22 października 2020

Listy od czytelników. Jak upodlić obywatela?

4 min read

Kilka dni temu dotarł do mnie wyjątkowo wstrząsający list i materiał, ściślej dziennik od osoby, która…, właśnie…

Autorka, to młoda kobieta od lat szukająca pracy w powiecie tucholskim. Jej dziennik, to zapis osoby wyjątkowo doświadczonej, przez idiotyczny system, układ, który panuje nie tylko w Tucholi, ale również w Polsce. Prawdopodobnie do napisania listu autorkę sprowokował jeden z moich ostatnich tekstów, poświęconych instytucji, która absolutnie nie wywiązuje się ze swoich zadań, ściślej, chodzi o Powiatowy Urząd Pracy z siedzibą w Tucholi, uprawiający tzw. „sztukę dla sztuki”, marnotrawiąc społeczne, czyli nasze pieniądze.

Materiał, który bardzo wnikliwie przestudiowałem powinien przeczytać każdy urzędnik, mający jakiekolwiek wątpliwości co do tego, co dzieje się z osobą, która desperacko szuka uczciwej pracy, a w efekcie jest zwodzona przez nieuczciwych pracodawców, którzy obiecują wpierw złote góry, a następnie milczą, lub znikają. Niestety, w procederze tym uczestniczy również wspomniany PUP, który bawi się nie tylko w pośrednictwo pracy, a często w Boga,  jednak w żaden sposób nie kontroluje tego, z kim tak naprawdę mają do czynienia. Ta bierność i wiara w kretyńskie papierki, powoduje zastraszające skutki w psychice ludzi, którzy nie są rynkowymi drapieżnikami, chcą rzetelnie pracować i zarabiać w uczciwy sposób pieniądze, aby przeżyć, a wraz z nimi ich rodziny. Czy to aż tak wiele? To skutek dzikiego kapitalizmu, na który skazano ludzi bez przygotowania. Kto się zaadaptował przeżył, kto nie w najlepszym przypadku został trwale pozbawiony pracy i to bez wyraźnego powodu. Komu to zawdzięczamy? Ludziom, którzy od lat sprawują kontrolę w tym mieście. I choć dzisiaj przechodzą na emerytury, schedę po nich przejmują ich najbliżsi: ciotki, pociotki, znajomi itd. Czas z tym skończyć, czy w Tucholi posiadanie władzy jest kwestią dziedziczną?

Prawo do pracy? Jakież to nobilitujące, jednak zmodyfikujmy ten slogan na inny, świetnie znany z przeszłości: „pracy i chleba”! Nikt z urzędników PUP nie ma najmniejszego pojęcia o tym, jak wielką jest skala bezrobocia w naszym powiecie, ich statystyki są obrazą dla ludzi, którzy faktycznie pozostają bez pracy i środków do życia. Według naszych statystyk, przynajmniej, co trzecia osoba w powiecie tucholskim pozostaje bez pracy, w katastrofalnej sytuacji znajdują się kobiety, które notorycznie są dyskryminowane nie tylko przez bezdusznych urzędników, ale również przez pracodawców, którzy okazują się być pospolitymi, żerującymi na bliźnich hienami. Tacy przedsiębiorcy powinni być tępieni, jak pospolici przestępcy i żadnym wytłumaczeniem jest, że „są ciężkie czasy”, mamy z nimi od niepamiętnych czasów, a życia nam od tego nie przybywa.

Panujące od czasów Kuronia powiedzenie, że jeżeli komuś się coś nie podoba, za bramą czeka wielu chętnych do pracy, jest kompletnym wynaturzeniem, ponieważ sprawa dotyczy zwykle kwestii płacowych u tych, którzy jakimś cudem pracę zdobyli. Ściślej, problem dotyczy terminowych wypłat i to nie w ratach, co nagminnie się u nas zdarza! W tym schorowanym ekonomicznie kraju od lat przyjęło się kuriozalne postępowanie, że wiele osób pracuje za nic, licząc na to, że być może ich sumienność zostanie dostrzeżona przez pracodawców i nagrodzona angażem.

O święta naiwności!

Zadaniem władz powiatu, gminy jest zrobienie absolutnie wszystkiego, aby doprowadzić do stworzenia nie 20, 30, czy 100 stanowisk pracy, a tysięcy. To w interesie wszystkich, również władz, które żyją z podatków.

Również wysoce niemoralne jest przyznawanie sobie przez władze wysokich wynagrodzeń w czasach, kiedy ich pensja często wystarczyłaby na utrzymanie kilku rodzin!

Czas zaciskania pasa jest oczywistością, jeżeli nie, to dziwię się, że mają jeszcze możliwość oglądania swojego odbicia w lustrze, no chyba, że mają moralność… dafni, lub są zwykłymi obłudnikami.

Autorka dziennika dzień pod niu, od wielu miesięcy, opowiada o swojej codzienności, pragnieniach, o życiu, od którego nie wymaga wiele – potrzebuje rozpaczliwie każdej pracy. Puka do każdych drzwi, wysyła setki swoich CV, wszystko na nic. Opowiada również o nastawieniu urzędników tucholskiego pośredniaka, dwulicowości włodarzy, na których być może oddawała swój głos licząc, że samorząd coś zmieni na korzyść współziomka – obywatela miejscowości, w której mieszka. Nic z tego, wszędzie to samo – obiecanki, a tymi jak wiadomo wybrukowane jest piekło, a to właśnie, mamy za… progiem.

Ilu Czytelników, ile Czytelniczek  w podobnej sytuacji mamy w powiecie? Ile w regionie? Ile w kraju? Narastająca frustracja, desperacja, bezsilność, poczucie odtrącenia, to uczucia, które towarzyszą bezrobotnym od lat, czasami wielu. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy nigdy nie wypracują sobie emerytur, nawet tych najbardziej głodowych, które „załatwił im najbardziej destrukcyjny rząd od czasów ostatniej wojny”. Ci ludzie, pozostający bez pracy dzisiaj, za kilkanaście, kilkadziesiąt lat będą stanowić problem, o ile nie umrą wcześniej z głodu lub chorób, co wtedy? Kto wypracuje dochód narodowy? Kosmici, a może Duch Święty?

 ________________________________

Odpada powiedzenie, że: „jakoś to będzie”, bez wątpienia czeka nas wkrótce fala społecznego niezadowolenia i słusznie, czas najwyższy!

Mariusz R.Fryckowski

Please follow and like us:
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial
RSS
Follow by Email
Facebook
Facebook