24 października 2020

Głosowanie na najpopularniejszego dzielnicowego? Wolne żarty! (Felieton autorski)

3 min read

Już jutro (14.06.13) rozpoczyna się głosowanie w ramach X Edycji Plebiscytu „Najpopularniejszy Dzielnicowy 2013”. 
Do udziału w tegorocznej, jubileuszowej edycji plebiscytu, zgłoszonych zostało aż 145 dzielnicowych ze wszystkich powiatów województwa kujawsko-pomorskiego. Komisja plebiscytowa przyznała im już numery porządkowe, które będą wykorzystywane podczas głosowania. Poniżej zamieszczamy listę zakwalifikowanych do udziału w plebiscycie dzielnicowych. Głosować można przez miesiąc do 15 lipca 2013 r. włącznie. 

Taką informację bardzo łatwo odnaleźć można w portalu policyjnym naszego województwa. Aby była ona pełną, trzeba (idąc za wcześniejszym źródłem) w tym momencie umieścić  pisarskie ozdobniki o ilości SMS-ów, które wysłali zainteresowani konkursem, wdzięczni obywatele, no i oczywiście paść powinny gigantyczne liczby. I rzeczywiście można tam takie odnaleźć, ba, mało tego, co absolutnie oczywiste, jest i specjalna tabela, która zawiera nazwiska wszystkich kandydatów na „najpopularniejszego”.

W najbliższym otoczeniu przeprowadziliśmy dzisiaj swoistą sondę, gdzie jedynym i kluczowym pytaniem było: „Czy zna pan/pani swojego dzielnicowego?”

Pytanie sformułowano dość ogólnikowo, może nawet odrobinę podchwytliwie, ponieważ w domyśle pozostawało nazwisko dzielnicowego.

Łącznie zapytaliśmy pięć osób z okolic centrum Tucholi, niestety wszystkie odpowiedzi były negatywne. Nikt z indagowanych nie ma przysłowiowego, zielonego pojęcia o tym, kto jest jego dzielnicowym. W takim razie, jeżeli użyć rachunku prawdopodobieństwa i powiązać go ze statystyką wyjdzie nam, że nasza społeczność aż w 90% nie ma najmniejszej wiedzy o przedmiocie problemu, właśnie, problemu! A może…, tucholanie są aż tak wyjątkowo leniwi, że nie chce się jej… wiedzieć? Karkołomne sformułowanie i niesprawiedliwe? Y to oznacza, że jednak policja liczy się z obywatelem? Niekoniecznie, ponieważ tak naprawdę nasi dzielnicowi nigdy nas nie odwiedzili, a tym bardziej nie zorganizowali z mieszkańcami najkrótszego spotkania. Efekt? Narzekania policji o braku współpracy ze społeczeństwem (donosicielstwo). Utyskiwania obywateli o tym, że dzielnicowi są niewidoczni na co dzień, a dostęp do nich jest utrudniony, o czym przekonaliśmy się osobiście. W myśl zasady policyjnej: chcesz pogadać? Czekaj do skutku w obskurnej poczekalni, wyglądającej jak więzienna cela w budynku tucholskiej komendy. Kto raz przekroczy wyjątkowo paskudne wrota tej instytucji, ma traumę do końca życia.

Może właśnie dlatego należy zrobić wszystko, aby tucholskie funkcjonariuszki i funkcjonariusze znaleźli godniejsze miejsce, niż wiekowa kamienica w której odpadają podłogi, komputery topią się w zaduchu nieklimatyzowanych pomieszczeń (dziupli). Pozostaje coś jeszcze, prócz zmiany budnku, potrzeba zmiany mentalności z iście komunistycznej, gdzie obywatel nie jest petentem, na cywilizowaną, gdzie jest klientem i kiedy zwraca się z prośbą, to ma zawsze rację, ponieważ płacąc podatki ma prawo oczekiwać , zwłaszcza od takiej instytucji drobiazgu – pomocy. Oczywiście to melodia przyszłości, której zapewne nasze pokolenie nie doczeka. Normalność w stosunkach funkcjonariusz – obywatel jest mitem i żaden zadęty konkurs tego nie zmieni.

Podsumowując, aby podobne konkursy miały jakikolwiek sens, powinny być poprzedzone prostą, uczciwą zasadą – aby o kimś dawać osąd, trzeba zwyczajnie go znać.

A obecnie jak można scharakteryzować cały ten dziwny pomysł? Jednym słowem i to w młodzieżowym slangu – kicha panowie policjanci i to dęta, bo… medialna i daleka o rzetelności, przynajmniej w Tucholi.

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook