pon. Wrz 23rd, 2019

Telewizyjno – Filmowa Agencja Promocyjna

III Letni Festiwal Muzyki Organowej i serdeczne podziękowania

4 min read

404592_284602088317806_734371599_nDwa miesiące wytężonej pracy nad najprzyjemniejszym materiałem tego roku zakończyły się. Uczestniczyliśmy we wszystkich koncertach, prócz ostatnich trzech, które z taką pieczołowitością przygotowano w przyjaznych progach jednego z najpiękniejszych kościołów naszego powiatu – p.w Bożego Ciała. Jego specyfika, niepowtarzalna akustyka porównywalna ze świątynią w Jeleńczu, plus największe i najsprawniejsze organy w naszym regionie musiały zachwycić każde wrażliwe ucho.

Najpiękniejsza muzyka świata towarzyszyła nam w każdą niedzielę przez wiele tygodni. Gościliśmy najsłynniejszych muzyków z Polski i świata. To, czego dokonywali na naszych oczach chwilami zakrawało na cud, a my po zamknięciu oczu mięliśmy często wrażenie, że znajdujemy się w zupełnie innym miejscu. Którym? Być może w przepięknej katedrze oliwskiej? Nie, byliśmy tutaj, w naszej Tucholi, cała reszta nie była mirażem, a ucztą kulturalną, z którą niestety musimy pożegnać się na prawie dziesięć piekielnie długich miesięcy wierząc w to, że w 2014 roku ponownie spotkamy się już na IV festiwalu, swoistej biesiadzie z muzyką mistrzów w perfekcyjnym wykonaniu artystów wielkich scen w tle.

Każdy koncert, który rejestrowaliśmy był wydarzeniem. Te wyjątkowe spotkania spowodowały wreszcie niebywały zwrot w świadomości części mieszkańców nie tylko Tucholi, ale innych, często znacznie oddalonych od naszego miasta miejsc, gdzie żyją i mieszkają jak się okazuje – melomani! Do nich dołączyli nowi. Pozdrawiamy was! To wspaniałe, że fałszywe „tradycje” w stylu „staropolskich” OKTOBERFESTÓW  – masowych imprez łatwych, miłych i przyjemnych w sąsiedztwie przypalonej kiełbasy i zimnego piwa, ustępują prawdziwej sztuce, którą tak właściwie mamy w ilościach ściśle reglamentowanych, niczym czekolada w zamierzchłej przeszłości.

A dzięki komu to wszystko? I teraz powinienem wymieniać nazwiska tych wspaniałych osób, które przyczyniły się do tego, że trzecia edycja wspaniałego festiwalu doszła do skutku, ba, jest nawet nadzieja na to, że doczekamy czwartej, piątej, a może i dziesiątej? Wierzę w to równie mocno, co we wrażliwość tych wszystkich, którzy kochają sztukę, tę napisaną przez największe z możliwych „S”.

Ksiądz proboszcz Ireneusz Kalf, przez nas często nazywany zwyczajnie – księdzem Irkiem – niezwykle skromny, ciepły, ujmujący – motor, inicjator, aranżer całości cyklu koncertów. Człowiek, bez którego zapewne skazani bylibyśmy na zawodzenie wykonawców „muzyki łatwej i przyjemnej” z automatu, gdzieś pod chmurką. A, fe…

Urząd Miasta i Gminy w Tucholi, który przy wielu słabościach i sukcesach stał się i to zapewne zupełnie nieświadomie mecenasem sztuki poprzez Tucholski Ośrodek Kultury, którego wkład w to niezwykłe dzieło jest bezspornym, chociaż przemówienie jego przedstawiciela,  podczas uroczystego rozpoczęcia festiwalu, pozostanie nam w pamięci na bardzo długo. Było wstrząsającym, dogłębnym doznaniem, które może wywoływać nocne koszmary u tych, którzy na muzyce się znają. A to własnie ona jest najlepszym i najbardziej uniwersalnym językiem świata, a ta jak wiadomo nie wymaga wstępów, ni słownych przekazów.

Pan Błażej Musiałczyk – dyrektor festiwalu, prócz tego wspaniały muzyk. Wielokrotnie byliśmy świadkami tego, jak bardzo przeżywał każdy występ swoich kolegów i koleżanek. Niezwykle skupiony, zawsze pomocny, dokonujący cudów improwizacji? Nie, nic podobnego, każdy koncert sprawiał wrażenia dopracowanego w najdrobniejszych szczegółach. Bywało tak, że zapominał o swojej roli i stawał się pomocnikiem wykonawcy, dzielnie wspierając go w podstawowych czynnościach, podczas gry.  Zaiste niezwykły człowiek, kapitalnie wywiązujący się ze swoich…, tak właśnie – ról!

Każdy koncert był niepowtarzalnym, każdy wykonawca zasługiwal na najwyższe słowa uznania, jednak my zachwyciliśmy się tym jednym, jedynym. Bez wątpienia to odkrycie sezonu, wszystko ujęte w jednym słowie – debiuty. O kim mowa? O młodym, niezwykle utalentowanym wykonawcy – Patryku Podwojskim. To, czego dokonał w godzinnym występie ten wspaniały chłopak, powoduje jeszcze dzisiaj gęsią skórkę w chwili, kiedy oglądamy filmowy zapis z tego koncertu. Jego opiekun, wspomniany przed chwilą pan Błażej Musiałczyk musi być piekielnie dumny z tego, że jego wychowanek już za chwilę wyważy swym talentem wiele koncertowych wrót. Tego mu wszyscy życzymy i wróżymy wspaniałą przyszłość.

Praca, praca, praca, każdy utwór, którego wysłuchaliśmy podczas niedzielnych koncertów okupiony jest niezwykłym wysiłkiem, tremą, z którą trzeba skutecznie walczyć w każdej sekundzie wykonania utworu. I co? Wypadło doskonale! Muzycy, których gościliśmy, to bez wątpienia „liga mistrzów”, którzy swoim kunsztem i precyzją wykonania zachwycają publiczność w Polsce i daleko od jej granic.

Cóż pozostało? Chyba tylko jedno, kochani…, byliście wspaniali, dziękujemy za te wyjątkowe chwile i za możliwość rejestrowania tego, co chcieliście nam – widzom i słuchaczom przekazać. Przepraszamy za obiektywy, które wpychaliśmy Wam zbyt blisko, za wywoływanie lokalnych trzęsień ziemi i trzasków, poprzez drewniane deski podłogi na kościelnym chórze i inne doznania, których nie sposób uniknąć, aby i inni ludzie mogli zobaczyć to, co tylko zewnątrz wygląda tak lekko i wspaniale.

Nie zapominajcie o Tucholi! Do zobaczenia za rok!

 ______________________________

Mariusz R.Fryckowski z przyjaciółmi.