25 października 2020

„Gliniarz” z pasją

5 min read

Amerykanie nauczyli mnie szacunku dla wytworów ludzkich rąk, Niemcy dokładności, Rosjanie pokonywania niuansów politycznych, a Polacy? Bez wątpienia… zaradności. Być może…, wynika to z naszej historii, która zmuszała nas do wytworzenia właśnie tej cechy w procesie swoistej, społecznej ewolucji. Starsze pokolenie zapewne pamięta, jak nasi rolnicy radzili sobie z uprawą gleby, nie mając środków i możliwości kupna prawdziwego ciągnika w poprzedniej epoce. Efekt? Sami budowali wehikuły, które często w pracach polowych sprawowały się równie doskonale, co współczesne, włoskie Lamborghini z tym, że w wersji… rolniczej.

 

Podobna sytuacja może zdarzyć się w… sztuce?

Pisze o sobie:

Urodził się w 1964 roku. Mieszka w Raciążu. Posiada wykształcenie wyższe techniczne. Jest typowym samoukiem. Wiedzę o malarstwie czerpie podglądając znanych mistrzów, głównie inspirują go tacy malarze jak: Jacek Malczewski, Józef Chełmoński, Leon Wyczółkowski oraz impresjoniści francuscy i przedstawiciele niemieckiego ekspresjonizmu, głównie August Macke.

Kopiowanie jest jego drogą poszukiwań sposobu wyrażania swojej osobowości. Dobrze czuje się zarówno w malarstwie realistycznym jak i w bardziej subiektywnych formach – impresjonizmie i ekspresjonizmie.

Na koncie ma kilka wystaw indywidualnych m.in.: w Poznaniu, Bydgoszczy, Szczecinie, Katowicach oraz kilka wystaw zbiorowych w różnych miastach na terenie Polski.

Naszym bohaterem jest Pan Albin Rożej, którego… nie znam.

Czy ktoś zna sposób na to, aby ustalić coś więcej na temat malarza, który stworzył i przedstawił tucholskiej publiczności cykl prac, który zatytułował: „Powrót do korzeni”? Nikt? A mnie się udało.

Cykl pojawił się w gościnnych progach Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tucholi i trwa po dzień dzisiejszy. Owszem, przyznaję, że kiedy wszedłem do tucholskiej MBP zauważyłem nowe prace na sztalugach. Być może pogorszył mi się wzrok, jednak potrafię bezbłędnie rozpoznać kontury prac, które podziwiało się godzinami. Skąd jednak podobne dzieła tutaj i teraz w Tucholi? Wniosek? Zapewne muszą to być reprodukcje lub fotogramy, ot, ozdoba, aby wypełnić odrobinę bibliotecznej przestrzeni.

Niestety, rzeczywistość była okrutna, a prace okazały się w wyrazie równie silne, co uderzenie młota prosto w czoło niedowiarka, któremu wydaje się, że pożarł wszelkie rozumy. Nie, to niemożliwe, z uwagą zaczynam przyglądać się pracom, wzułem nawet ( a to niezwykle rzadko się zdarza) na nos okulary, aby dokładnie obejrzeć szczegóły poszczególnych obrazów.

Twórczość Rożeja, to koszmar, większy od horroru o pewnym mordercy, który grasował zdaje się po filmowej ulicy Wiązów. Albo to samouk – geniusz, albo genialny „fałszerz”. Jednak bliższe informacje o autorze, kompletnie wybiły mnie z równowagi. Postanowiłem, że wykonam serię zdjęć w bardzo wysokiej, jakości i w wolnej chwili obejrzę je w swojej pracowni.

 W głowie huczał mi tylko jeden wyraz, jedno pojęcie – kopista. Tam u licha, przecież kopistami określano w średniowieczu tych, którzy przepisywali księgi, często dopisując do nich jakieś wątki, a nawet przeinaczając całe frazy. To dokładnie jak z Biblią, która ewoluowała do formy współczesnej 1000 – lecia.

Z Rożejem jest podobnie, ale o tym przekonałem się dzień później. Jeden z obrazów obejrzałem w specjalnym programie graficznym, posiłkując się oryginałem, ściślej jego reprodukcją. Trwało do ponad godzinę, gdy wreszcie zrozumiałem, w czym tkwi tajemnica kopisty. Mówiąc o tym, że próbuje wyrazić siebie, posiłkując się dziełami mistrzów, miał na myśli tylko jedno – poprawia ich i to w każdej z prac. Co gorsza, robi to… świetnie!

Ludzki ploter?

 

Prawie równocześnie z powstaniem komputerów, powstały jego urządzenia peryferyjne. Z biegiem czasu ulegały zmianom, były coraz doskonalsze. Wprowadzono nowe urządzenie „obarczone” mianem ploter. Owszem prawie zawsze kojarzy się ono z wycinaniem jakiś wymyślnych kształtów (ploter tnący) zgodnie z tym, co nakazuje użytkownik poprzez komputer. Rozkaz wędrował do urządzenia, a to po chwili „wyrzucało” gotowy produkt. Idąc tym tokiem myślenia, uznać można, że zwyczajna drukarka, była wyjątkową odmianą plotera. Drukarka dołączona do komputera uległa tak wielkiej ewolucji, że z jej pomocą drukować można nawet banknoty. I gdyby nie odpowiedni gatunek papieru i dodatkowe zabezpieczenia, tonęlibyśmy dzisiaj w tonach sfałszowanych pieniędzy.

Rożej jest perfekcyjny, jestem przekonany o tym, że gdyby stworzyć mu odpowiednie warunki, skopiowałby nawet … Matejkę. Wynika z tego, że nie trzeba być Chińczykiem, aby kopiować najbardziej uznane dzieła. Tylko, po co?

W poszukiwaniu własnego wyrazu?

 

Autor szuka własnej drogi artystycznej, wzorując się na mistrzach, dlaczego? Skoro potrafi tak precyzyjnie dobierać barwy, ba, udoskonalać paletę, ma znakomite wyczucie przestrzeni, perspektywy, dobrze posługuje się kreską, to może warto pokusić się o oryginalność? Drażni określenie samouk. Bardziej odpowiednim zwrotem byłby – naturalny talent, który niekoniecznie musi być odskocznią od wykonywanego drzewiej zawodu.

Utalentowany, choć bez wiary w siebie?

 

Artysta tworzy dla publiczności, a nie w poszukiwaniu jestestwa, aby jego sztuka przyciągała uwagę, musi być „dziewicza”, nowatorska i… prawdziwa. Po co wzorce, dlaczego pociągnięcia pędzla mistrzów mają być drogą do doskonałości? Nie trzeba perfekcyjnie namalować, czy narysować głowy konia, aby odbiorca był przekonany o tym, że to właśnie koń, a nie… osioł. Do tego właśnie służy najlepsze narzędzie świata, dane nielicznym – wyobraźnia i ta daje gwarancję sukcesu, zwykle po… śmierci.

Tworzy dla zabicia czasu?

Bez wątpienia, chociaż ma silną potrzebę podzielenia się swoją praca z publicznością. Czy odnosi sukcesy? Nie wiem, ale pewnym jest, że kiedy zerwie z przyzwyczajeniami, będzie nie kopistą, a wyjątkowym artystą.

Geniusz zaklęty w artystycznej nieśmiałości? Bez wątpienia… tak.

Mariusz R.Fryckowski

Fot. mrf

Fot autora wystawy pochodzi z witryny: http://www.kujawsko-pomorska.policja.gov.pl

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook