28 października 2020

Heidekraut, zamiast historii mamy… cyrk!

2 min read

„Heidekraut” („Wrzos”) – teren, o którym niewiele wiadomo tym, którzy historię tego obiektu chcą poznać w pół godziny. Niektórzy mówią jakieś półprawdy o poligonie rakietowym, który wykorzystywany był przez Niemców podczas II WŚ. Garstka ludzi ma pojęcie o wielkości obiektu, a jeszcze mniej zdaje sobie sprawę z tego, że mieliśmy do czynienia nie z jednym, a dwoma poligonami. Niezwykła historia gigantycznych poligonów przyprawia o zawrót głowy, choć śladów po nich zachowało się niewiele. Niemcy mieli, co ukrywać, mając nadzieję, że losy wojny można będzie jeszcze zmienić na ich korzyść. Byli bliscy sukcesu…

Po wielu latach ziemia i zarośnięte jeziora odkrywają tajemnice, niestety, artefakty trafiają w niepowołane ręce. Nikt z tzw. „czynników oficjalnych” nie jest zainteresowany dokładnym zbadaniem pozostałości z tamtych czasów. Inaczej ma się sprawa z pospolitymi złodziejami, którzy przy pomocy nowoczesnego sprzętu wydzierają tajemnice, które chwilę później trafiają po kryjomu do kolekcjonerów lub na aukcje dalekie od upublicznienia. Ci bardziej naiwni upłynniają odnalezione przedmioty poprzez liczne witryny internetowe. Prawdziwa zgroza i kompromitacja dla przedstawicieli państwa – archeologów, historyków, leśników i innych służb mundurowych. Szkoleniowym i eksperymentalnym poligonem nikt się nie interesuje, lokalna społeczność nie ma z tego tytułu najmniejszych korzyści, za to cieszą się nielegalnie działające ekipy, które licznie i skutecznie odzierają lasy z tajemnic. Nie muszą specjalnie się wysilać, od pewnego czasu są skutecznie zachęcani imprezami, podobno odtwarzającymi czasy minione – rekonstrukcjami, ku radości gawiedzi kochającej pokazy pirotechniczne i markowanie walki wręcz.

Utarło się, że punktem centralnym poligonów jest Wierzchucin, jest w tym stwierdzeniu tyle prawdy, co i fałszu, ale właśnie tam od jakiegoś czasu odbywają się podobne happeningi, które mają tyle wspólnego z historią tego terenu, co Otto von Braun z projektami pierwszych, niemieckich rakiet, które zwyczajnie… ukradł.

W tym roku zabawę w wojnę dofinansuje Ministerstwo Obrony Narodowej, które oczywiście nie ma najmniejszego pojęcia, w co inwestuje, bo i po co? Grunt, aby dobrze się bawić, marnotrawiąc społeczne środki, jednak nie wszyscy tak myślą.

Podobne imprezy to świetny sposób na zdobycie od miejscowych nawet strzępków informacji o tym, gdzie… kopać, trałować, czy nurkować. Jest to też świetna okazja, aby odkupić od miejscowych to, co już odnaleźli, a para się tym wielu, zbyt wielu.

„Heidekraut” ciągle strzeże swoich tajemnic, ale za kilka lat pozostanie po tym miejscu już wyłącznie… nazwa, która zatrze się w pamięci wszystkich, prócz tych, którzy poświęcili dziesiątki lat, aby poznać prawdę. Być może kiedyś podzielą się tą wiedzą, choć nieprędko,  biorąc pod uwagę to  w jak „dzikich” dla poszanowania historii czasach,  przyszło nam żyć.

__________________

(mrf.)

 

 

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook