26 października 2020

Jak przykręciłem Wałęsie „śrubę”, czyli… wybory 1989. (felieton autorski)

2 min read

Zanim doszło do ogłoszenia wyborów 4 czerwca 1989, najpierw w połowie kwietnia zalegalizowano Solidarność. Miałem to szczęście, że moim kolegą był twórca znaku „Solidarność” Jerzy Janiszewski, – wspomina Włodzimierz Malinowski – przedsiębiorca z Tucholi…

…z którym już wcześniej pracowałem przy organizacji 10 rocznicy grudnia 1970 i przy pierwszym zjeździe Solidarności w hali Oliwii oraz I Festiwalu Piosenki Prawdziwej – na wszystkie te imprezy Jurek również projektował znaki i dekoracje.

Po stanie wojennym mieszkałem w Gdyni, gdzie malowałem szyldy i reklamy i zacząłem współpracować z Szymonem Pawlickim – aktorem, który był szefem Komisji Kultury NSZZ Solidarność. Na jego prośbę przygotowałem przyjazd Papieża w r.1987 do Gdyni projekt dekoracji Skweru Kościuszki.

Już przed legalizacją Solidarności Szymon wezwał mnie do Gdańska do przejmowanej siedziby Komisji Krajowej, gdzie wrzało jak w ulu i w pośpiechu rozpoczęliśmy przygotowania kampanii wyborczej. To co uważaliśmy za najważniejsze to natychmiastowe przywrócenie zakazanego przez wiele lat znaku Solidarność. Zrobiliśmy to stawiając olbrzymie na tamte czasy plansze 3 na 6 metrów z napisem „wybieram SOLIDARNOŚĆ” na każdym większym skrzyżowaniu przy głównej trasie z Gdyni do Gdańska. Publiczne pojawienie się znaku za który dotąd szło się do więzienia robiło piorunujące wrażenie – to się nam naprawdę udało. Najbardziej brakowało nam czasu – a każdy dzień przynosił nowości – zawoziłem osobiście pierwszy numer Gazety Wyborczej do Gdyni, do Franciszki Cegielskiej. Musiałem natychmiast wykonać pierwsze szyldy Solidarności oraz tabliczki na drzwi w biurach – osobiście przykręciłem specjalną tabliczkę ze znakiem „S” Lechowi Wałęsie – „wodzu” skomentował ten fakt jednym słowem: bomba!

Panowała atmosfera niesamowitej mobilizacji, radości i entuzjazmu. Widzieliśmy wyraźnie, że władza PZPR jest w stanie rozkładu i zupełnej niemocy – a ich kampania była denna. Nam pomagało tysiące ludzi roznoszących ulotki i plakaty – pierwszy szczyt kampanii był na tydzień przed wyborami, a drugi w ostatniego dnia przed 4 czerwca. 5 czerwca rankiem ludzie spotykali się przed lokalami wyborczymi ciesząc się z wyników – król był nagi!

O czym wszyscy dawno wiedzieliśmy…

W roku 1990 Szymon próbował wciągnąć mnie do kampanii prezydenckiej, ale ja mieszkałem już Tucholi, właśnie urodził się syn i to było dla mnie znacznie ważniejsze.

Autor na fotografii z tamtych lat.

___________________________________

(red.)

Fotografie i tekst – Włodzimierz Malinowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook