30 listopada 2020

TELEWIZYJNO FILMOWA AGENCJA PROMOCYJNA

TUCHOLSKA OFICYNA KULTURALNA i SPOŁECZNA tokIs – press tv

Igrzyska, igrzyska i po igrzyskach

2 min read

The fragment of statue of Cain by Henry Vidal in Tuileries Garden in Paris, France

Euforyczne tytuły w mediach: najwięcej medali w XXI stuleciu i…najmniej od lat siedemdziesięciu (sic!). 33 miejsce na świecie, co sytuuje nas w okolicach Gruzji i Ukrainy.

Kraje takie jak Węgry czy Holandia wracają z Rio z 8 złotymi medalami, Brytyjczycy (od brexitu) z…27(!), a przecież moje pokolenie pamięta olimpiady, gdy tę niby wyspiarską potęgę pozostawialiśmy za sobą daleko, daleko w tyle. Polski sport jako widać od czołówki światowej dzieli już nie przepaść, a prawdziwa otchłań. Fakt, to już nie te igrzyska z Rzymu i Tokio śledzone przez nas, ówczesnych młokosów przy trzaskającym, szarym radiowym „pionierku”. Pamiętam niezapomniany film Kona Ichikawy o igrzyskach z 1964 r. z fantastycznym polskim z offu komentarzem śp. Bohdana Tomaszewskiego. Oglądało się to z wypiekami na twarzy w kinie. Dziś ideały Pierre Coubertina legły w gruzach, praktycznie zniknął już i tak fikcyjny podział na zawodowców i amatorów, hymn i miejsca na podium bywają suto gratyfikowane, głośne afery dopingowe z czasem najwyraźniej już spowszedniały, w dodatku każdy może nagromadzić bez liku „medalodajnych” mistrzów, wystarczy wyposażyć ich w rodzime obywatelstwo. Nie do pomyślenia staje się los naszej znakomitej onegdaj sprinterki Ewy Kłobukowskiej, bo na tym akurat gruncie zniknęły wszelkie hamulce i dozwolone jest absolutnie wszystko. Może dlatego, że sport stał się fragmentem wszechpotężnej machiny biznesu i przemysłowo-marketingowej hossy na nienotowaną dotąd skalę. Nie zauważają tego media same wpisane w ideologię wspólnego, sankcjonującego to szaleństwo frontu.
B.senator, ekspert olimpijski Andrzej Person przepowiadał 14/15 polskich medali w Rio, co uznał za prognozę raczej z umiarkowanie optymalnej półki. Tymczasem wielu naszych poprzegrywanych w Brazylii faworytów popłakiwało rzewnie przed kamerami, że nie wyszło, choć dali z siebie więcej niż wszystko. Pomijam już trącący absurdem fakt, że rozpasane irracjonalnie media – nie wiedzieć czemu –
pozawieszały złote medale tak siatkarzom jak i szczypiornistom grubo jeszcze przed odlotem samolotów z Okęcia. Na szczęście honoru naszego sportu w świecie tym razem z godną podziwu determinacją broniły panie. Jak się okazuje Piękno potrafi stawać do otwarcie pięknej rywalizacji bez cienia skrupułów i kompleksów. A wtedy nieoczekiwanie triumfuje. I pewnie za to kochamy nasze Anity, Maje, Oktawie, Joasie i Majki z literą A w nazwisku. Za to je wielbimy i podziwiamy. I One pozostają naszą nadzieją. Tej po Rio niespecjalnie należy się mimo wszystko wyzbywać, wszak podobno nadzieja bywa matką tych, wychodzących jej nieustannie naprzeciw…

_____________________

Kazimierz Rink

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook