Żyją wśród nas, wypchnięci poza nawias

W skali miasta jest ich raptem garstka. Znamy ich wszyscy, snują się wzdłuż ulic jak cienie, zawsze na rauszu, zawsze z reklamówką. Są brudni, ubrani w stare szmaty, żebrając o parę groszy, oszukują przechodniów twierdząc, że to na jedzenie. Marzą o tym, aby zaspokoić najważniejszą dla nic potrzebę – nie dopuścić do „kaca”, ten stan jest dla nich zabójczy, aby żyć, muszą pić, cokolwiek, aby tylko w swej zawartości posiadało, choć odrobinę alkoholu. Kiedy uda się, są szczęśliwi, mija ból, obojętnieją na otoczenie, które traktuje ich jak trędowatych – wstyd dla władzy, zjawisko dla nas. Są dumni, nie chcą pomocy z wyjątkiem pieniędzy, nie są zdolni do najmniejszego wysiłku, nie zależy im na pracy. Jedni mówią o nich żule, inni menele, jeszcze inni określają ich jednym słowem – margines.

Co z nimi zrobić? Na to pytanie w wiele osób szuka odpowiedzi, ale tylko wtedy, gdy rozmowa ma charakter oficjalny, później…, jak to tylko możliwe wszyscy udają, że problem nie istnieje, a to nieprawda, ci wiecznie pijani ludzie, to piętno hańby dla każdej władzy, która udaje, że wobec takich przypadków czuje się bezsilną. Ponawiam pytanie, co z nimi zrobić? Słyszałem głosy, które przyprawiają przeciętnego człowieka o mocniejsze bicie serca – „…a odstrzelić hołotę, nie ma z nich najmniejszego pożytku”, był kiedyś dyktator, który za najmniejsze przewinienie zabijał, prawie udało mu się podbić świat.

A może warto byłoby się zastanowić nad tym, aby tych ludzi przywrócić społeczeństwu za jego własne pieniądze? Nie? Chyba zapominamy o tym, jak brzmi definicja pojęcia – człowieczeństwo. Może warto je przypomnieć?

Człowieczeństwo, to zbiór cech uważanych za charakterystyczne dla gatunku ludzkiego, do których zaliczamy między innymi: sposób formułowania myśli, język, uczucia i zachowanie. Wszystkie te cechy są wspólne dla większości ludzi i kształtowały się w wyniku ewolucji człowieka. Dyscypliny naukowe zajmujące się definiowaniem i badaniem poszczególnych zagadnień dotyczących człowieczeństwa to socjologia (w tym interdyscyplinarna socjobiologia) i psychologia (zwłaszcza psychologia ewolucyjna oraz psychologia rozwoju człowieka). Filozofia i teologia również zajmują się badaniem ludzkiej natury. Poznawanie istoty człowieczeństwa jest częstym motywem zarówno w literaturze jak i innych formach sztuki.

Człowiek nie jest bezmyślnym bydlęciem, jak każdy żywy organizm czuje, odbiera bodźce ze środowiska lub… gubi się z różnych powodów, będąc wyjątkowo słabym psychicznie. Mówi się, że kloszardzi istnieją od zawsze i w każdym systemie. Zostają wyrzutkami na własne życzenie, czy to skutek zbiegu wyjątkowo niekorzystnych okoliczności? Każdy wariant jest prawidłowym, jednak naszą rolą jest, aby ci ludzie trafili tam, gdzie ich miejsce, aby poddać się terapii (ponownie…, za nasze pieniądze) w efekcie, której istnieje być może cień szansy na powrót do rzeczywistości. Liczy się tylko jedno, ale – ci ludzie boją się owej „normalności”. Będąc koczownikiem, płaci się mniej, niestety, szybciej się umiera?

Musimy uzmysłowić sobie fakt, że los może nam spłatać figla, co w rezultacie spowoduje, że pozostaniemy bez środków do życia. Dokładnie tak było z ludźmi, którzy jeszcze wczoraj szastali tysiącami na lewo i prawo, a dzisiaj wybierają żywność ze śmietnika. Czy tak ciężko uzmysłowić sobie fakt, że sztucznie wywołany kryzys, nie sprzyja żadnej z gospodarek, a tym bardziej obywatelom? Dla nich to zapora nie do przebycia.
Zapamiętaj, w tych czasach kloszardem może zostać każdy z nas i nie jest fikcją, że ich liczba rośnie. Czy to początek końca? Nie szara rzeczywistość jednego, straconego pokolenia „dzikich przemian”.

(red)

RSS
Follow by Email
Facebook