Piłka, „trawka” i konkretne zyski?

Zbliżające się EURO 2012 podgrzewają nastroje i nadzieje polskich kibiców na to, że polskiej drużynie uda się odnieść choćby najmniejszy sukces. Niestety, wszystko otacza albo woal tajemnicy, albo niepewności i często zdać się musimy na prognozy wróżek i wszelakiej maści czarno lub jasnowidzących. Istnieją jednak grupy biznesowe, które w każdym przypadku, odnosząc się oczywiście do zbliżających się mistrzostw, próbują odnieść sukces. Jeżeli ma być pewny, to konieczną staje się reklama, a ta przyjmuje naprawdę nieoczekiwane formy.

Jeden z banków wielkopolskich, zastosował bardzo prosty mechanizm marketingowy, gdzie efektem pracy specjalistów od public relation, stało się najprostsze skojarzenie z pasją milionów: piłka, trawa i… pretensjonalny kształt. Nic dziwnego, że wybór padł na pojazd żon lekarzy i sutenerów – VW Beetle, współczesnego „garbusa”. O ile jeden taki pojazd zniknie w tłumie, to trzy identyczne z pewnością przykują uwagę przechodniów. Na drugi plan zdaje się być zepchnięty główny cel pomysłodawców – sprzedawany produkt, nie ulegajmy ułudzie, reklama nie bez kozery jest dźwignią handlu, za wszystko i tak zapłaci klient, tym razem najpewniej… miłośnik zabawy „nadmuchanym pęcherzem”.

 

Fot. i tekst: Mariusz R.Fryckowski