniną, którzy swoje kramiki otworzyli dokładnie w miejscu, gdzie co tydzień odbywają się jarmarki, bezceremonialnie wywalono, pomimo tego, że rzetelnie opłacali swoje miejsca legalnego wynajmu.

Sprawa nie spodobała się dyrekcji OSiR-u i Burmistrzowi Tucholi. Czy ulegli naciskom koncernu Geronimo Martens, czy to przekora, własna inicjatywa, uzgodniona na pięć minut przed wkroczeniem do akcji (usunięcie handlujących pietruchą i kapuchą)? No dobrze, uznajmy, że „ludzie z piedestału” mają rację, a miejscem do takiej działalności jest pasaż handlowy, obok szpitala, przy ulicy Nowodworskiego. W takim razie, lokalne prawo jest jednakowe dla wszystkich, wtorkowy jarmark, solidarnie przeniesiony zostanie na pasaż! To logiczne i naturalne, jutro (szczęśliwie jest wtorek),  sprawdzimy.

 cdn…

(red)

RSS
Follow by Email
Facebook