29 października 2020

Historie z tej i nie z tej ziemi. Spalenie Tucholi przez Jana Filipa Voigta w 1781 r i rozważania bardziej współczesne.

4 min read

Historia, któż z nas nie uległ jej czarowi? Już słyszę głosy, że jest nudna, bo w szkole kazano uczyć się na pamięć dat wydarzeń. Rzeczywiście, to przykre, ba, to „oczywista kompromitacja” nauczyciela, który czegoś podobnego wymagał.

Po co komu wiedza o tym, kiedy był Chrzest Polski, albo wybuchła jakaś „idiotyczna” wojna, prawda? Jednak, kiedy poznamy któreś z wydarzeń bliżej, okaże się, że mamy gotowy scenariusz sensacyjnego filmu, godnego każdego wziętego reżysera. I rzeczywiście tak jest, najlepszym reżyserem jest… życie, a dokumentaliści – historycy ledwie sklecili tego scenariusz. Wiem, to dość pogardliwe określenie naukowców, ale niestety, ich tytuły i pensje stłumiły w nich pasję, a może… wcale jej nie było? To trochę przykre, ale przekonałem się o tym wiele razy. Zdecydowanie wolę prace pasjonatów, są rzetelni i diablo uczciwi. [MRF].

Cóż, miasto pozornie nie uległo kolejnemu kataklizmowi, wręcz przeciwnie, mówi się, że wypiękniało…

_______________________________

Początki Tucholi sięgają XII lub XIII w., w kolejnych latach miasto stanowiło siedzibę komtura zakonu krzyżackiego, w czasach przynależności do polskich Prus Królewskich było powiatem. Upadek Tucholi zapoczątkował potop szwedzki, który przyniósł zniszczenia wojenne i zarazy. Serię tragicznych wydarzeń zakończył pożar 
w 1781 r., w wyniku, którego zniszczeniu uległo centrum miasta.

Założycielami Tucholi byli książęta pomorscy – Sambor I lub Mściwój II. Pierwsza oficjalna wzmianka o niej pojawia się w 1287 r., kiedy to arcybiskup gnieźnieński Jakub Świnka dokonał konsekracji miejscowego kościoła. Prawdopodobnie miała ona charakter osady targowej, a nie grodu kasztelańskiego, który znajdował się w Raciążu.

Na początku XIV w. Pomorze zostało przejęte przez Krzyżaków i przejściowo zarządzane przez pomorski ród Święców. W 1330 r. Tuchola została siedzibą komtura, który rezydował w zamku obronnym. Bracia zakonni prowadzili intensywną politykę kolonizacji okolicznych ziem, a w okolicy panował spokój do czasu wielkiej wojny z zakonem (1409-1411). Dopiera zwycięska wojna trzynastoletnia i kończący ją II pokój toruński w 1466 r. przyznał Polsce Pomorze 
z Tucholą.

W okresie przynależności Tucholi do Rzeczypospolitej miasto wzbogaciło się na handlu i rzemiośle. Powiększała się liczba mieszkańców, warsztatów i kamienic. Prawdziwą tragedią dla Tucholi był potop szwedzki, najazdy obcych wojsk i pustoszone przez żołnierzy przedmieścia, a także pożary, głód i zarazy.

W 1772 r. Pomorze zostało zajęte przez Prusy w wyniku I rozbioru Polski. Wtedy to właśnie rozwój miasta został zahamowany przez kolejny potężny pożar. 17 maja 1781 r. Jan Filip Voigt włamał się do pomieszczeń przykościelnych fary św. Bartłomieja, skradł kosztowności i podpalił zabudowania w celu zamaskowania swego postępku. Ogień strawił nie tylko sam kościół, ale również ratusz 
i większość zabudowań miejskich. Zniszczenia były tak duże, że przez pewien czas planowano przenieść miasto w inne miejsce – w okolice osady Rudzki Most.

Po kilku latach mieszkańcy Tucholi odbudowali miasto i przyczynili się do jego szybkiego rozwoju. Cegły 
ze spalonych gmachów posłużyły do budowy nowych domów.

O dynamicznym rozwoju Tucholi świadczy liczba ludności, która w roku 1804 wynosiła 1251 osób, podczas gdy 
w czasach I rozbioru Polski zaledwie 490. Do czasów sprzed wielkiego pożaru nawiązuje też układ urbanistyczny starego miasta, czyli duży rynek z krzyżującymi się uliczkami.

Bogusław Bogucki

 _______________________________

A dzisiaj? Cóż, miasto pozornie nie uległo kolejnemu kataklizmowi, wręcz przeciwnie, mówi się, że wypiękniało. Rzeczywiście, wygląda nieźle, ale to tylko powłoka, która pęka, gdy zbliżymy się do szczegółów. Miasto wyludnia się i to coraz bardziej. Złośliwi mówią, że stało się miejscem emerytów i rencistów, którzy w spokoju chcą doczekać swoich dni. Sporo w tym racji. A czy młodzi mają tutaj szansę rozwoju, zrobienia kariery, życia w dostatku?

 Na to pytanie niech odpowiedzą sobie wszyscy ci, którzy problemu nie dostrzegają, lub zamiatają go pod dywan, głosząc frazesy. Zubożenie społeczeństwa nie dotyczy li tylko kwestii materialnych, ale mentalnych i zjawiska powszechnego zgorzknienia obojętności na wszystko. To śmiertelnie niebezpieczna droga, które powoduje początek końca tego miejsca.

Czy można temu zjawisku zapobiec? Oczywiście! Trzeba tylko chcieć, nie oglądając się na „władców”, którzy najchętniej przecinają tylko i wyłącznie… wstęgi, małymi, chińskimi nożyczkami. To, co? Może warto zacząć zmiany właśnie od nich (oczywiście od nożyczek)? Kto wie…

(MRF)

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook