21 października 2020

Jak dróżka do Świecia? Czyściutko, „miśków” nie ma…

4 min read

O polskich drogach można pisać bez końca, zawsze w kontekście negatywnym, o ile specjalną uwagę poświęcimy lokalnym arteriom. Tuchola nie jest wyjątkiem, chociaż nie, pod względem braku obwodnicy, nie mamy sobie równych w pomstowaniu poszkodowanych przez wielotonowy ruch mieszkańców. Jednak tym razem sprawę obwodnicy z prawdziwego zdarzenia odepchniemy przez chwilę, na plan dalszy.

Kiedy rankiem wyruszamy do pracy i na nasze nieszczęście musimy się włączyć do ruchu pojazdów znajdujących się na kluczowych, tranzytowych ulicach Tucholi, stykamy się zawsze z jednym – konwojami wielotonowych ciężarówek, które notorycznie łamiąc przepisy, pędzą na złamanie karku, lekceważąc wszystkich i wszystko. Mamy wtedy tylko jedną myśl w głowie, gdzie u diabła jest Policja? Czasami żałujemy, że nie mamy w mieście dyżurnego jasnowidza, na wzór tego z Człuchowa, bo właśnie ktoś taki, zapewne odpowiedziałby na to pytanie.

 

Chłopaki! Jedziemy na grzyby!

 

Nawet nam od czasu, do czasu należy się chwila relaksu. Mieszkając w centrum Borów Tucholskich nie mieć czasu, aby pójść na poszukiwania grzybów? To zakrawa na kpinę. Dokąd pojechać? W miarę blisko, wybór padł na Rudzki Most – dzielnicę Tucholi. Kawałeczek za nią, dokładnie pomiędzy dwoma mijanymi mostami drogowymi w kierunku Świecia, znajduje się spory zakręt słynący z… drogowych zdarzeń. Ileż aut wylądowało tutaj w rowach, na mostowych barierach przez ostatnie lata…, nikt tego nie policzy, bo i po co? Zawsze tak było i prędko się ta sytuacja nie zmieni. Jednak właśnie w tym punkcie znajduje się wygodna przesieka, gdzie nie łamiąc przepisów, można zaparkować auto i pójść… po grzyby.

 

Owszem, potrzeba refleksu i uwagi, aby w tym miejscu bezpiecznie zaparkować, z obu stron pędzą auta i to na złamanie karku, chociaż znaki drogowe informują, że znajduje się tutaj ograniczenie prędkości do zaledwie40 km/h. Niedorzeczność? Być może, kiedy nawierzchnia jest czysta i sucha. W każdych innych warunkach, przekroczenie tej prędkości to…samobójstwo.

 

Co tam grzyby, skoro mamy taaakie kino?

 

Grzybów jak na lekarstwo, znacznie więcej jest śladów po „turystach”, trzeba uważać, aby „nie wdepnąć”, cóż, ciągle nie mamy zaufania do toalet w stacjach benzynowych, czy też może to fałszywie pojmowana oszczędność? (Informacja dla podróżujących po Borach Tucholskich – zapamiętaj! Nigdy nie sikaj pod wiatr, po ubrudzisz sobie buty!- Chore.).

 

Koszyki puste, no prawie puste, jednak naszą uwagę przykuły „cuda”, które widoczne były na drodze, tuż obok naszego auta. Ciężarówka za ciężarówką, dopiero teraz widać ogrom ruchu „królów szos” , którzy rozjeżdżają asfalt naszych ulic. Pędzą na złamanie karku, przeciętna prędkość to 80,90 kilometrów na godzinę. To naprawdę wyczyn, czyżby za kierownicami monstrualnych aut siedziała rodzina Kubicy?

 

Jest temat, czyli… wyciągamy kamerę

 

Wiecie, co? Sfilmujmy ten drogowy horror, niech służby, władze i drogowcy sobie pooglądają, ku pokrzepieniu serc tych, którzy od lat argumentują ruchem powstanie obwodnicy z prawdziwego zdarzenia, która wyprowadzi ruch z naszego miasta. Kamera zainstalowana, już pracuje. Rejestruje pojazdy jadące od strony Świecia. Właśnie w tym miejscu droga wiedzie z góry, przepiękna okazja, aby się rozpędzić…

 

Kierowcy TIR – ów, to w większości drogowi piraci?

 

Kamera dyskretnie rejestruje drogę, wydaje się nam, że jest niewidoczna, cóż z tego, nasze auto przyciąga uwagę. Kierowcy z zainteresowaniem przyglądają się samotnie stojącemu pojazdowi, przed którym coś sterczy… rany, to kamera! Na dziewiętnastym kanale CB – radia popłoch, krzyżują się informacje: „uważajcie „miski” siedzą w krzaczorach i mierzą temperaturę”. Krewki kierowca „wielotonowca’ wydziera się w niebogłosy: tak! „Widziałem, to Straż Miejska, kto kupił im tego ścigacza?”.

 

Nasz kierowca puchnie z dumy, widzicie? – Mówi…, „ktoś wreszcie docenił, że umyłem tego grata”.

 

Cud na drodze?

 

I nie ma w tym stwierdzeniu najmniejszej przesady, pojazdy wyraźnie zwalniają, stosując się do przepisów, a nawet ci, którzy mają znaki w pogardzie na wszelki wypadek wyciągają szyje w poszukiwaniu „służb”. I kto by się spodziewał tego, że narobimy takiego zamieszania? Jednak z pozytywnym skutkiem, być może przez te pięć minut uchroniliśmy kogoś od … wypadku? Po co angażować Lotnicze Pogotowie Ratunkowe z Bydgoszczy, prawda? A swoją drogą…, nigdy więcej nie zrobimy podobnej rejestracji – drogowi piraci są nieobliczalni nie tylko tutaj, na tym pechowym z cudzej głupoty zakręcie, ale również w terenie zabudowanym, którego jadący „tranzytem”, zdają się nie zauważać. Co na to Policja?

 

A, rzeczywiście, o jasnowidzących już było…

 

TOKiS – PRESS Patrol

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook