NASI CZYTELNICY KOMENTUJĄ: Jak skutecznie złupić polskiego kierowcę?

Polskie drogi nie rozpieszczają kierowców. Wszechobecne dziury, nonsensowne ustawienia znaków drogowych, idiotycznie umiejscowione ograniczenia prędkości, bandytyzm na drogach, to szara rzeczywistość, która ma wpływ nie tylko na komfort podróżowania, ale również na bezpieczeństwo podróżnych. Nikt nie prowadzi statystyk, które stanowiłyby koronny dowód na to, że wymienione czynniki doprowadziły do wypadków, w których ginęli i giną ludzie. W podobnych sytuacjach komunikaty policyjne, wieszczą tylko wyświechtany slogan: „przyczyną wypadku było niedostosowanie prędkości pojazdu do panujących warunków”. Pytam, jakich, albo, których warunków? Tych, za które odpowiadają odpowiedzialne za ten stan służby drogowe? Czy pourywane zawieszenia nie stanowią powodu, który doprowadza do tragedii? A może warto wreszcie wziąć pod lupę bandytów, którzy miast wyremontować drogi, łatają je świństwem, które my za darmo „ubijamy” kołami naszych pojazdów?

Dziwi mnie od zawsze to, że nikt nie wpadł jeszcze na to, aby stworzyć partię kierowców, którzy wobec braku zainteresowania państwa wzięliby sprawę w swoje ręce.  Może warto zastanowić się nad nazwą… Polska Partia Poszkodowanych Kierowców? Jasne, kto ma na to czas?

Pytania możemy mnożyć w nieskończoność, jednak od lat przybył nam nowy wróg, który za aprobatą polskich władz nosi nazwę… Straż Miejska i „wiejska”, czyli Gminna. Jak wynika z przydługiego wstępu, nie mam o tej formacji dobrego zdania. Wedle mojej filozofii, szeregi tych jednostek zasilają ci, którzy z różnych powodów nie znaleźli zatrudnienia w Policji, lub ci, którzy boją się bezpośrednich kontaktów z pospolitymi bandziorami. Radar w Żalnie (pow. tuch.)Skoro jest, jak jest, jasnym się staje, że zakres obowiązków owych formacji, powinien być jasno sprecyzowany, niestety, jest inaczej. Widząc zachowanie funkcjonariuszy – strażników, często mam wrażenie, że te panie (odnajdują zatrudnienie w biurach) i panowie w znacznym stopniu przekraczają swoje kompetencje, niestety, w majestacie idiotycznego prawa, które miast nas chronić, łupie naszą kieszeń przy każdej okazji. Czym w takim razie powinien zajmować się przeciętny strażnik miejski lub „wiejski”? Ano najlepiej: „usuwaniem” odchodów po psach, przeprowadzaniem staruszek przez przejścia dla pieszych, ochroną terenów przy szkołach, przedszkolach, lub żłobkach, represjonowaniem zarządców domów, którym nie chcę się utrzymywać w należytym porządku terenów przylegających do ich posesji, nieruchomości. „A tak po prawdzie”, są niepotrzebni, sprawami ładu, porządku, ochrony i obrony, zajmować się powinna POLICJA i nikt więcej!

Czym w takim razie zajmują się strażnicy? Najczęściej zadaniami, które powinny być typowymi dla Policji, zakładaniem blokad na koła samochodów oraz „wymierzaniem sprawiedliwości” na drogach.

 

Bardzo chętnie umieściłbym pod pręgierzem w Bystrzycy Kłodzkiej tego, który doprowadził do sytuacji, że straż zajmuje się karaniem kierowców, za przekraczanie dozwolonych prędkości na drogach!

 

Jakim prawem doprowadzono do tego, że radar drogowy stał się „maszynką do zarabiania pieniędzy” dla lokalnych biurokratów, którzy nie potrafią „dopiąć swoich budżetów” i rękoma swoich „fachowców w mundurach o dziwnym fasonie i kolorze”, łupią przygodnych kierowców? Dobrze, nie miałbym najmniejszych pretensji, gdyby owi „fachowcy” stosowali się do gry fair, tzn. radar ma stanowić narzędzie motywujące kierowców do przestrzegania limitów prędkości. Ma ono być widoczne, wręcz oznakowane, a jak jest w rzeczywistości? Nawet, jeżeli znak stoi, to radar ukryty jest w bramie, w krzakach, gdzie się da. Jak długo jeszcze będziemy znosić tę swoistą grę w ciuciubabkę?

Na to pytanie może odpowiedzieć już chyba tylko…jasnowidz, ups, czarnowidz.

 

Karol z Krakowa

Fot nr 1 http://www.autocentrum.pl/awc/dzienniki-pokladowe/opel-tigra/strzal-zza-krzaka-zalno-uwaga-pomorskie-15807/

Fot nr 2 źródło

Mat. filmowy YouTube

 

 

 

 

 

 

 

RSS
Follow by Email
Facebook