FELIETON: Czy bezrobotnych Polaków, po 30 roku życia, należy odstrzelić?

Ta sprawa, to szczyt draństwa i chociaż staram się być bezstronnym obserwatorem, kolejny pomysł „za zgodą i poparciem” Wielkiego Brata z Brukseli w wykonaniu tej ekipy rządzących, zakrawa na podejrzenie o fizyczne wykluczenie wielkiej grupy Moich Rodaków.  Ukrywane skrzętnie statystyki, dotyczące liczby bezrobotnych w Polsce, to powszechne zjawisko. Tak naprawdę nikomu nie zależy na tym, aby te haniebne liczby ujrzały światło dzienne, przecież to będzie nam psuło opinię i ranking na świecie!

Lepiej do publicznej wiadomości podawać informacje optymistyczne. Pamiętacie Państwo te metodę? Tak? Oczywiście, to powielanie propagandy sukcesu Gierka, jednak we współczesnym wydaniu Jego wyznawców.

 

Co prawda, papier toaletowy i sizalowy sznurek, można bez większych problemów kupić dzisiaj w sklepie z obcojęzyczną nazwą. Jednak nie wszystkich na tak luksusowyprodukt stać. Co pozostaje? Liście łopianu i len pod warunkiem, że nauczymy się go gremplować.

 

Resort pracy rozpoczyna program zwalczania bezrobocia wśród ludzi młodych poniżej 30. roku życia. Program ma ruszyć w 25 powiatach, a jeśli się sprawdzi, to obejmie cała Polskę. UE zainaugurowała program EURES Job.

Program dotyczy osób w wieku od 18 do 30 lat i wprowadza radykalną zmianę w podejściu urzędu pracy do petenta. Teraz osoba szukająca pracy spotka się w urzędzie pracy z indywidualnym traktowaniem przez urzędnika. Będzie on musiał dowiedzieć się, jakiego rodzaju zatrudnienie  interesuje młodego człowieka, a dając mu promesę lub bon na studia podyplomowe urzędnik powinien mieć pewność, albo przynajmniej wysokie prawdopodobieństwo, że petent po ukończeniu dodatkowych studiów znajdzie zatrudnienie. Będą też bony innego rodzaju: stażowe i na zasiedlenie. Te pierwsze powinny trafić do pracodawców zainteresowanych nie tylko stażem, ale też docelowym zatrudnieniem młodych ludzi.

 

To nawet nie jest śmieszne, to farsa, strupieszałe przechowalnie armii urzędniczych kreatur w tzw. Urzędach Pracy, od lat ograniczają się do sprawdzonych form pomocy bezrobotnym w każdym wieku w postaci udzielania tej informacji, zdaje się prekursorem był niejaki Ferdynand Kiepski, który twierdził: „że dla ludzi z Jego wykształceniem pracy nie ma”.

 

Należy natychmiast je rozwiązać, to władze samorządowe powinny być zobligowane tym, aby każdy mieszkaniec gminy, powiatu, uzyskał pracę.  Że to fantazja? Że nie ma takich możliwości? Bzdura! To ordynarne wygodnictwo i głupota urzędnicza, która wyprowadziła nas na manowce unijne, gdzie o marchewce mówi się…owoc.

 

Unia nie ma bladego pojęcia o tym w jak złym stanie znajduje się polski rynek pracy, bo tak jej wygodnie. Wie za to, że skoro tej pracy brakuje, należy jak najszybciej zmniejszyć liczbę mieszkańców Polski. O metodach pisałem raptem kilka dni temu, polecam.

 

Współczesnym urzędnikom nie zależy na tym, aby efektem ich pracy było zatrudnienie bezrobotnego, gdyby wielkość jego pensji zależała od skutecznościdziałania, byłoby z pewnością inaczej. Oczywiście, winnym sytuacji jest cały system, jednak zapomnieliśmy o tym, że w czasach przemian gospodarczych zostawiono Polaków na pastwę losu. To prawda, jesteśmy narodem zahartowanym w trudach, docenił to nawet jeden elektryk dziwiąc się, że wydajemy więcej, niż zarabiamy. Cóż, był robotnikiem, przy odrobinie propagandy i wtyk, został nawet prezydentem, dzisiaj ma czkawkę, nie może domyć rąk i…dobrze.

 

Jednym się udało, siedmiu, a może nawet dziesięciu milionom się nie powiodło. Co zrobili w chwili bezsilności? Oczywiście w części wyjechali, płacąc za to wyjątkowo wysoką cenę. Nie będę rozwodził się nad stratami emocjonalnymi, nie będę mówił o tragediach rodzin polskich. Wszyscy o nich  wiemy, ale jeszcze szybciej zapominamy, fascynując się celebrytami, którzy w wolnych chwilach, pomiędzy gwałtami dokonywanymi na Ukrainkach, z psychopatyczną namiętnością we wkładaniu flagi narodowej w psie gówienko kupują sobie Ferrari, śmiejąc się nam w nos.

 

A może…, jesteśmy już tak wycieńczeni walką o przeżycie, że szukamy oddechu w tanich, niewymagających wysiłku intelektualnego rozrywkach? To bardzo niebezpieczne, podobne metody stosowali w czasie okupacji Niemcy, może właśnie dlatego tak wiele pisuję o kulturze, przypominając moim czytelnikom, że istnieją wartości, które nas utożsamiają nie z  rządem nieuków – amatorów, a z polskością – dobrem nadrzędnym o które walczyli twój dziadzia, tatuś, mamusia, a może nawet brat.

 

Bezrobocie, to nie słabość obywateli, a ściśle zaplanowana akcja mająca na celu zmanipulowanie, ogłupienie i wyniszczenie obywateli. Tak, to swoista eksterminacja ludzi w średnim i starszym wieku z udziałem narzędzi administracji, najlepiej, aby zniknęli i zamienili się w tani nawóz („Wodny świat”), prawo do życia mają wyłącznie ci w przedziale pomiędzy 18, a 30 rokiem życia.

 

Jednak kreatury, które bawią się w Boga zapominają (albo i nie) o jednym – niskim przyroście naturalnym, a to oznacza już tylko jedno – wchłonięcie średniej wielkości kraju w Europie przez cudzą jurysdykcję. Czy w takim razie możemy oczekiwać powrotu do przeszłości w postaci kolejnego rozbioru? Nie, Drodzy Państwo, on właśnie nastąpił, tylko zaślepieni głupawą grą w szmaciankę na poziomie mistrzostw Europy, jak zwykle to przeoczyliśmy.

 

Dzisiaj czekamy już tylko na oficjalne potwierdzenie udowodnionego faktu, że weszliśmy do nowej koalicji…, z Hiszpanią na czele, o dźwięcznej nazwie – bankruci.

 

Komu gratulować takiego stanu? To chyba wiemy wszyscy, jednak czy musimy ten fakt aprobować? Czas chyba poszukać kos i przekuć je na nowo.

 

Zaraz…, zapomnieliście jak?

 

Oto stosowny link: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kosynierzy

 

Mariusz R.Fryckowski

 

Materiał pochodzi z pisma „Nowy Ekran” 

 

 

RSS
Follow by Email
Facebook