pt. Wrz 20th, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

Idiotyczny apel pt. "Dostosowanie prędkości do warunków pogodowych”?

2 min read

Odkąd pamiętam zdanie – dostosowanie prędkości do warunków pogodowych, tłumaczyło każde zdarzenie na drodze. Policja używa go najczęściej, chociaż nawet ona wie, że w wielu przypadkach, określenie to jest kompletnym nonsensem.

Dlaczego?

 

Wszystko bardziej przejrzyste wydaje się być zimą. Zaśnieżone i oblodzone drogi – efekt niechlujstwa drogowców, to polska „normalność”. Tragiczny stan dróg, które pełne są wyrw, garbów i kolein, to szara rzeczywistość w której udział bierze, czy chce, czy też nie każdy Polak. Kiedy rozbija się pojazd i są ofiary, należy dokonać tzw. wizji lokalnej, która da być może odpowiedź na pytanie kluczowe – jak doszło do tragedii? Oczywiście to teoria, ponieważ ostatnią rzeczą, której dokona funkcjonariusz, to wręczenie mandatu nie kierowcy, który wylądował na… drzewie, a zarządzającemu drogą, który zwyczajnie spartolił robotę i to naszym kosztem!

Kilka dni temu doszło do wypadku pod Cekcynkiem. Efekt? Rozbite auto, kilka siniaków i stracone nerwy. Czy ten wypadek jest efektem brawury kierowcy? Niekoniecznie, ale to stwierdzi tylko ten, kto jechał tamtędy do domu, pracy itd. Droga była śliska, śnieg nie był sprzątnięty. Nawet Kubica miałby kłopoty, a cóż dopiero kobieta – kierowca z niewielkim doświadczeniem w sytuacjach skrajnych?

 

Jaka jest ta dobra, bezpieczna prędkość?

 

Dokładnie taka, na którą pozwala prawo o ruchu drogowym. W tym swoistym kodeksie jest wszystko, nie po to płacimy kosmiczne podatki, aby odpowiedzialni za stan dróg ludzie nie wypełniali swoich obowiązków. Jeżeli ich sprzęt nie daje rady, nie widzę problemu, niech budują drogi…podgrzewane!

Idiotyzm? Z ich punktu widzenia, to pewne, a z naszego? Proszę to wytłumaczyć rodzinom osób, które zginęły w wyniku zaniedbań drogowców. I tak właściwie, można by każdej z tych instytucji wytoczyć osobne procesy za próbę zabójstwa z pełną premedytacją, a dopiero później dociekać, jaka była prędkość w chwili wypadku. I między baśnie włożyć można historyjki o tym, jak w momencie wypadku licznik w rozbitym aucie zatrzymał się na prędkości… z wieloma zerami. I tak zapewne pozostanie to wszystko aż do chwili, gdy każde z aut będzie miało swoją ”czarną skrzynkę”.

 

(mrf)