28 października 2020

Głęboczek stał się toaletą dla psów? Znowu? (felieton autorski)

3 min read

Głęboczek, jedyne powszechnie dostępne jeziorko polodowcowe, praktycznie w centrum Tucholi. Jest piękne, dodatkowo władze miasta przy współudziale środków unijnych (naszych) wydały pełną furmankę pieniędzy na to, aby je oczyścić i zagospodarować. Efekt? Wspaniały! Niestety, mieszkańcy nie potrafią uszanować tego miejsca.

Ściślej, właściciele psów i pospolici wandale. Powszechnie wiadomo, że pies, prócz chwil miłych, stanowi wielki obowiązek, niestety większość mieszkańców nie do końca rozumie ten stan. Nasze kochane czworonogi mają swoje potrzeby, a wśród nich obowiązkowym jest spacer. Okazja dla właściciela aby się przewietrzyć, aktywnie odpocząć i chwila na to, aby pies nie skomlał nad ranem, przebierając bezradnie łapami.

Czas jakiś temu w Chełmnie, przyglądałem się pewnej dziewczynie, która wyprowadziła na spacer swojego jamnika. Jak wiadomo to rasa z wyjątkowym charakterem, jednak i ona ma swoje słabości, które w tym przypadku znalazły upust na środku wyremontowanego, miejskiego trotuaru. Jak zachowała się młoda dama? Pomimo tego, że ubrana była w elegancki kostium, znalazła w swojej dobranej do ubioru torebce miejsce na: rękawicę foliową i worek. W mgnieniu oka sprzątnęła pozostałość po zwierzaku, wrzucając ją do specjalnego pojemnika, których jest tam wiele. Można? Bez wątpienia, wystarczy chcieć i zrozumieć innych.

A w Tucholi? Nie ma innego określenia jak… horror dla lubiących piesze wycieczki.

Spacerując dzisiaj piękną, nadjeziorną, tucholską promenadą podziwiałem> upaprane ławki, zanieczyszczone odpadkami i opakowaniami przybrzeżne sitowie, zerwane łańcuchy na pomostach, których mocowanie wykonał wyjątkowy bumelant. Osobliwie jednak wyglądają tam plaża i ciągi piesze, wszystko, dosłownie wszystko, nosi ślady bytności psów.

Miasto zdaje sobie sprawę ze skali problemu i przygotowało specjalny zasobnik, którego zawartość ułatwi właścicielowi psa usunięcie nieczystości po nim i to za darmo! Pojemnik świeci pustkami, ale idę o zakład, że owa zawartość znalazła inne przeznaczenie, czego dowody odnalazłem w okolicach marketu POLO.

Jak wytłumaczyć „kochającemu psy”, aby sprzątał po nich? Metod jest wiele, można prosić, można grozić, można nawet ukarać mandatem, ja jednak stosowałbym bardziej drastyczne metody…, dalekie od higieny.

Cóż, skoro monitoring z użyciem kamer jest wyłącznie atrapą pozostaje albo reakcja policjantów, którzy i bez tego mają pełne ręce roboty, albo stworzenie oddziału strażników miejskich, którzy zajęliby się nie łapaniem naiwniaków na radary, a dopilnowaniem porządku w mieście.

Póki co, nasz Głęboczek, a ściślej jego plaża i okolice przypominają jedno wielkie WC dla zwierząt. Niestety, nie lepiej jest z ludźmi, którzy swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają w pobliskich krzakach, pomimo tego, że piekny obiekt nad jeziorem ma zupelnie przywoite toalety. Pytanie, dlaczego dostęp do nich jest niemożliwy? Dlaczego taką oczywistość tłumaczy się zamkniętym lokalem gastronomicznym, który w powszechnym obiegu nosi miano … „Barki”?

W Polsce każdy obiekt musi mieć swojego opiekuna, inaczej wszystko powoli obraca się w perzynę, bo… bezpańskie. Demokracja ma różne oblicza, niestety, postkomunistyczne nawyki weszły niektórym w genotyp, Czy wypalić je można wyłącznie siarką i żelazem?

Jak to zmienić? Jakieś sugestie? Najciekawsze opublikujemy.

tokistuchola@gmail.com

____________________________

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook